Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

akcja · 11 min czytania

Kosteria, cz.4: Życie to nie bajka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Za oknem padał gęsty śnieg. Antek czujnym okiem obserwował ulicę i teren wokół domu. Obszedł wszystko z samego rana, ale ostrożności nigdy za wiele. Nie zauważył, żeby ktoś kręcił się przy ogrodzeniu czy kombinował ze skrzynką na listy. Samochód Kostka stał zamknięty w garażu. Rzadko go używał od czasu wypadku. Nie wiedział kto i kiedy uszkodził mu układ hamulcowy. Wyszedł z tego bez szwanku tylko dzięki umiarkowanej prędkości. Wpadł do rowu i to go wyhamowało. W każdym innym przypadku doznałby poważnych obrażeń lub zginąłby na miejscu. Policyjne śledztwo do tej pory nic nie wykazało. Zastanawiał się czy Kostek porozmawiał wczoraj z Maryną. Od początku był zdania, ze powinna o wszystkim wiedzieć. I najlepiej by było, gdyby dowiedziała się o tym od Kostka, a nie kogoś obcego. Usłyszał poszczekiwanie Łapy gdzieś w głębi domu. Po chwili usłyszał też głos dziewczyny. Bawiła się z psem. Musiała zejść drugimi schodami. Poczekał aż sama przyjdzie do kuchni. Nie chciał, żeby poczuła się osaczana. Wolał nie narzucać jej swojego towarzystwa i pilnować jej z dystansu. - Cześć – powiedziała wzdychając ciężko. - Cześć. Małe wagary? - Uhm.- bąknęła. Nie miała ochoty na rozmowę. Chciała tylko coś przegryźć, a potem móc w spokoju usiąść do nauki. Musiała powtórzyć historię Polski szesnastego wieku i zajrzeć do hiszpańskiego. Matura tuż tuż.

TYMCZASEM W SZKOLE - Nieładnie, nieładnie. Umawiasz się i nie przychodzisz. – mgr Hanna Maciąg skarżyła się kokieteryjnym głosem. – Czekałam i czekałam. I było mi tak samotnie w pustym mieszkaniu, łóżko było takie zimne…- ciągnęła wypuszczając dym papierosowy. - Nie mogłem. Coś mi wypadło.- Kostek próbował uciąć rozmowę. - Oj, Kostuś, Kostuś- pokręciła głową.- Rozpalasz kobietę i zostawiasz na pastwę losu. Bardzo nieładnie. - Daj spokój. Miałem ważne sprawy. Przeżyjesz jeden czy dwa wieczory beze mnie. - Tęskniłam, bardzo. – kobieta nie dawała za wygraną. – Będziesz to musiał nadrobić. Powiedzmy, dziś wieczorem? - Trudno Ci odmówić. - Bądź o dziewiątej. I odpocznij trochę, bo dziś nie pójdziesz wcześniej spać. – puściła oczko i wyszła z palarni mijając się w drzwiach z dwoma nauczycielami matematyki. Panowie przywitali Kostka mierząc go dziwnym spojrzeniem. Chłopak, sam nie wiedząc czemu, poczuł się nieswojo w ich towarzystwie, więc dopalił tylko papierosa i opuścił pomieszczenie.

Śnieg nadal sypał. Maryna wzięła koc i ulokowała się z podręcznikami w salonie. Antek robił coś w kuchni. Dziewczyna domyślała się po co Kostek go sprowadził. Miała mieszane uczucia. Chciała o to zapytać domniemanego ochroniarza, ale nie wiedziała jak zacząć rozmowę. Cały dzień próbowała znaleźć odpowiedni moment. Nasłuchiwała, gdzie jest Antek, przyglądała się mu. - Co czytasz?- zapytała zdecydowana na rozmowę. - Gośka pożyczyła mi jakiś kryminał. Mało obiecujący. - Znasz się na tym? Na zbrodniach i bandytach? - Maryna, o co naprawdę chcesz zapytać? – spojrzał na nią życzliwie.- Chcesz pogadać? – zapytał, gdy odpowiedziała mu milczeniem. – Chcesz wiedzieć kim naprawdę jestem? – kiwnęła głową. – Ochroniarzem. - Dlaczego? - Nie wiem. Tak wyszło. Byłem w szkole policyjnej, potem trafiłem do CBŚ. Podczas jednej z akcji oberwałem i długo nie mogłem wrócić do służby. Potem było już za późno. Zostałem na lodzie i wtedy odezwał się Kostek. – Maryna patrzyła na niego pytającym wzrokiem. - Znaliśmy się z torów. Też jeździłem na ścigaczach. – przerwał na chwilę. Miał wrażenie, że dziewczyna chce coś powiedzieć, ale ona milczała. – On chce cię chronić. Nie myśli o tym, że jemu też coś grozi. Dlatego nic ci wcześniej nie powiedział. Ani o listach, ani o paczce, o wypadku też. - O czym Ty mówisz? Jakich listach? - Ty nic nie wiesz? – Antek był szczerze zaskoczony. - Jakie listy? Jaka paczka? – dopytywała. - Nie powinnaś się tego dowiedzieć ode mnie. – chłopak najwidoczniej był zakłopotany. - Zacząłeś to mów.- nie odpuszczała. - Najpierw musisz wiedzieć, że nie mam pojęcia o sprawach z przeszłości. Wiem tyle, co z gazet i trochę od Kostka. Nie chciał dużo mówić. Opowiesz mi to? - Opowiem. Opowieść za opowieść. – zgodziła się, ale w jej głosie brzmiał lęk. - Kostek dostał kilka listów, również adresowanych do ciebie. Są w nich niepokojące pogróżki pod waszym adresem, ale głównie twoim. Ktoś chce was zastraszyć. Nie bardzo rozumiem czemu. We wrześniu, tuż przed moim przyjazdem, dostał paczkę. Domyślasz się już chyba, że dziesięć szwów na ręce to nie wypadek z nożem w kuchni. - Ładunek… - Tak, maleńki, z ostrzem. Przez te kilka tygodni zdążyłem się zorientować, że jesteście obserwowani. Nie całą dobę. Badają wasz rozkład dnia, szukają słabych punktów, ale raczej was pilnują. Kostek mówił, że chcą przez to wpłynąć na wasze zeznania. Opowiesz mi o tym? - Tak, ale najpierw muszę coś zjeść i napić się kawy. Przenieśli się do kuchni. Maryna sączyła gorącą kawę z mlekiem i cukrem, a Antek przygotowywał jedzenie. Był zdecydowany ugotować choćby cały obiad, żeby tylko wydobyć z Maryny całą historię. Kostek poskąpił mu szczegółów, nie zważając na powagę sytuacji. - To się zaczęło…właściwie sama nie wiem kiedy. Kostka poznałam, kiedy byłam jeszcze w gimnazjum. Wszystko przez naszych rodziców. Mieli romans. Ojciec Kostka prowadził jakieś mało zrozumiałe dla mnie interesy. Zaprzyjaźniłam się z Kostkiem. Był jak starszy brat. Imponował mi. Był już na studiach. Studiował dwa kierunki, a mimo to znajdował czas dla mnie – głupiego dzieciaka. Szybko stał się moim najlepszym kumplem. Po pewnym czasie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kosteria, cz.4: Życie to nie bajka — czytnik · opowiadania