Horror · 4 min czytania
Koszmar na jawie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wieczór.Śnieżna zamieć.Na dworze trzaskający mróz.Obserwujemy dom Mirucky'ego. Do zagrody tego starego zrzędy podąża wysoki nieźle zbudowany mężczyzna,który ubrany jest w stary kaftan i filcowe gumiaki.Wędrowiec staje przed oknem pokoju gdzie na stoliku zapalona jest naftowa lampa. Ale w pokoju nie ma nikogo.Żołnierz z rozpaczy zaczyna dobijać się do okna i wołać: -Ratunku,pomocy,jest tu kto. Gdy zaczyna już tracić nadzieję a i z przytomnością jest kiepsko, do pokoju wchodzi starsza kobieta,która dzierży w ręce strzelbę,podchodząc z nią do zamglonego okna. Żołnierz zbliża twarz do okna.Wciąż niewiele widzi. Półprzytomny prosi: -Proszę mnie wpuścić...Uciekłem z jenieckiego...To był horror.Była niezła jatka. Broń wystrzeliła. Kobieta spudłowała. Ponownie nabiła broń.Tym razem nie zdążyła jednak wystrzelić. Za rękę chwycił ją Mirucky i szarpnął nią.Broń spadła na podłogę wykonaną z bali. -Ty stara krowo przecież zamknąłem cię w pokoju.Jak ci się udało wyjść i w dodatku znaleźć tą broń, przecież zamknąłem ją na kłódkę w starym kufrze na strychu? Mirucky sięgnął do szafy po powróz i zaczął wiązać kobiecie ręce.Po chwili zawołał na sługę: -Germiłov do mnie. Zamknij tę kobietę w starej spiżarni.Tam są żelazne drzwi.Nie powinna się już wymknąć. Germiłov chwycił staruchę.Ta nie dawała za wygraną.Zaczęła pluć na niego.On jednak odpłacał jej się pięknym za nadobne.Mocno nią szarpnął. -Hej Germiłov później żebyś nie zapomniał zapalić w kominku.Robi się coraz zimniej. Zdenerwowany Mirucky zaczął nerwowo dygotać po czym zajrzał przez rozbite okno. Na śniegu bez tchu leżał wędrowiec... * -Na raz,na dwa,na trzy. -Dobra mamy go.Szybko z nim do domu. A ty Staszek po drwa do szopy.Biegiem. Hekil i Numo wprowadzili wędrowca do niewielkiej izby. Izba ta w przeciwieństwie do salonu,który wyglądał jak mieszkanie bogatego mieszczucha czy kupca przywodziła na myśl kuchnię starej chałupy krytej strzechą.Wrażenie było niesamowite zdawało się że…