Inne · 13 min czytania
Konstant Xanderes - Legenda Sztukmistrza
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jeszcze na początku XX stulecia wieść o tej niezwykłej postaci niosła się między ludźmi z werwą. Dopiero niepokój zbliżającej się wojny przekierował uwagę artystów, salonowych mówców i bywających w świecie chłopów z zagadki KXa na bolączki przedwojennej i potem wojennej codzienności. Choć w kilku miastach jeszcze dziesiątki lat później dało się słyszeć pogłoski o klątwie i przepowiedniach maga, opowieści snute były bardziej jako sposób na wywołanie rumieńców zgrozy lub dreszczy na ciele, aniżeli próby dociekania prawdy. A prawda o KXie do dziś nie jest znana. Wiadomo, że pochodził z rodziny szlacheckiej. Zrodzony został jako jedyny owoc miłości dwojga nieco już starszych małżonków. Ojciec był malarzem, a o matce wiadomo tyle, że zmarła podczas porodu, zdążywszy jedynie nadać dziecku imię — Konstant. Całe dzieciństwo spędził na wsi pod Sybinem, zamieszkując rodzinny dworek po matce. Konstant od początku był cichym, wrażliwym, wiecznie zamyślonym i bardzo intrygującym chłopcem. Od najmłodszych lat, przejawiały się u niego dość nietypowe zachowania, co zauważali nauczyciele, sąsiedzi i nieliczni krewni. Gdy dojrzał i osiągnął wiek męski, wyszedł z domu i nigdy już do niego nie powrócił. Podobno zabrał ze sobą tylko notes, owoc i ...drewniany bączek, który wyrzeźbił mu niegdyś ojciec. Starzec podarował zabawkę chłopcu, mówiąc: „wszystko się kiedyś skończy... Żyj tak, by niczego nie żałować”.
Dokładnie nie wiadomo gdzie młodzieniec bywał i czym się imał, nim dotarł do Wiednia. Tam podjął angaż u najlepszego wtedy introligatora w mieście, ponoć spokrewnionego z samym Hieronimem Wietorem, sztukmistrza Baudellarda. Poznawał ludzi i obserwował ich codzienne życie, skrupulatnie notując przywary, rozpisując systemy zachowań oraz liczne uwagi o obyczajowości i rozmaitych skłonnościach. Jako że pracodawca Konstanta cenił dokładność, fach i małomówność tajemniczego młodzieńca, przyjął go do jednej ze swych kamienic, pozwoliwszy zamieszkiwać mansardę z oknem na pobliski park. Baudellard miał ponoć siedem córek i czterech synów (z czego czasów powojennych dożyło jedynie kilkoro). Najmłodsza z jego pociech, nieco niesforna i niepokorna Chloe, marząca o zostaniu pisarką, zafascynowana tajemniczym przybyszem Konstantem, skradała się codziennie na jego poddasze, podziwiając księgi, które często kończył już po pracy. Młodzi pokochali się i niemal od razu stali się nierozłączni. Ich miłość była sprzeczna z konwenansami i nie została zaakceptowana przez rodzinę dziewczyny. Konstantowi nakazano przeprowadzkę i pozbawiono go pracy. Chloe odeszła wraz z nim. Natura młodego mężczyzny targała nim od miejsca do miejsca, od profesji do profesji; nie wiedział czego pragnie w życiu. Żeby dorabiać, zaczął kraść. Ale nie były to zwykłe kradzieże. Stał się kieszonkowcem. Podobno zobaczył niegdyś w barze, jak pewien mężczyzna okradł z zegarka innego. Ów złodziej spotkał się z nim wzrokiem, dając do zrozumienia, że ma milczeć. Prawdopodobnie od tamtego momentu KX sam zaczął praktykować sztukę kieszonkostwa, która dzięki ponadprzeciętnej zręczności, wychodziła mu mistrzowsko. Podobno wtedy też, już poślubiona Chloe, zaczęła zauważać u męża dziwne, zupełnie niezrozumiałe umiejętności. Raz w przypływie szoku i fascynacji opowiadała starszej siostrze Joanne o rzekomych hipnozach, w jakie jej luby potrafi wprawiać ludzi. Jednak gdy siostra zaczęła dopytywać, Chloe opamiętała się i zamilkła na ten temat już na zawsze. Jednak roztropna Joanne starała się łączyć fakty i szerzyła w rodzinie informacje, jakoby Konstant wykorzystywał nadprzyrodzone moce i umiejętności do okradania ludzi, a raczej namawiania ich do zrzekania się części majątku na jego korzyść. Odnotowano bowiem kilka takich przypadków — pechowcy oddawali dobrowolnie KXowi drogocenne przedmioty, a po całym zdarzeniu nie wiedzieli, dlaczego tak się działo. Wszyscy jednogłośnie orzekali, iż nie pamiętają dokładnie, co się wydarzyło. Hrabia Vincent, któremu niegdyś obiecano za żonę Chloe, podobno nawet postradał zmysły, gdy uświadomił sobie, że jakimś postępkiem Konstant wyłudził od niego sznury pereł i szmaragdową kolię, która przypaść miała na własność poślubionej przez hrabiego kobiecie. Wiadomo też, że przez większość życia Konstant pisał pamiętnik. Znajdowały się w nim jego przemyślenia i analizy oraz bieżący opis jego życia. Opisywał, pieścił słowami wszystkie wspomnienia i wspólne chwile z żoną. Dużo czytał. Pewnego dnia na targu w poszukiwaniu kolejnych książek, znalazł księgę poświęconą magii. Zaczął praktykować techniki, których się z niej nauczył i postanowił podjąć próbę występów publicznych. Wykorzystywał pseudonim artystyczny stworzony z pierwszych liter jego imienia i nazwiska [ K + X = Kx ]. Od tamtego momentu, mało kto słyszał o Konstancie. KX z czasem zaczął interesować się czarną magią i mediunizmem. Społeczeństwo zaczęło go postrzegać jako osobę nawiedzoną lub szaloną, a przy tym nawet niebezpieczną. Przerażał i zachwycał swoich widzów jednocześnie. Podobno nawet sam cesarz był ciekaw legendarnych już wtedy umiejętności KX’a, ale z powodu zamieszek i napięć społecznych, nie doszło nawet do planowanej audiencji. Inne podanie mówi jednak, że władca spotkał się po kryjomu z magikiem pod osłoną nocy, w jednej z dworskich oficyn, gdzie KX odgadł skrywane lęki Franciszka Józefa i przepowiedział jego przyszłość (łącznie z wróżbą rychłej śmierci). Ale prawdopodobnie były to jedynie pogłoski. KX, mimo napięć społeczno-politycznych, kontynuował pokazy, jeżdżąc po świecie wraz z żoną. Bywał przyjmowany przez prostych ludzi i przez elity, na dworach, na ulicach miast i w salonach. Jednak mieszkańcom wsi, którą zamieszkiwali wiecznie zakochani Xanderesowie, nie podobały się praktyki KX’a. Bali się oni klątwy, jaką w ramach kary za magię miałby zesłać na nich Bóg. Miejscowi szykanowali KX’a, grozili mu i przeklinali, błagali o zakończenie czarnych praktyk i truchleli pełni trwogi. W końcu zaczęli wykazywać agresję, wszczęli bunt, który szybko zaowocował serią niefortunnych dla KX’a zdarzeń. Najpierw odebrano mu dom, uznając za miejsce przeklęte — wyburzono go. Podobno…