Fantastyka · 3 min czytania
Koniec wiecznej opowieści
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Deszcz lał coraz bardziej, a on coraz mocniej uderzał w klawisze maszyny do pisania. Jedna kropla-jedna litera. Coraz szybciej i coraz lepiej. Wydawać by się mogło, że to ulewa za oknem pisała, a nie on. Strugi deszczu spływającego po szybie odpowiadały strugom słów wylewającym się na kartkę. Piękne potoki słów. Pisał o wszystkim, co znał i starał się zrozumieć. O miłości, walce, poświęceniu i pasji. Ale nie była to ckliwa historyjka, płaczliwy melodramat. W małym, szarym pokoju opisywał zmagania człowieka piszącego opowiadanie o człowieku, starającym się napisać coś o mężczyźnie, piszącym słowa w rytm deszczu. Opisywał zmagania samego siebie. Stworzył literackie lustro, w którym odbijał się razem z kroplami dżdżu. Nie było to wielkie dzieło, ale prosta opowiastka, którą przekazywał mu głos wewnątrz głowy. Starał się skupić na swojej miłości do słów, walce z brakiem weny, poświęceniu wszystkiego dla kilu zdań, których nikt nie przeczyta i o pasji tworzenia. Deszcz lał nieprzerwanie, mokre ściany budynków, smugi zamazujące obrazy za oknem. Ale on już nie dostrzegał świata poza tym, który sam wykreował. Prosty ciąg zdarzeń na kartce papieru, zapętlający się w starciu z codziennością. Minuta za minutą, dzień za dniem. Historia rozrastała się, ale wciąż dotyczyła jednego tematu. Człowieka piszącego o piszącym człowieku, który opisuje piszącego człowieka, opisującego…Stworzył nowy wymiar, nową jakość. Niekończąca się…