Inne · 5 min czytania
KOSTECZKA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie spodziewałem się niczego po tym spotkaniu.
Wszedłem do pokoju gdzie okazało się, że wszystko jest poustawiane, wymyte i odkurzone. Nie było niczego, co można by zakwestionować, chociaż ty ciągle pracowałaś. Odkurzacz ssał, potem ruch wilgotnych szmatek i ustawiania krzeseł, sprawdzania pajęczyn w rogach zetkniętych ścian i wytarcie blatu długiego stołu, zajmującego połowę powierzchni. - Zjesz coś? – To pytanie było zawsze. Zapewne, gdybym obudził się w środku nocy, zapytałaby o to samo.
Patrzyłem na jej pochylone plecy. Była niewysoką kobieta, o brązowych włosach i trochę przydługim nosie. Ręce, właściwie dłonie, poruszały się cały czas, jak gdyby poszukiwały kolejnego zajęcia, ukrytego kurzu lub niewytartej szklanki. - Witkowska się powiesiła – powiedziała od niechcenia. Przeleciał mi w myślach obraz wypełniony panią o krzaczastych włosach i haczykowatym nosie, zawsze zdecydowanej, ale nerwowej i takiej, jak by poszarpanej. Kiedy przychodziła do nas, częstowano ją kawą, a ona obiecywała polędwicę oraz kawałek salcesonu. Potem wszystko załatwiała sama, albo w jej imieniu tak zwana „ baba” z walizką wypełnioną kawałkami mięsa i czegoś tam jeszcze.
- Zabiję fryzjera – stwierdziłem zdecydowanie wkładając ręce do kieszeni. Powiedziałem to, kiedy wychodziliśmy z gabinetu, w którym ostrzyżono mnie zbyt krótko. - Dlaczego dawałaś mu znaki? – Pytanie ostre i nieznoszące sprzeciwu. Uśmiech. - Zbiję faceta, przez ciebie. Nożyczkami. Szliśmy ulicą, deptakiem zwanym „Monte Cassino”. Mijali nas ludzie miejscowi i przyjezdni. - Zabiję – potwierdziłem zdecydowanie próbując ukryć wystrzyżone włosy, chowając głowę pod pachę. - Fryzjer ostrzygł jak chciałeś. - Jak ty chciałaś. I dlatego on musi zginąć.
Obiad wszedł na dłoniach parując jak oszalały. Pojawił się kurczak, oczywiście pieczony, ziemniaki oraz surówki. - Podziel te kurę - słowa przeleciały w kierunku głodnych. Zapach pieczeni owijał nos, wpadał do wnętrza, istniał. - Ja mam pociąć? - Ty. Weź nożyczki z szuflady.
Patrzyłem na jej dłonie, jak sprawnie wszystko ustawiały. Palce…