Fantasy · 37 min czytania
Konstelacja odwróconego oka (cz.ostatnia)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
15) Przewijanie przeszłego życia
Ręce bolały Polen od lepienia gliny. Kręciło się jej w głowie z powodu monotonnej czynności i braku odpoczynku. Nectunt wyciskał z niej wszystkie siły narzucając hurtowe tworzenie masek. W pojedynkę niemożliwym było przekazanie mu trzystu tysięcy ludzkich sztucznych twarzy. Polen nie zamierzała przez wieczność w warunkach ograniczonej wolności robić coś, czego do końca nie rozumiała. Wykalkulowała, że pobyt w obozie potrwa dłużej, niż strajk i ewentualne ukaranie przez rozstrzelanie. Ze względu na swój wiek nie zależało jej na zachowaniu za wszelką cenę żywota. Osoba niewidoma sama sobie wprowadza ograniczenia. Wyjście z pokoju wcale nie było łatwe. Motel znajdował się we wnętrzu obozu naszpikowanego strażnikami. Gdyby kobieta posiadała sprawne oczy, wszystko potoczyłoby się inaczej. Odstawiła więc od siebie glinę i czekała, aż odpowiedni ludzie zauważą cichy sprzeciw. Nie spodziewała się, że w ten sposób pogorszy własną pozycję. Cherubowie zaraz po usłyszeniu o zawieszonej współpracy przenieśli ją do baraku z wybudzonymi. Polen czuła się tam okropnie. Nie widziała wybudzonych, lecz czuła ich obecność. Istoty zostawiały ciężką atmosferę w powietrzu. Staruszka pomagała tylko przy przygotowywaniu posiłków, jednak ludzie w maskach działali na nią jak smród drapieżnika na roślinożercę. Oprócz niej w baraku pomagała Merita. Dziewczyna ledwo funkcjonowała. Nie odzywała się, reagowała po dłuższym czasie na komendy i nie przyjmowała pożywienia. Wybudzeni zdawali się nie robić na niej żadnego wrażenia, ale co dokładnie działo się w jej głowie, nie wiadomo. Polen przez dwa dni nasłuchiwała oddechu jasnosłyszącej, który stawał się coraz słabszy. W końcu Merita padła na podłogę i już się z niej nie podniosła. Bez dokładnych oględzin przeniesiono ją do kostnicy. Jaspiros przyjął ciało z informacją, iż kobieta pracowała dla Quinque Merger, więc należało potraktować zwłoki w lepszy sposób niż w przypadku więźniów. Sesyl, odkąd udawał martwego, pojawiał się w prosektorium w przebraniu tanatopraktora, peruce i z zapuszczonym zarostem. Przejął się, kiedy zobaczył Meritę na stole w chłodni. Zdążył ja polubić i żałował, że taka delikatna osobowość opuściła świat żywych. Jaspiros zabrał się za przygotowania do balsamowania, gdy wyczuł w nadgarstku Merity słaby puls. Przyłożył policzek do jej twarzy i również otrzymał dowód, że kobieta wcale nie umarła. - Ona tylko zasłabła – poinformował Sesyla. - Naprawdę? To dobrze, bo nie znalazłem jeszcze książki – ucieszył się matematyk. Oboje przenieśli Meritę w ciepłe miejsce i przykryli kocem. Niestety nie posiadali niczego, co mogliby podać na wzmocnienie. - Oddajmy ją do szpitala – powiedział Sesyl. - Lepiej nie, bo po pobycie w nim wróci na swoje stanowisko. Zatrzymamy ją tutaj, a po wydobrzeniu ucieknie do domu. - Kilka godzin dziennie tracę na łażenie po księgarniach i bibliotekach i szukanie jej książki. - Jest pisarką? - Była nią w poprzednim wcieleniu. Sesyl opisał krótką biografię jasnosłyszącej, co Jaspiros przyjął z lekkim przymrużeniem oka. - Dlaczego uwierzyłeś w to wszystko? - dziwił się Jaspiros. - Bo bajka, którą stworzyła, odnosi się do tego, co dzieje się z nią teraz. Dziewczynka wpadła w sidła kłusownika, czyli dorosła Merita zapadła w śpiączkę z powodu głosów wybudzonych, które nie dawały jej spokoju. Jeżeli obudzi się po trzech dniach, poznamy kłusownika, właściciela tych wnyków. - Ale wystąpił tam motyw odcinania nogi. Tę część ciała ma sprawną. - Tu nie chodzi o dosłowną utratę kończyny. Stopy pozwalają nam chodzić, przemieszczać się według naszego wyboru. Merita straci więc punkt zaczepienia na obecnej drodze. - Co dokładnie masz na myśli? - Jaspiros nie rozumiał rozważań kolegi. - Nogi trzymają człowieka przy ziemi. Kiedy ich nie ma, można się od niej oderwać. - Merita pozbędzie się tylko jednej. - I tak będzie w lepszym położeniu niż my. Wyjdzie z lasu bez potrzeby słuchania głosów. Sesyl zmotywowany do pomocy kobiecie wyszedł na miasto w celu odnalezienia spisanej bajki. Jaspiros przebywał do czternastej między zwłokami, dopóki mała dłoń nie pociągnęła go w swoją stronę. Karler ostatnio zaniedbywała widzenia z nim, co odebrał jako ignorowanie przyjaźni. Dziewczynka wyciągnęła go poza obóz i wyprowadziła w stronę kamienic. Wędrówka skończyła się przed drzwiami jakiegoś mieszkania. Jaspiros próbował odczytać tabliczkę z imieniem właściciela, a gdy spojrzał się w dół, Karler już nie było. Identycznie postąpiła w przypadku matki Kallisto, więc mężczyzna domyślił się, że jego przyjście tutaj ma jakiś cel. Zapukał, chociaż nie wiedział czym może wytłumaczyć swoją wizytę. Chwilę później w progu pojawił się facet bez oczu. Jaspiros jęknął głośno, bo pamiętał więźnia, z którym rozmawiała Karler i rzeźbę głowy z tym samym defektem. - Tanatopraktor z obozu? - zapytał od razu Thuban. Jaspiros otworzył usta, ale nic nie powiedział. Bezoki umieścił go na sofie, jakby spodziewał się jego wizyty. - Nectunt dopiero wywołał prawdziwą wojnę. Wojska szykują się do totalnego wyburzenia kraju, żeby zrobić miejsce dla wybudzonych. To już nie są nawet rozkazy nectunta, tylko tych ze Smoka. Trzeba wtrącić się w jego plany, inaczej skutki znajomości z nimi będą nieodwracalne – wyjaśnił Thuban. - Co my w ogóle możemy zrobić? - Zniszczyć Wrota Etamina razem z wybudzonymi. Trudno, wykorzystywane osoby poświęcą się dla reszty, ważne, żeby pozbyć się ich na zawsze. - Jeżeli masz takie środki, aby wyburzyć Wrota, proszę bardzo. - Znalezienie środków nie jest trudne, wystarczy przejąć je od wojska. Gorzej ze zgodą człowieka, który chciałby je użyć. Potrzebujemy kogoś z ludzi nectunta, kto ma swobodny dostęp do jego terenu. Jaspiros nie wierzył w powodzenie konspiracynej operacji. Thuban również nie wyglądał na godnego zaufania, a przynajmniej troszczącego się o dobro swoich wspólników. - Myślę, że mógłbym namówić pewną jednostkę do pomocy w pozbyciu się Wrót – odezwał się po kilku minutach ciszy. - Świetnie. Ja zajmę się najtrudniejszą częścią, więc nie wiem dokładnie, ile czasu mi to zajmie. Będziemy w kontakcie poprzez twoją przyjaciółkę. - Karler – powiedział nieco dziwnym tonem. - Dlaczego się poznaliście? - Oboje nie chcieliśmy umrzeć. Ci, którzy zatrzymują się w połowie drogi, mają niedomknięte oczy. Dzięki nim widzimy trochę więcej i ingerujemy w pewne sprawy, dopóki mamy nad sobą kontrolę. Po zamknięciu oczu wraca się do początku swojej historii, a wtedy nic nie da się już zrobić – odpowiedział Thuban. - Wchodzi się w kolejny sen? - Tak. Czasami wydaje mi się, że ludzie tkwią w śpiączce. Nasza rzeczywistość została wykreowana we śnie i pogubiliśmy się, co jest prawdą, a co wymysłem. Życie to przedłużający się sen bez możliwości spokojnego wybudzenia. Pewnie przez to, że wszyscy zaczynają budzenie od nóg, zamiast od oczu. Jaspiros zapatrzył się w puste przestrzenie w głowie mężczyzny. Odnosił wrażenie, że czarne tunele prowadzą do innego świata.
16) Druga doba
W całym mieście Sesyl nie natrafił na miejsce, gdzie znajdowałaby się w sprzedaży książka Merity. Przeniósł się nawet do sąsiedniej miejscowości, ale tam niepokój wśród ludzi był większy i nie dbano o prowadzenie interesów. Kiedy wrócił do domu, pora dnia okazała się zbyt późna, by zacząć coś nowego. Nie pojawił się nawet w obozowej kostnicy. Jeszcze gorsze zmęczenie odczuwała Polen. Pierwsza tura wybudzonych została przeniesiona do domów mieszkalnych bliżej Wrót Etamina. W baraku znajdowali się ci, którzy przechodzili przez wstępną fazę przyjęcia delegacji ze Smoka. Wiele osób nie wytrzymywało fizycznego obciążenia i umierało w konwulsjach na podłodze. Polen niczego nie widziała, jednak odbierała wrażenie, że jest otoczona przez znacznie większy tłum niż było tak w rzeczywistości. Mała dłoń chwyciła ją za rękę. Nie dawała ani ciepła, ani chłodu. - Powiem ci o czymś. Bądź cicho, bo oni mogą nas usłyszeć – odparł dziecięcy głos. Polen wsłuchiwała się w słowa niewidzialnej postaci, a nectunt zamknięty w swoim gabinecie próbował zasnąć. Zawsze po kilku minutach wychodzenia ze stanu czuwania gwałtownie się budził. Nie potrafił w ten sposób odpocząć. Umysł pracował bez przerwy, nawet wtedy, kiedy inni spali. To doprowadzało Etafiliusa do wyczerpania i rozdrażnienia. Nie skupiał się na priorytetach, a cały czas myślał o tym, aby wreszcie zasnąć. Człowiek bez oczu rzucił na niego klątwę. Jedynie on mógł przeciwdziałać temu zjawisku, ale jak na złość, nie objawił się po raz drugi. Za dnia przyglądał się walkom prowadzonym na ulicach. Zmęczony siadał na krześle i śledził spod ściany budynku Quinque Merger, jak żołnierze pacyfikują cywili. Z powodu braku snu zachowywał się irracjonalnie. Stracił zdolność odróżniania rzeczy prawdziwych od halucynacji, które były już produkowane przez przeciążony mózg. Przez to mógł w każdej chwili dokonać głupstwa o strasznych dla niego konsekwencjach. Nie zdawał sobie sprawy, że w Quinque Merger rządzą wybudzeni. Sami podejmowali decyzje dotyczące ich przeznaczenia na Ziemi, o czym nie informowali Etafiliusa. Zamknięci w przejętych domach nie pokazywali się nikomu z zewnątrz, by nie stracić w wyniku agresji ludzkich ciał. Chyba nawet sam nectunt nie wiedział, jakimi motywami kierują się smoczy podróżnicy. Gwiazdy, które zstąpiły z nieba na ziemię, w ogóle nie przypominały świetlistych istot. Zabarykadowane po drugiej stronie człowieczych oczu posiadały te same cechy i popędy, co humanoidalne stworzenia pozostające w cieniu. Jaspiros sprawdzał kilka razy dziennie parametry życiowe zahibernowanej Merity. Kobieta nie dawała żadnych oznak nadchodzącej poprawy. Sam tanatopraktor przyznał, że jasnosłysząca musi być powiązana z czymś nadnaturalnym, skoro znajduje się na pograniczu śmierci i świata fizycznego. Spróbował nawet zastosować medyczne sposoby pobudzenia organizmu do aktywności, ale Merita była opornym przypadkiem. Polen po rozmowie z dziecięcym wysłannikiem poczuła gorszy strach przed osobami noszącymi jej maski. To, co widziała po tamtej stronie, nie odzwierciedlało prawdy występującej wokół niej. Dusze ze Smoka podszywały się pod kogoś, kogo prawdopodobnie znały, lecz nie były jego przyjaciółmi. Rozpoznała to po oddechu lokatorów baraku. Nie pobierali swobodnie powietrza, dusili się przy większych porcjach tlenu w płucach. Miała zadanie do wykonania i musiała się przemóc, by nawiązać kontakt z jednym z wybudzonych. W chwili wolnej od obowiązków szukała wśród awatarów Barat Amema, który pierwszy odpowiedział na sygnał Quinque Merger. Gdyby to od niej zależało, nie odezwałaby się do wybudzonego stojącego nogami na Ziemi. Zaraz po zachodzie słońca Thuban wynurzył się z ciemnej uliczki i zaatakował od tyłu żołnierza zamierzającego wsiąść do pojazdu. W środku znajdowały się materiały wybuchowe, kluczowe dla planu ułożonego przeciwko nectuntowi. Thuban założył na siebie mundur nieprzytomnego już mężczyzny i jako kierowca mógł spokojnie poruszać się po mieście wśród innych wojskowych. Przejętą własność Quinque Merger przewiózł do kryjówki na terenie opuszczonej żwirowni. Przez następnych kilka dni zamierzał przerobić skradzione środki, aby wykorzystać je w prosty, lecz niespodziewany sposób.
Część 22 / 2
17) Trzecia doba
Odgłosy dobiegające z obozu obudziły Jaspirosa, który zasnął podczas czuwania przy Mericie. W pierwszych chwilach po przerwaniu drzemki nie wtopił się w sytuację powstałą za ścianami prosektorium. Z opóźnieniem dotarły do niego sygnały o poruszeniu wśród więźniów. Wyszedł na zewnątrz, żeby sprawdzić, co umknęło jego uwadze. Przy głównej bramie obozu stały pojazdy, a wokół nich kręcili się żołnierze. Ogrodzenie na całym obszarze było otoczone przez mężczyzn z karabinami. Poza wydzieloną strefą znajdował się tłum ludzi. Jaspiros nie rozumiał, dlaczego nagle mieszkańcy miasta postanowili okupować więzienie. Przede wszystkim wojskowi nie używali przemocy wobec nieuzbrojonych cywili, co nie pasowało do praktyk Quinque Merger. Tanatopraktor podszedł do Huna, jedynego znanego mu przedstawiciela armii, aby uzyskac jakieś informacje o paraliżu w obozie. Usłyszał w kilku zdaniach, że jeden z oddziałów przeszedł na stronę obywateli i udostępnił im broń. Ci wyposażeni w środki do prowadzenia walki postanowili odbić więźniów, ale nie zdążyli przed przybyciem innych pułków. Jako pierwsi obawiali się otworzyć ogień, więc stacjonowali przed obozem próbując psychicznego nacisku. Dla Jaspirosa oznaczało to przymusowy pobyt w prosektorium do momentu rozwiązania sytuacji. Dla nectunta większą wartość stanowiły Wrota Etamina. Nakazał pozbycie się uciążliwych członków opozycji i przeniesienie wojska w okolice portalu, aby zabezpieczyć go przed podobnym wariantem. W praktyce wyglądało to tak, że pojazdy taranowały zgromadzone osoby. Rozpoczęło się krótkie ostrzeliwanie, po którym nieosłonięci niczym cywile ugięli się pod siłą żołnierzy. Jaspiros godzinę chował się w prosektorium. Do tej pory wojna przebiegała pod kontrolą, nie dochodziło do większych incydentów. Teraz bał się wrócić do domu, aby po drodze nie zostać przypadkowo zabitym. Nie ufał żadnej ze stron konfliktu, bo Quinque Merger miało gdzieś zwykłego tanatopraktora, a praca dla zgrupowania mogła być odbierana przez innych za zdradę kraju. Jak na złość, z powodu zamieszania w obozie wyznaczono Jaspirosa do dostarczenia nectuntowi zapasów pożywienia. Bez żadnej ochrony musiał opuścić teren obozu. Minęło jednak wystarczająco dużo czasu i na trasie do siedziby Etafiliusa nie spotkał żadnego partyzanta. Do gabinetu doprowadził go cherub. Nie spodziewał się, że nectunt będzie reprezentować sobą marny widok. Mężczyzna siedział za biurkiem, lecz głowę zwiesił w dół, jakby dopiero co zasnął. Otrząsnął się na dźwięk głosu cheruba. Podniósł się z krzesła, nogi poplątały mu się i wpadł na regał z książkami. Jaspiros pomógł uporządkować bałagan i wtedy natknął się na coś interesującego. Między naukowymi zbiorami Etafiliusa znajdowała się książka z dziecinnym obrazkiem na okładce. Przekartkował ją i zdążył wyłapać wzrokiem bajkę o dziewczynce błądzącej po lesie. Bez pytania schował znalezisko za fartuch i po kilku minutach szedł już w stronę obozu. Na stanowisku w chłodni czekał na niego Sesyl. Zanim cokolwiek powiedział o własnych przeżyciach dnia, Jaspiros wręczył mu książkę Merity. Matematykowi zaświeciły się oczy. - Skąd to wziąłeś? - zapytał. - Nigdy byś nie zgadł. W samym centrum zła, czyli u nectunta. - Myśliwy... - odparł Sesyl bardziej do siebie niż do kolegi. Zawartość książki zgadzała się z treścią nagrania. Oprócz historii o dziewczynce Merita wydała kilka innych opowiadań o równie dziwnej tematyce. Jak na bajki dla dzieci były zbyt mocno przesycone mrokiem. Sesyl podszedł do Merity, nadal pogrążonej w letargu. - Może to ci pomoże. Nazywałaś się Amis Harab. Kobieta nagle otworzyła oczy, usiadła i westchnęła głęboko. Gałki oczne wywróciły się na drugą stronę, a ciało spowrotem opadło na łóżko. - Nie wierzę, udało jej się – przyznał Jaspiros. - To znaczy, że się wybudziła? - Nie mam pojęcia, chyba przerwała sen, ale razem z życiem. Jaspiros upewnił się, że Merita nie żyje. Twarz jasnosłyszącej wyglądała nieludzko w takiej postaci. - Wszystko się zgadza. Stało się dokładnie tak, jak w bajce. Nectunt był kłusownikiem, który przyczynił się do uwolnienia z wnyków, czyli świata snu. Trzeciego dnia Merita została uwolniona i odeszła do... - zastanawiał się Sesyl. Ciekawość zmusiła go do odkrycia koca w miejscu nóg kobiety. Prawa stopa stała się ciemna i wyschnięta. - Ciało zgniło. Zdążyła z wywróceniem oczu przed całkowitym obumarciem tkanek – skomentował Jaspiros. - Wydaje mi się, że ona już tu nigdy nie wróci. Odcięcie kończyny jest jak pozbawienie drzewa korzeni. Otrzymała wskazówkę jak opuścić las i skorzystała z niej. Zastanawia mnie, co takiego usłyszała od istot ze Smoka. Przechwyciła pewnie od nich dużo informacji z innego wymiaru percepcji. Strach pomyśleć, co działo się przez ten czas w jej głowie – Sesyl był pod wrażeniem dokonania Merity. - Co zrobimy ze zwłokami? - Ty wiesz najlepiej, jak należy postąpić. - Nie uważasz, że trzeba ją zostawić przy nas? Wybudzeni raczej nie tracą z nami kontaktu – myślał Jaspiros. Oczy Merity posiadały dużą wartość. Gdyby ktoś pokroju nectunta usłyszał o ich istnieniu, na pewno by je wydłubał dla siebie.
18) Pęknięte filary sklepienia
Niewiele czasu dzieliło Quinque Merger od Descensum. Najbliżsi współpracownicy Etafiliusa zajęli się przygotowaniami do tego wydarzenia, kiedy reszta musiała zwalczać nasilające się ataki na wojsko. Hun pojawiał się w obozie na kilka minut, po czym sprawdzał zabezpieczenia rejonu miasta, gdzie rozlokowali się wybudzeni i nadzorował własny oddział zagrożony partyzantką. Nigdy do tej pory nie otrzymał możliwości przyjrzenia się przybyszom ze Smoka z bliska. Bał się ludzi w maskach, którzy nie posiadali własnej duszy, tylko niezidentyfikowaną siłę o osobowych cechach. To ona wywoływała w nim nieprzyjemne odczucia. - Podejdź tu – odezwał się człowiek z wypisanym na czole imieniem Barat Amem. Hun zbladł w ciągu sekundy. Taki stres pojawił się u niego kilka razy w życiu w ekstremalnych sytuacjach. - Czy nectunt nie używa Wrót do kontaktu z innymi gwiazdami? - zapytał Barat Amem głosem jak spod ziemi. - Z jakimi innymi? - odpowiedział bardzo nieśmiało. - Wszelkimi poza Smokiem. Przypuszczam, że ktoś próbuje przedrzeć się do naszej struktury. Hun nic nie rozumiał. - Nie wydostaniecie się ze snu, jeżeli nie przyjmiecie od nas pomocy. Każde drobne przeszkody mogą źle wpłynąć na proces wybudzania. Szukanie przyjaciół w ciemnej przestrzeni nie jest dobrym wyborem. Przekaż to nectuntowi – kontynuował wybudzony. - Oczywiście. - Swoją drogą, trzeba będzie wyznaczyć jego następcę. Zauważyłem, że dzieje się z nim coś złego. Zastanówcie się wszyscy, kto nadaje się na lojalnego łącznika. Zmiany na samej górze przeraziły mężczyznę. Osoba mniej wtajemniczona od Etafiliusa wnosiła ryzyko upadku Quinque Merger. Co prawda, nectunt zachorował i nie potrafił panować nad zgrupowaniem. Książka Merity zawierała wiele ciekawej treści z punktu widzenia jej odniesienia do rzeczywistości. Pierwsza bajka dotyczyła młodzieńca zakochanego w kamiennej rzeźbie mężczyzny. Sesyl początkowo zinterpretował obsesyjną miłość bardzo dosłownie, zdenerwował się nawet, że Amis przekazywała dzieciom…