Religia · 3 min czytania
Kontynuacja Księgi Jonasza
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
...i odszedł Jonasz zawiedziony i nieufny Bogu. Strzępy jego starej już szaty zostawiały ślad na ciepłym piasku. Ponownie zmierzał [Jonasz] do Tarszisz gdyż dalej mocno wierzył iż ucieknie przed Bogiem. Minęło już 40 dni od opuszczenia nawróconej Niniwy, Jonasz szedł już bliski padnięcia. - Idę już tle czasu, a przecież droga którą się udałem jest dużo krótsza niż ta! - Choć do mnieeee....; Choć do mnieeee....; Choć do mnieeee....; - Znowu to słyszę, dokładnie przez 3 ostatnie trudne dni daje o sobie znać ten przeraźliwy głos. Niewiedząc czemu tak jakby podświadomie [prorok] zmierzał w kierunku z skąd pochodziło wołanie. W oddali zauważył jakiś punkt, był to ledwo żywy, podumarły starzec. Gdy Jonasz przechodził obok niego, starzec przemówił do niego: - Proszę, pomóż mi, zbłądziłem w tej krainie i nie mogę znaleźć drogi. - Dlaczegóż miałbym okazać Ci pomoc, żeli sam zostałem potraktowany nie sprawiedliwie. - Biada Ci. Nieufność swą pokładasz w Bogu!!! Odszedł [Jonasz] zostawiając go [starca] na pewną śmierć. Idąc dalej zaczął rozmyśla nad spotkanym starcem i nad jego wypowiedzią. Po dniu drogi ujrzał samotne drzewo oliwne, a na nim małego, zapłakanego chłopca. Nie zdziwiła go obecność chłopca lecz tylko top drzewo samotnie rosnące na pustyni. Kiedy zapytało się Go owe małe dziecko: - Proszę pomóż mi zejść z tego drzewa, gdyż noga zaplątała mi się w gałązki. - Niestety nie mogę, spieszę się to Tarsziszu... I