Dla dzieci · 2 min czytania
Koń
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzień pochmurny był i mglisty Gdy koń przyszedł do dentysty; Bierz obcęgi i rwij zęby Pysk ma pusty być i czysty
One mnie już denerwują Wcale do mnie nie pasują; Duże, żółte i się szczerzą No i się za często psują
Patrz pan tu, w jedynce plomba, Srebrna, wielka niczym bomba Kosztowała mnie majątek, A jak osioł w niej wyglądam
Prawie w lustro już nie patrzę, Bo co spojrzę zaraz płaczę, Strasznie mnie te zęby szpecą, Bierz obcęgi, rwij, ja płacę
Sztuczną szczękę wstawię sobie Będę zęby miał jak