Filozofia · 2 min czytania
Koniec...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Serce biło jak oszalałe. Płuca z trudem łapały oddech. Słuch nie wychwytywał niczego, co byłoby godne jego uwagi. „To koniec” kołatała jedna myśl w mojej głowie. Spadałam w dół, coraz szybciej. Widziałam zbliżające się skały, coraz większe, ich błyszczące złowieszczo szyty, mokre od zalewających je co chwile fal morskiej wody. „To koniec.... Naprawdę” głos w mojej głowie brzmiał zadziwiająco spokojnie. A przecież za chwilę miałam umrzeć, stracić jedyne, co tak naprawdę miałam, co było moje na wyłączność i, choć ktoś mógł mi to odebrać bez trudu, miałam nad tym władzę – życie. Lodowate, morskie powietrze rozwiewało mi włosy, przenikało na wskroś. Strach zmroził głos w mym gardle, nie stać mnie było nawet na krzyk... bo i po co? Zaraz wszystko i tak zniknie. Nie będzie miało najmniejszego znaczenia czy krzyknę, czy też nie, bo tak naprawdę nic to nie zmieni. „Koniec...” znów…