akcja · 8 min czytania
Kosteria, cz.3: Polonez
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
GRUDŹIEŃ W mroźne popołudnie Kostek nie narzekał na nudę. Przez kilka godzin ćwiczył w pocie czoła poloneza. Nie była to jedna z wielu jego fanaberii, tylko wyższa konieczność. Maturzyści wybrali go spośród licznego grona pedagogicznego do poprowadzenia studniówkowego korowodu. Taratarataratam, tararatam… Piękny polonez Wojciecha Kilara prześladował go na codziennych próbach. Od czasu do czasu przerywał go podniesiony głos Maryny, która nie mogła na nim wymóc trzymania się rytmu. - Co się z tobą dzieje? Nagle stałeś się tanecznym beztalenciem? – po czwartym przerwanym okrążeniu dziewczyna straciła cierpliwość. „Superman”, czyli nauczyciel w-f, który od lat uczył maturzystów poloneza spojrzał na nią z naganą. Kostek był profesorem, a ona uczennicą. Nie powinna się tak zachowywać. Dobrze wiedziała, że przez przyjaźń z nowym anglistą jest w szkole na cenzurowanym. Skinęła przepraszająco i wyszła do szatni. Wyciągnęła plecak z szafki i zaczęła w nim szperać. Ssało ją w żołądku, a do końca próby było jeszcze daleko. Znalazła pod zeszytami zmiażdżony batonik i spróbowała rozerwać opakowanie.
- Kostek, gdzie się podziała twoja partnerka? Czas nie stoi w miejscu. Już dawno po przerwie, a jej jeszcze nie ma. - Poszukam jej. – Kostek był zły, że Maryna stawia go w niezręcznej sytuacji. I tak już za dużo osób wiedziało, że łączą ich relacje inne niż nauczyciel – uczennica. Wyszedł na korytarz, ale było tam pusto. Przeszedł się jeszcze do schodów i już myślał, że dziewczyna wystawiła go całkowicie, gdy zza drzwi dziewczęcej szatni usłyszał pisk. – Maryna? Jesteś tam? – otworzył drzwi i zajrzał. Poczuł coś zimnego i twardego na skroni. - Ani słowa. Jeden ruch i po tobie.- wysyczał ktoś tuż obok niego. Czyjaś silna ręka wciągnęła go ośrodka. Drzwi zatrzasnęły się ze zgrzytem. Mocne pchnięcie i Kostek znalazł się na podłodze. Napastnik wciąż trzymał go na muszce. Mimo to chłopak doznał pewnej ulgi. Zobaczył Marynę skuloną w kącie. Chyba była cała, ale trzęsła się ze strachu. - Myślałeś, że możesz bezkarnie posłać kumpli do pierdla? – wysyczał barczysty koleś z pistoletem. – Chyba jesteś im coś winien? - Czego chcesz? – odezwał się niepewnie. Facet z pistoletem nie zdążył odpowiedzieć. Drzwi otworzyły się z impetem i za plecami napastnika pojawił się uzbrojony w dwa pistolety Antek. Błyskawicznie przystawił lufę do potylicy mężczyzny. - Maryna na korytarz. Ale już! – krzyknął na przerażoną nastolatkę. – Rusz się! Dziewczyna zerwała się z podłogi i wybiegła z płaczem. Kostek podniósł się z podłogi, ale napastnik nadal celował w niego swoim pistoletem. Antek zreflektował się i rzucił koledze pistolet. Chłopak złapał broń i błyskawicznie ją odbezpieczył. - Dwa ognie skurwielu. – syknął celując w głowę przeciwnika. – Kto cię przysłał? Antek mocniej przycisnął lufę. Facet powoli opuścił broń. - Mów! – Kostkowi puszczały nerwy. - Ja nic nie wiem.- zaczął się łamać. - Kostek, tylko spokojnie. To płotka. - K t o c i ę p r z y s ł a ł? – zbliżył się do przeciwnika tak, by ten mógł powąchać lufę. - Miałem tylko nastraszyć dziewczynę…Ja nic nie wiem… Antek złapał go za kark i odwrócił siłą w stronę drzwi. - Spieprzaj! – wypchnął go na korytarz. – Jeszcze raz się do niej zbliżysz, nawet pomyślisz o niej, a znajdę cię i rozwalę ci łeb na miliard kawałków. – popchnął go jeszcze raz. - Spieprzaj! Facet potykając się pobiegł na oślep przed siebie. - Co ty, do kurwy nędzy, wyprawiasz?! – Kostek nie krył rozgoryczenia.- Mózg ci wymiękł? - Spokój. - Przestań pieprzyć! Dałeś mu uciec. Ten facet mało nie palnął mi w łeb, nie wiem co zrobiłby Marynie, gdybym nie przyszedł! - Uspokój się! To tylko chłopiec na posyłki. Nic by jej nie zrobił. Jest dla nich zbyt cenna. Takich świadków jak ona nie likwiduje się ot tak. Oni potrzebują jej w jednym kawałku. - Pieprzysz głupoty. - Jeśli chcesz ich posłać na…