Fantastyka · 4 min czytania
Kosmiczny burger
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie mam imienia, przyszłość pokazała, że nie miały one nigdy żadnego znaczenia. Najważniejsza stała się mądrość i energia by móc ją dalej pogłębiać. To moje życie, pragnienie i obowiązek jednocześnie. Jestem pilotem statku. Podróżuje po przestrzeni kosmicznej w poszukiwaniu inteligencji. Jak już wspominałem, gromadzę mądrość, a tą można pozyskiwać nawet od mało inteligentnych stworzeń. Potwierdziło się to podczas moich ostatnich badań nad obiektem t-5. Planeta, jak i cała galaktyka, były bardzo małych rozmiarów. Dlatego zaskakującą wydała mi się tak ogromna populacja rasy głównej. Proporcjonalnie małe do rozmiarów swojej planety stworzenia gromadziły się w przeogromnych gniazdach połączonych drogami, na których ruch nigdy nie ustawał. Tam i z powrotem niczym informacje wymieniane pomiędzy mózgami. Nieszczęśliwie dla nich, cały ten ruch nie miał większego znaczenia. Gniazda nie były żadnymi mózgami, a cały ten nieustanny ruch nie zmierzał ku pozyskiwaniu mądrości. Było w nim pełno niepotrzebnych i niechcianych emocji, których my już dawno się wyrzekliśmy. Nerwowość, brutalność i agresja tych kreatur prowadziła do marnotrawstwa energii. Zużywały jej prawie tyle, co produkowały. ?Prawie, bo jak w każdej rasie zdarzały się te pożądane, nieprzeciętnie myślące jednostki. Było ich jednak niewystarczająco wiele by zmienić porządek własnego świata. Wiązałoby się to bowiem z zawładnięciem nad resztą swojej populacji. Tego jednak nie potrafili jeszcze osiągnąć na tak niskim poziomie myślowym. Już podczas pierwszego kontaktu zaatakowali mój statek bez uprzedzenia. Zwiększyłem pracę