Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 15 min czytania

Koniec świata.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Znowu nadszedł ten pieprzony piątek. Cuż robić ? Wracam sobie z pracy koło osiemnastej. Może zajrze do sklepu. Kupie gazete żeby mieć co czytać w autobusie. A kupię. Ale co ? Wezme "Dziennik niezwyczajny". Jebany żyd za ladą wyciąga z mej kiesy złoty czterdzieści. Daję dwa i odchodzę. A niech ma żyd. Nie chciał się uczyć i w kiosku robi. Niech ma - rzekł pan jego losu. "Czy Papież ma dziecko ? Jak dowiedzieliśmy się naszymi tajnymi źródłami dwunastoletni Piotrek z Francji któremu zrobiono badania genetyczne potwierdzają lańcuch DNA z papieżem. Młody arab wysunął pozew do watykanu o sto milionów dolarów zaległych alimentów. Matke znaleźliśmy na dwórcu w Paryżu mówi krótko : - dasz mi chuju na te flaszke ?! - jeden z naszych ..." "...Na olimpiadzie w seksie w 2012 mówił pan jasno - pobiję ten rekor - dziś spotyka nas jedak zaskoczenie. Co chce pan powiedziec swoim kibicom.." Sport zaczął mnie nudzić kiedy rok temu jakiś naćpany niemiłosiernie murzyn bez muzgu pobił rekord na sto metrów z sześciu do pięciu sekund po czym zeszczał się na podium i zesrał a potem zmarł. To nie sport... Cholera może coś w dziale z ogłoszeniami. Musze sobie kupić coś na wakacje sezon się zbliża a tanio jest. "Olejek do opalanie z filtrem sto pięćdziesiąt. Tylko u nas mozesz spędzać na słońcu nawet do trzech godzin !" Chyba wpadne jeszcze do sklepu po jakąś kolacje czy coś. Albo zaproponuje ją komuś.. Wchodze do supier marketu. W zasadzie to dalczego on jest super ? Co w nim super ? Duże kolejki czy tanie produkty ? Przed oczyma rozpościera się widok taki : schludnie ustawione pułeczki z produktami kilku ludzi zastanawiających się jaki rodzaj kawy z pośród stu kupić. Biore koszyk choć chce kupić dwa produkty. I promocja. Jak tu nie spróbować tak pysznego serka ? W dodatku za darmo. Wziąłem dwa kęsy. Ludzie się patrzą ale ja wiem swoje. Zawsze przechodze obok stoiska z perfumami. Tam są rozłożone opakowania z próbkami i widze jak psikają się nimi ludzie a mi zabraniają dwóch kęsów sera ? Ta suka co się gapiła przy stoisku wylewa na siebie litr perfum za trzysta złotych. Kurwa mać. Najbardziej w tym całym biznesie nie znosze kolejek. Najgorsze jest to że nie ma się do kogo ust otworzyć. Wychodze z marketu i zmierzam w strone przystanku czekania. Oczywiście rozkład jest za szybką porysowaną (w kształcie litery L). Pozostaje mi czekać na ciąg cyfr. Dziwne że autobusy nie mają imion... Czekam na przystanku a obok całuje się jakaś para. Jest wiosna to w końcu na miłość i na rozmanażanie sie zebrało. Dlaczego ja nie mam z kim ? Kobieta schyla się do krocza mężczyzny. Cholera jasna ! - Mam obiciągnąć mojemu psu pod waszymi drzwiami ? - pytam grzecznie. Troche się speszyli i poszli do parku. I dobrze przystanek cały dla mnie. He, he. Jak wyglądam ? Przejrze się w lusterku. Możecie myśleć że jestem narcyzem ale lubie sie przeglądać. Zawsze nosze lusterko przy sobie. Ciemna twarz z ostrym niezgolonym czarnym zarostem. Na oczach okulary, także czarne i kapelusz. Płaszcz długi do stóp, ciemnobrązowy. Pod nim pistolet i garnitur. Kiedy wyszło rozporządzenie o tym, że każdy powinien mieć przy sobie pistolet tysiące ludzi poszło kupić broń. Jak się okazało jest w tym chaczyk bo na broń ma monopol państwo i czymś trzeba było zapchać czarną dziure. To było przed tym jak sprzedali nazwy ulic (na przykłąd zamiast Marszałkowska jest Coca Coli) a tym jak zezwolili na prostytucje legalną (za opłatą alfonsów). "Rzucić czy nie rzucić oto jest pytanie" - tak zastanawia się pewnie człowiek, który potrzedł do przystanku i gapi się na papierosa. Pamiętam jak ja rzucałem to taka pokusa, jak się jej oprze to daje satysfakcje. Wyjmuję więc swojego i zapalam zapalniczką na benzyne. Pieprzona, dobra, stara zapalniczka. Służy mi nie od dziś i nigdy się nie zawiodłem. Zapaliłem nią pierwszego papierosa na boisku szkolnym jak miałem szesnaście lat. - Ognia ? - pytam faceta. Z niewidzialnym uśmiechem na twarzy znęcam się nad nim. Bierze zaciąga się z miną oprawcy własnego losu. Siada. A ja się mocno zaciągam i wydycham dym na przechodzącą obok kobiete. Patrzę się na zatłoczoną ulicę. Jakiś kierowca leje się z drugim. Miał pecha bo ten drugi to policjant wracający z pracy. Ciekawe kto potem pozbiera muzg nieszczęśnika zadzierającego z prawem. Pewnie służby porządkowe które odkręcają poręcze i kradną słupki wieczorami. A może jakiś dobry człowiek ? Przystanek się powoli zapełnia a papieros się kończy. Naturalna postać rzeczy. Żal mi go pomimo, że mam paczke innych. Wyrzucam go więc. Patrze jak upada nieolpodal i dogasa aż do momentu jak jakaś bestia rozdeptuje go. Przyglądam się marzeniom o lepszym świecie. O lepszym życiu ? "Jest polana na tej polanie tańczą dwie łanie. Jedna to ja, druga to moja miła co siedzi gdzieś teraz na zamku, zamknięta w ciemnej komnacie. Czy myśli o mnie czy o innym kórego zobaczyłem ? Szabla jej serca przebiła mnie na wylot. Trzymamy się za ręce i biegniemy przed siebie. Przez życie ? W życiu jest za dużo dolin i urwisk które mogą nas rozłączyć i jedyna droga to nigdy nie puszczać tej dłoni, tej ręki. Biegniemy w strone lasu, w strone rzeki. Jesteśmy. Siadamy na kamykach szklanych i śpiew ptaków, i szum liści przeszywa nas. Jesteśmy jednym ciałem. Jedną duszą i rozumem. Istotą tak ..." Wpieprzył się ślepy na przystanek. Udaje że śpie. Cwaniaczek maca wszędzie tą laską potrącając mnie wielokrotnie. Zaraz mu ją w dupe włoże. Nie znajduje miejsca. Śpi sześć osób jedna udaje inwalide. A może śpi cały świat ? Przyjeżdża wrzeszcie mój autobus. Budzę się szybko jak poszedłem spać i wskakuje. Mam zamiar zająć wolne miejsce i nic mi w tym nie przeszkodzi. Potrącam jakąś ciążatą i zajmuje. Przy oknie ! Co z tego że brude kurzem szaro żółtym jak piasek. Postapokaliptyczny świat. Autobus pełen. Zadzwonie do miłej mojej. - Cześć. Oliwia ? - pytam udając miły głos. Stosunkowo cicho aby nikt nie słyszał. Wszyscy gapią się przed siebie ale i tak słuchają. Serial bez telewizora. - Tak tak.. - odzywa się głos jakby zdyszany i biegu. - Dałabyś się namówić na kolacje dziś jeszcze ? Tęsknię bo wiesz.. - rozmowa przerwana bo ktoś mnie potrącił. To ta gruba kurwa z brzuchem. - Dziwka.. - wysyczałem. Kilku ludzi wpadło w śmiech lekki. - Kutas.. - jej stronnicy także. - Jakby moja miała dziecko nie tułałaby się autobusem. Chyba że kurwa.. - he he. Śmiech gorzki i ciężki. - Właśnie kurwa by tylko chciała z takim.. - cholera dobra jest. Mój przystanek. Dziś przegrałem jutro wygram. Wychodząc potrącam ją i lekko podcinam. Zanim drzwi się zamknęły widze jak upada i nikt jej nie pomaga wstać. Każdy dżwiga sam swój krzyż. Idąc ulicą znowu wybieram jej numer. Znam te liczby na pamięć. Znam ten głos bo zapisany w mej duszy. - To jeszcze ja. Ktoś mnie potrącił w autobusie. To jak dziś ? - pytam anielskim głosem. - Wpadnij po mnie za dwie godziny okej ? - mówi. Ta odpowiedż mnie zdziwiła. Wiedziałem, że nie spotakmy się więc planowałem inaczej dzień. Od jakiegoś czasu żadko się spotykamy. Ten inny może jest urojony ? - Oczywiście ! To będe za dwie. Cześć. - kończe. Pełen szczęścia radości biegne przed siebie. Jestem tak szczęśliwy. Bóg ? Chyba dam na tacę dwa złote w niedziele. To taka nagroda za szczyptę szczęścia ! Księżulek sobie zegarek kupi. A to tak od kiedy na drzwiach świątyni wisi kartka "na tace minimalna stawka dwa złote" (minus podatek wat). Może dlatego świątynie świecą pustkami a kler musi dorabiać na boku ? Wpadam do domu niczym wicher. Przebieram się i pachnię. Zjadam szybko coś i wlewam litr płynu do

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Koniec świata. — czytnik · opowiadania