Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 11 min czytania

Korona czy raj?

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W królestwie Polonus na rzeką Widawą żył piękny i młody królewicz. Oczy miał czarne jak dwa węgielki, włosy kędzierzawe do ramion. Był wysokiego wzrostu, szczupły. Nie jedna dwórka wzdychała do pięknego młodzieńca. Był wolnego stanu. Zbliżał się czas, kiedy królewicz Jan miał przejąć rządy w królestwie, ale tylko wówczas zasiądzie na tronie, jeśli się ożeni. Taki warunek postawił jego ojciec na łożu śmierci. Koronacja miała odbyć się zaraz po ślubie z księżniczką. Kiedy Jan skończył dwadzieścia lat królowa – matka wydała w zamku wielki bal, na który zaprosiła wszystkie księżniczki z królestwa. Bal trwał do rana. Królewiczowi żadna z księżniczek nie spodobała się. Wszystkie były wystrojone w krynoliny, obwieszone klejnotami, z wielkimi koafiurami. Uśmiechały się do Jana, ale ich uśmiech był fałszywy. Puste, nadęte bez pokory i prostoty w obejściu. Nie tego chciał Jan. I kiedy bal się skończył królewicz został sam ku wielkiemu niezadowoleniu królowej - matki. Minął cały tydzień. Jan wczesnym rankiem wymykał się na polowania. Kiedy wracał uciekał do swojej samotni i tam spędzał resztę dnia. Bał się groźnego spojrzenia matki. Królowa była nieprzejednana. Nie zważała na fochy królewicza. W niedzielny poranek rozkazała heroldom rozjechać się w cztery strony świata, aby ogłosić, że królewicz szuka królewny, którą chce poślubić. Wkrótce zamek zapełnił się portretami księżniczek. Było, w czym wybierać. Jan oglądał portrety i odwracał ze wzgardą wzrok. Wszystkie były brzydkie, nadęte i smutne. Nie wybrał żadnej. Zniecierpliwiona królowa matka postanowiła, że wszystkie młode kobiety, bez względu na pochodzenie, ale mieszkające w królestwie przyjdą na zamek. Setki kobiet wchodziły na zamek i wychodziły z niego. Królewicz nie wybrał żadnej. Zezłościła się królowa - matka na syna i krzyknęła: - To może teraz zamężne kobiety przyjdą do mojego wybrednego syna – krzyknęła. - Niech przyjdą – spokojnie powiedział Jan. Nazajutrz do zamku weszła pierwsza kobieta, którą ludzie nazywali uzdrowicielką. Leczyła ludzi ziołami, robiła różne mikstury na przeróżne choroby. Była piękna. Dumnie weszła do sali tronowej, w której oczekiwał jej młody królewicz i jego matka. Lekko, z gracją skłoniła się przed królewiczem i zapytała: - Kto i po co mnie wzywał, odrywając od codziennych prac domowych? - zapytała. - Ja – odpowiedział Jan. Podnieś woalkę – rozkazał. Uzdrowicielka podniosła woalkę i oczom królewicza ukazała się niewiasta niezwykłej urody. - Jesteś piękna. Twoje oczy błyszczą jak gwizdy. Jasność bije z twojego czoła – znak, że jesteś dobrą kobietą. Ty zostaniesz moją żoną. - Nie mogę królu złoty zostać twoją żoną. Mam już męża i kocham go. Pokażę ci królu portret innej pięknej kobiety. Jest moją siostrą i nazywa się Liliana. Uzdrowicielka podeszła do Jana i podała mu portret swojej siostry. Jan długo przyglądał się Lilianie. Uśmiechał się. W końcu zapytał: - Gdzie ona jest? - Daleko. Musisz odszukać zielony gaj. W nim jest mały staw, otoczony trawą i krzewami. Wśród traw rośnie niezapominajka. Tam znajdziesz Lilianę. - Jak znajdę drogę do zielonego gaju? - Dam ci królewiczu pięć darów. One ci pomogą w twojej dalekiej wędrówce. Zanim jednak je przyjmiesz wiedz, że droga jest daleka i żmudna. Wiele przecierpisz. Stopy twoje będą poranione, twarz spieczona słońcem. Zastanów się do jutra. Zostanę na jedną noc w zamku i rano dasz mi odpowiedź. - Nie będę czekał. Szkoda czasu, który mija bezpowrotnie. Skoro mogę być szczęśliwy z nią, to nie chcę zwlekać ani minuty. Trudy drogi pokonam, gdyż wiem, że na końcu jej czeka mnie miłość. To więcej warte niż zaszczyty i bogactwo. Miłość to największy klejnot człowieka, bo okrasza jego życie. Mów uzdrowicielko. Jestem gotowy ruszyć nawet zaraz. Mój powóz odwiezie ciebie do domu. - Dobrze. Jeśli taka twoja jest wola. Pierwszy to żabia skórka. Tkwi w twoich dłoniach. Kiedy ją spotkasz oddasz jej portret. Ona na niego czeka. Drugim jest kryształ ustawiaj go względem słońca. Najdłuższy promień wskaże, co do niej drogę. Idź w tym kierunku. Trzeci dar … - nie dokończyła. - Czy będzie mnie miłowała? – zapytał. - Jak nikogo na świecie, ale postawi ci jeden warunek. - Jaki? - Tylko ona go zna. Będziesz się musiał zdecydować w ciągu siedmiu sekund. Kiedy czas się skończy, a ty nie zdecydujesz się, ona zniknie i nigdy już jej nie ujrzysz. Możesz jeszcze się wycofać. - Nie znasz tego warunku i ja nie znam. Trudno. Nie cofam się. Jaki trzeci dar? - Skrzydła. Kiedy je przytkniesz do ciała wrosną w ciebie. Będą ci potrzebne. Czwarty dar to łódka. Postaw ją do wody a urośnie do normalnych rozmiarów. Piątym darem jest oto popiół. Kiedy staniesz nad stawem posyp sobie głowę. Wszystkie dary zostawiam. Odchodzę. Nie potrzebuje twojego powozu. Moje nogi zaniosą mnie do mojego domu. Twoja hojność jest wielka, ale ja nie nawykłam do luksusów. - Zatem, jak mam ci się odwdzięczyć za twoje hojne dary? - Bądź dobry dla ludu i rządź roztropnie. Niczego więcej nie chcę. Żegnaj. Kiedy wyszła, królewicz kazał zaprzęgać konia. Sprzeciwiała się temu królowa matka. Niepokoiła się o syna. Wyruszał w daleką drogą i to w dodatku sam. - Nie zatrzymasz mnie matko. Pokochałem ją. Jej obraz mam w sercu i nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Korona czy raj? — czytnik · opowiadania