Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

thriller · 48 min czytania

KOSZMAR NOCY CIEMNEJ - cz.I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

KOSZMAR NOCY CIEMNEJ

„To jest mój sen ten sen przeraża mnie W pokoju bez ścian zamykam się Nie ma nic nie ma mnie niby bezpiecznie Ale wcale nie jest dobrze w moim śnie

To jest mój sen ten sen zawstydza mnie Zachłanna i zła wciąż więcej chcę Nie ma nic nie ma mnie niby cudownie Ale wcale nie jest dobrze w moim śnie”

Edyta Bartosiewicz „Sen”

Sławek zobaczył ją przy kiosku ruchu, gdy wracał po lekcjach do domu. Magda kupowała gazetę, więc ustawił się w kolejce tuż za nią, chociaż nawet nie miał przy sobie pieniędzy. Dzięki temu mógł przez chwilę postać tuż za dziewczyną, w której był nieszczęśliwie zakochany od dwóch lat. A ona nie miała o tym bladego pojęcia. Podziwiał burzę długich, sięgających połowy pleców włosów i prześliczny profil twarzy z kocimi oczami i szerokimi, zawsze uśmiechniętymi ustami. Z przyjemnością wsłuchiwał się w melodyjny głos, gdy Magdalena mówiła do sprzedawczyni: „Dziękuję bardzo, do widzenia!”. Zafascynowany śledził ją wzrokiem, gdy oddalała się od kiosku. Aż w końcu z błogiego stanu wyrwał go zniecierpliwiony glos sprzedawczyni: - Słucham?! Co podać?! Sławek spojrzał na nią jak ktoś właśnie wyrwany ze snu i dopiero po chwili odpowiedział: - Właściwie to nic. Rozmyśliłem się. Pognał do domu i włączył komputer, by znów oglądać zdjęcia Magdy, zrobione telefonem komórkowym ukradkiem na szkolnym korytarzu. Jak zwykle Sławek rozmarzył się przy tym , wyobrażając sobie, jak cudownie byłoby mieć taką dziewczynę – piękną, niesamowicie zgrabną i wesołą, za którą oglądali się wszyscy chłopacy w ogólniaku.

*****

Magda wpadła mu w oko już w pierwszej roku nauki w gimnazjum. Wprawdzie nie chodziła do jego klasy, tylko do równoległej, ale często widywał ją na korytarzu i z dnia na dzień podobała mu się coraz bardziej. Zresztą nie tylko jemu. Później poszedł do liceum ogólnokształcącego. Nie znał nikogo ze swojej klasy, więc usiadł sam w ostatniej ławce. Jakież było jego zdziwienie i szczęście zarazem, gdy po kilkunastu minutach pierwszej lekcji do klasy weszła Magdalena! Z uroczym, rozbrajającym uśmiechem przeprosiła za spóźnienie i usiadła na jedynym wolnym miejscu – obok niego! Sytuacja ta trwała równy tydzień, przez który nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Magda miała chłopaka z trzeciej klasy i absolutnie nie była zainteresowana przeraźliwie chudym, pryszczatym Sławkiem, a on, chorobliwie nieśmiały, nie ośmielił się odezwać. Po siedmiu dniach Magda przeniosła się do klasy biologiczno-chemicznej oświadczając, że profil matematyczno-fizyczny jednak nie jest dla niej. Wtedy Sławek po raz pierwszy pomyślał, że chyba ją kocha. Z żalu, że już nie będzie z nią siedział w ławce nie mógł spać przez dwie kolejne noce.

*****

Sławek chodził na wszystkie szkolne imprezy, dyskoteki i rajdy piesze, żeby tylko być jak najbliżej Magdy. Liczył na jakiś szczęśliwy zbieg okoliczności, przypadek, który pozwoliłby zbliżyć mu się do ukochanej dziewczyny. Nadaremnie. Cud nie nastąpił, a Magdalena nigdy nie zaszczyciła go spojrzeniem dłuższym niż półsekundowe, traktując mniej więcej na równi z zeszłorocznym śniegiem i kupą zwiędłych liści. Adoratorów miała na pęczki i mogła przebierać w nich jak w ulęgałkach, więc całkowicie ignorowała wiecznie skrępowanego chłopaka, który nawet nie miał na tyle odwagi, by ją zagadać. W wakacje między pierwszą i drugą klasą ogólniaka Sławek zawziął się i zaczął regularnie chodzić na siłownie. Prawdę mówiąc trenował jak oszalały. Pięć, sześć razy w tygodniu, zmuszając się przy tym do diety wysokobiałkowej i wysokowęglowodanowej. Wraz z każdą przerzuconą toną żelaza i każdym wypitym napojem proteinowym jego ciało rosło, a Sławek zacierał ręce. Robił sobie nadzieję, że gdy już będzie potężnie umięśniony, Magda spojrzy na niego z zainteresowaniem, a wtedy on, pewny siebie macho, podejdzie i zagada do niej, jak przystało na prawdziwego twardziela. A wówczas być może Magdalena spojrzy na niego przychylnym okiem. Bardzo być może. Jednak przerzucenie kilku tysięcy ton ciężarów okazało się łatwiejsze niż poderwanie dziewczyny. Mimo półtorarocznych treningów, znacznego poprawienia sylwetki i rozbudowania masy mięśniowej do pokaźnych rozmiarów, Magdalena nadal miała do niego taki sam stosunek. Całkowicie obojętny.

*****

Sławek był w klasie maturalnej i szybkimi krokami zbliżała się studniówka. Nie miał z kim pójść na tę najważniejszą w szkole średniej imprezę, a fakt, że nigdy jeszcze nie miał dziewczyny absolutnie nie zwiększał jego śmiałości wobec kobiet. Co więcej, coraz bardziej frustrowało go to, iż niedługo wyjdzie z liceum i być może nigdy więcej nie zobaczy Magdy, która pewnie wyjedzie na studia do innego miasta. A wtedy on straci bezpowrotnie szansę na jej poderwanie. Ale pewnego dnia miał miejsce przypadek, na który Sławek czekał od dawna. Siedział na ławce pod klasą, gdy nagle obok niego usiadła Magda. Spojrzał na jej prześliczną twarz, owiał go delikatny zapach perfum i momentalnie poczuł rosnące podniecenie. Dziewczyna jak zwykle nie zwróciła na niego żadnej uwagi. Wyciągnęła z plecaka kolorową gazetę i zaczęła czytać. W pewnym momencie zawołała ją koleżanka. Magdalena położyła gazetę na kolanie i odwróciła się w stronę dobiegającego ją głosu. Czasopismo spadło na podłogę. Sławek podniósł je i wręczył dziewczynie. - Dziękuję – odpowiedziała Magda swoim seksownym głosem. Wzrok Sławka padł na tytuł artykułu i automatycznie zadał pytanie: - Co to jest „lucid dream”? - Świadomy sen. To taki stan, w którym śniący zdaje sobie sprawę, że śni. Dzięki temu można kontrolować swoje myśli, a przede wszystkim mieć świadomy wpływ na treść swojego snu - wyjaśniła. – W czasie świadomego snu możesz robić co tylko chcesz. Latać, przechodzić przez ściany, uprawiać seks bez ograniczeń, co tylko chcesz. Wystarczy tylko potrenować odpowiednie techniki wchodzenia w taki stan. Tu jest wszystko opisane – wskazała palcem na artykuł. - I co? Zamierasz spróbować? - Jasne! Szczególnie interesuje mnie ten seks bez ograniczeń – zaśmiała się i puściła do niego oko. - Pamiętasz, jak siedzieliśmy razem w ławce w pierwszej klasie? – odważył się zapytać ośmielony jej zachowaniem. - Pewnie. Ciągle się na mnie gapiłeś, a nigdy nie odezwałeś się ani słowem. Tak zresztą zostało do dzisiaj. - Jestem Sławek – postanowił pójść na całość i wyciągnął do niej rękę. - Wiem – uścisnęła jego dłoń. – Magda, jakbyś jakimś cudem nie wiedział. Zadzwonił dzwonek, dziewczyna wstała i poszła do swojej klasy. Odprowadził ją rozmarzonym, mętnym wzrokiem. Zaraz po lekcjach kupił tę samą gazetę, w której rozczytywała się Magdalena. Do późna w nocy studiował zagadnienia związane ze świadomym snem. Skoro nie udawało mu się na jawie może w czasie pobytu w objęciach Morfeusza uda mu się choć przez chwilę być z ukochaną.

*****

Sławek dowiedział się z artykułu, że jeśli chce się śnić w świadomy sposób i nauczyć kierować własnymi snami, podstawową kwestią jest prowadzenie dziennika snów. Zaraz po przebudzeniu nie można się ruszać i otwierać oczu dopóki nie przypomni się swojego snu. Wtedy trzeba wstać i jak najszybciej go zapisać. Czas jest tu kluczową sprawą, gdyż człowiek w ciągu pięciu minut po obudzeniu zapomina około dziewięćdziesięciu procent swoich snów. W związku z tym zostawił na biurku obok tapczanu zeszyt i długopis, a położywszy się spać powtarzał jak mantrę: „Będę miał świadomy sen! Będę miał świadomy sen! Zapamiętam swoje sny!.” Przez pierwsze trzy noce nie zapamiętał żadnego ze swoich snów i kartki w dzienniku pozostały niezapisane. Nie zrażony tym nadal powtarzał przed zaśnięciem swoją mantrę i wizualizował Magdę, by to właśnie ona mu się przyśniła. Czwartej nocy w końcu udało mu się zapamiętać fragment snu. Niezmiernie go to ucieszyło. Przeglądał w Empiku kolorowe magazyny, ale nie miał bladego pojęcia jakie – zapamiętał tylko zdjęcia i to, że nie był w stanie przeczytać ani jednego pełnego słowa z tekstu. Rano zapisując pospiesznie swoje wrażenia przypomniał sobie, co czytał na temat tego, jak odróżnić sen od jawy. Otóż podczas snu ma się duże trudności, by cokolwiek przeczytać, zegary – zwłaszcza elektroniczne – za każdym razem gdy się na nie spojrzy, wskazują inną godzinę, a włączniki światła nie działają. Kolejnej nocy znów śniło mu się, że przeglądał prasę w epiku. Potem wyszedł na ulicę, minął kobietę w zielonej sukni i zauważył długowłosą blondynkę stojącą na światach tyłem od niego. Podszedł do niej i przekonany, że to Magda, dotknął ramienia dziewczyny i wypowiedział jej imię. Odwróciła się, ale zanim zdążył jej spojrzeć w twarz, obudził się. Nie był pewny, czy to była Magdalena, ale nerwowo zapisując sen miał nadzieję, że tak i że następnym razem zobaczy jej twarz. Jednak kolejnej nocy nic mu się nie przyśniło. Zły na cały świat Sławek poszedł do szkoły. Gdy zobaczył Magdę, powiedział jej cześć, a dziewczyna odpowiedziała, nie zwracając na niego większej uwagi i odeszła w swoją stronę. Wtedy przez głowę przebiegła mu myśl, że studniówka za pasem i musi zacząć zdecydowanie działać, jeśli chce mieć dziewczynę w tak ważnym dniu. „Wóz albo przewóz!” – powiedział sobie w duchu. Przeszedł się korytarzami po całej szkole, aż w końcu znalazł Magdę. Siedziała pod salą 206 i uczyła się na lekcję. Obok niej siedziała koleżanka z jej klasy, Karolina. Sławek stanął przy schodach i czekał na okazję. W końcu koleżanka wstała i odeszła, zwalniając miejsce. Natychmiast podszedł i zajął je. Magda obrzuciła go zdziwionym wzrokiem. - Słuchaj, nie będę ściemniał – mówił szybko, bo był zdenerwowany i bał się, że za chwilę śmiałość znów go opuści. . – Chodzi mi o to, że… Poszłabyś ze mną na studniówkę? - Co?! – dziewczyna zrobiła wielkie oczy. - No… poszłabyś na studniówkę? Ze mną? - wydusił z siebie czerwony jak burak, bo wiedział już, że dostanie kosza. - Z tobą? Nie! Co ty, nie! – roześmiała się Magda. – Zresztą mam chłopaka, studiuje prawo, jest na drugim roku i to z nim właśnie pójdę. To zupełnie inna liga niż ty. - Aha. No to sorry – odwrócił się i odszedł jak niepyszny, z trudem tłumiąc łzy.

*****

Sławek bardzo przeżył odmowę Magdy, a zwłaszcza bardzo lekceważący sposób, w jaki to zrobiła. Ciągle dźwięczał mu w uszach śmiech dziewczyny i słowa: „Z tobą? Nie! Co ty, nie!”. Przez kilka następnych dni wychodził z domu, ale nie docierał do szkoły, snując się jak cień ulicami, zachodząc nad rzekę i do kościoła. Myślał, że gdyby tylko się zgodziła, byłby najszczęśliwszym z ludzi. Ale Magda nigdy nie będzie z nim, pryszczatym Sławkiem. A przynajmniej nie na jawie.

*****

Odszukał artykuł o świadomym śnie i przeczytał go kolejny raz. Zwrócił uwagę na fragment, że łatwiej jest uzyskać ten stan, jeśli człowiek obudzi się po kilku godzinach, przez sześćdziesiąt – dziewięćdziesiąt minut zajmie się czymś, na przykład czytaniem, a potem znów zaśnie. Wtedy sen jest płytszy i kilka razy łatwiej jest uzyskać kontrolę nad snem. Postanowił pójść za radą gazety. Położył się spać o dwudziestej trzeciej, ustawiając budzik na trzecią rano. Wstał zaraz po usłyszeniu dzwonka i zapalił światło, natychmiast zapominając o tym, co mu się śniło. Przez godzinę czytał artykuły w Internecie, a gdy znów się położył, prawie natychmiast zasnął. Śniło mu się, że szedł długim, ciemnym korytarzem. Minął kobietę w zielonej sukni i na końcu korytarza otworzył drzwi po lewej stronie. Wszedł do pokoju. Przy oknie za biurkiem siedziała długowłosa blondynka z książką w ręku. Zbliżył się do niej i stanął tuż za jej plecami. Tak, to była Magda. Zajrzał przez ramię dziewczyny, żeby zobaczyć, co czyta. Tekst był dziwnie zamazany, a litery rozjeżdżały się na wszystkie strony. W tym momencie przypomniał sobie, że jest to oznaka tego, iż śni. Wziął kilka głębokich oddechów, żeby się uspokoić. Starał się nie denerwować, bo wiedział, że wtedy mógłby się obudzić. Spuścił wzrok i z góry spojrzał na biust dziewczyny. Przez głęboki dekolt widział prawie całe piersi. Nie miała stanika. Poczuł rosnące podniecenie. - Cześć, Sławek – usłyszał melodyjny głos dziewczyny. – Dobrze, że jesteś. Pomasuj mi kark i plecy. Jestem taka spięta… Spełnił jej prośbę i zaczął powoli, delikatnie rozmasowywać Magdzie szyję i barki. Przez cały czas nie spuszczał wzroku z ponętnego biustu dziewczyny. Trwało to dłuższą chwilę, aż w końcu Magda powiedziała: - Z przodu też jestem jakaś dziwnie spięta. Chwyciła go za dłonie i położyła je na piersiach. Masował biust powolnymi, kolistymi ruchami, czując jak twardnieją jej sutki. Pomyślał, że byłoby super, gdyby rozpięła koszulę. Zaraz potem Magda odpięła dwa górne guziki jakby słyszała jego myśli. „Jeszcze jeden i wszystko będzie widać” – przemknęło mu przez głowę. Sekundę później palce dziewczyny rozpięły ostatni guzik. Rozchylił poły koszuli. Pierwszy raz zobaczył duże, krągłe piersi Magdy w całej okazałości. Sterczące sutki były otoczone ciemnoczerwoną aureolą. Dotknął ich i… Obudził się czując, że ma potężną erekcję. Chwilę leżał, nie otwierając oczu i przypominając sobie wszystko, zaczynając od rozpiętej koszuli i cofając się w myślach do wcześniejszych wydarzeń. Potem wstał, zapalił światło i używając skrótów myślowych szybko zapisał przebieg snu w dzienniku. - To jest fantastyczne! - krzyknął sam do siebie. – W końcu miałem świadomy sen! Była w nim Magda i mogłem jej myślami wydawać polecenia, a ona je wykonywała! Byłem z nią! W końcu z nią byłem!

*****

Następnej nocy Sławek tak bardzo chciał mieć „lucid dream” – konieczne z Magdą w roli głównej – że ze zdenerwowania przez całą noc nie mógł zasnąć. Kolejnej nocy sen zmorzył go dopiero nad ranem i nic mu się nie przyśniło, a przynajmniej nie pamiętał o tym. Na domiar złego w szkole Magda udawała, że go nie widzi, co jeszcze bardziej pogłębiało jego frustrację. „Jak mam się do niej zbliżyć, skoro nawet mi nie odpowiada „cześć”” – zadręczał się myślami. W sobotni wieczór wypił w samotności trzy piwa i bardzo zmęczony położył się spać już o dwudziestej drugiej. Śniło mu się, że chodził po Starym Browarze w Poznaniu i wszędzie, na wszystkich piętrach centrum handlowego szukał Magdy. Bezskutecznie. W końcu wszedł do salonu Kolportera. Machinalnie przeglądał gazety, nic nie rozumiejąc z wyrazów, na które patrzył, jakby był analfabetą. Wtedy zdał sobie sprawę, że na każdej stronie w każdej gazecie tekst jest niemożliwy do przeczytania, zamglony jakby patrzył na niego przez lornetkę o źle ustawionej ostrości. „Chyba śnię” – pomyślał sobie. Uderzył prawą dłonią o lewą. Ręka przeleciała przez przedramię drugiej ręki jak przez dym. Nie poczuł żadnego oporu. „Tak, śnię” – pomyślał. – „Chcę polecieć do sufitu”. Wybił się krótkim wyprostem nóg, wznosząc się aż pod sufit. Nie opadając patrzył na wszystko z góry. „Ok., skoro śnię i to jest mój sen, to zejdę teraz na dół i w ogródku piwnym spotkam Magdalenę.” Opadł na ziemię i biegł jak na skrzydłach, przepychając się na ruchomych schodach. Drzwi otworzyły się i wypadł na dwór. Była tam. Siedziała sama przy stoliku, sącząc cappuccino, piękna i olśniewająca jak zawsze. - Mogę się przysiąść? – spytał i nie czekając na odpowiedź zajął miejsce obok dziewczyny. – Szukałem cię wszędzie. - Wiem – spojrzała na niego z lekkim rozbawieniem. - Muszę ci coś powiedzieć – Sławek objął dziewczynę i pochylił się w jej stronę. Spojrzał Magdzie w oczy, a ona nie spuściła wzroku. Widząc w jej oczach zachętę i akceptację, schylił głowę i pocałował ją w usta. Były słodkie i wilgotne. Odwzajemniła pocałunek, ale potem delikatnie go odepchnęła. - Zostańmy przyjaciółmi – jej szept w uszach Sławka zabrzmiał jak wyrok. - Chciałbym czegoś więcej niż przyjaźń. Wiesz, co do ciebie czuję... - Wiem. Bardzo cię lubię, a tylko lubię. Nie kocham, tak jak ty kochasz mnie. - Mam w ogóle u ciebie jakieś szanse? Czy mogę mieć nadzieję, że kiedyś twoja przyjaźń zamieni się w miłość? - Tak. Kto wie, co będzie za kilka lat? Może będziemy wtedy parą? A może będziesz miał inną kobietę. Może nie będziesz chciał mnie znać? Któż to wie? - Nie będę chciał cię znać? Nigdy! Jesteś kobietą mojego życia! – Sławek spojrzał na nią ze łzami w oczach. - Trzymaj się – dziewczyna wstała i położyła mu rękę na ramieniu. – Muszę już iść. Odprowadził ją wzrokiem, a gdy zniknęła za załomem muru, ukrył twarz w dłoniach i gorzko zapłakał. Obudził się czując wielki smutek. Dotknął twarzy. Była mokra od łez.

*****

Gdy przed lekcjami przechodził korytarzem obok ławki, na której siedziała Magda, dziewczyna wbiła wzrok w trzymaną w rękach książkę. Nie powiedział jej „cześć”, ale zdeterminowany zawrócił i usiadł obok niej? - Co słychać? – zagadał. - Nic, wszystko po staremu – niechętnie odpowiedziała Magda. - Myślałem, że coś się stało. Nie odpowiadasz mi, jak mówię „cześć”. - Nie, co ty? Kiedy mówiłeś mi „cześć”? – dopiero teraz na niego spojrzała. - Wczoraj, przedwczoraj, w środę, we wtorek. Codziennie. Obraziłaś się na mnie? - Nie, skąd. Musiałam nie słyszeć. Widocznie za cicho mówiłeś. - Może. Temat im się urwał i zapadła krępująca cisza. Sławek gorączkowo myślał co powiedzieć, by poprawić atmosferę, ale nic nie przychodziło mu do głowy. W końcu niewiele się zastanawiając wypalił: - Czytałaś wtedy artykuł o świadomym śnieniu. Nadal cię to interesuje? - Trochę – odparła niechętnie. - Wiesz, tak jak podawali w tym artykule, zacząłem sobie spisywać moje sny. - Ale niewiele z nich pamiętam – dodał asekuracyjnie na wypadek, gdyby dociekała, co mu się śniło. - Ja nie zapisuję. Nic mi się nie śni. Zupełnie nic – odpowiedziała ze wzrokiem wbitym w podłogę, jakby męczyła ją rozmowa ze Sławkiem. - No to cześć – chłopak wstał. – Nie będę ci przeszkadzał, bo widzę, że się uczysz.

*****

Sławek postanowił wrócić do metody z budzikiem, żeby mieć płytszy sen, w czasie którego łatwiej o świadome śnienie. Nastawił budzik na trzecią rano, przesiedział nad książką do czwartej i znów się położył. Zasnął po kilkunastu minutach. Chodził po wielkim hotelu, szukając Magdy. Otwierał wszystkie drzwi, wchodził do środka i rozglądał się za długowłosą blondynką. W większości pomieszczeń ludzie spali, w kilku oglądali telewizję. W jednym pokoju krótkowłosa brunetka brała prysznic przy szeroko odchylonych drzwiach kabiny, ale nie zauważyła go, chociaż przyglądał się jej ablucjom przez dłuższą chwilę z małej odległości. W innym dziewczyna zaspakajała oralnie swojego partnera, a w kolejnym siwy mężczyzna około sześćdziesiątki uprawiał seks w pozycji na pieska z bardzo młodą dziewczyną. Sławek usiadł na krześle tuż przy tapczanie i przyglądał się temu w milczeniu aż skończyli, a para traktowała go jak powietrze. Jakby był niewidzialny. Wtedy zdenerwował się i chciał wyjść. Potknął się i poleciał na ścianę, ale ta nie dała mu żadnego podparcia. Przeleciał przez nią jak przez smugę cienia, wpadając do innego pomieszczenia. Spojrzał na zegar wiszący na ścianie. Była trzecia piętnaście. W pokoju obok paliło się światło. Znów rzucił okiem na zegar. Tym razem była dziesiąta czterdzieści. Coś go tknęło i zrobił test świadomości. Uderzył ręką o rękę. Ciało przeszło przez ciało bez jakiegokolwiek oporu. „Chyba mam świadomy sen” – pomyślał. „Chcę latać!”. Natychmiast wzbił się w górę, uderzając lekko w sufit. „Do pokoju, w stronę światła” – pomyślał. Poleciał tam jak na motolotni. Na tapczanie siedziała Magda ze swoją koleżanką, Anią. Spojrzała na niego ze zdziwieniem. - Wyjdź – Sławek zwrócił się do Anki. Szatynka wstała, kierując się w stronę drzwi frontowych. - Czekaj! – zatrzymał ją, chcąc coś sprawdzić. – Odwróć się. Dziewczyna obróciła się w jego stronę. - Pokaż cycki. Ania posłusznie podciągnęła sweterek pokazując nagi, średniej wielkości biust. - Dobrze. A teraz cipkę – Sławek rozkoszował się władzą, jaką miał nad postaciami ze swojego snu. Nie zasłaniając piersi dziewczyna zdjęła dżinsy, a potem stringi. Miała wzgórek łonowy mocno zarośnięty ciemnymi, poskręcanymi włoskami. - Okey. Następnym razem masz mieć wygoloną. A teraz zostaw ciuchy i zmykaj. Już cię tu nie ma! Myk, myk! Anka bez sprzeciwu wyszła z pokoju, zupełnie naga, nie licząc butów na wysokim obcasie. - Po co ci jej ubranie? – spytała Magda. - Po nic. Miałem taki kaprys. No i chciałem sprawdzić, czy mnie posłucha. - Miała w oczach łzy! - Nie zauważyłem – lekceważąco stwierdził Sławek. - Zmarznie. - Nic jej nie będzie. Przecież to tylko sen. - No dobrze. Co teraz chcesz ze mną robić? – Magda spojrzała na niego wyczekująco. - Najpierw będziemy się całować. Usiadł obok niej. Całowali się namiętnie. Ręka Sławka zanurkowała pod bluzeczką dziewczyny i zaczęła obmacywać piersi. Rozpiął rozporek, chwycił jej dłoń i położył ją na penisie. Masowała go przez slipki, a potem wsunęła palce z boku i pieściła jądra. - Chciałbym sprawdzić, czy jesteś dobra z francuskiego – ton głosu chłopaka wskazywał, że bardziej był to rozkaz niż prośba. Dziewczyna uklękła przed nim między udami chłopaka, zdejmując mu spodnie razem ze slipkami. - Chcę widzieć twoje piersi. Natychmiast zdjęła bluzeczkę przez głowę. Ona też nie miała stanika. Nagi biust zakołysał się kusząco. - Możesz zaczynać. Chwyciła sterczącego członka, zbliżając go do ust. Sławek bardzo się podniecił. Nagle obudził się, słysząc głos matki i pukanie do drzwi: - Wstawaj! Znowu spóźnisz się do szkoły! Zły jak osa podniósł się z tapczanu, mając ciągle gigantyczną erekcję i nadzieję, że następnym razem przestanie być prawiczkiem. Przynajmniej we śnie.

*****

Życie na jawie wcale nie było takie proste, łatwe i przyjemne jak we śnie. I nie miał w nim żadnej kontroli nad niczym. Co więcej – wszystko zaczęło mu się walić. Przygotowania do matury szły Sławkowi bardzo słabo i opornie. Nie potrafił się skupić na żadnym przedmiocie. Często łapał się na tym, że przez kilkadziesiąt minut wpatrywał się w jedną, tę samą stronę w książce, nic z niej nie rozumiejąc i ciągle myśląc o Magdzie. Drobiazgowo analizował każde jej słowo, każdy gest, każde spojrzenie. Przypominał sobie, co powiedział w jej towarzystwie i jak ona na to zareagowała. Cieszył się na każdy, najmniejszy jej uśmiech w jego towarzystwie, gdyż napawał go radością i sprawiał, że z optymizmem i nadzieją spoglądał w przyszłość, w której oczami wyobraźni widział się razem z Magdą jako szczęśliwa, kochająca się para. Z kolei każde skrzywienie, zmarszczona brew dziewczyny sprawiały, iż wpadał w straszną depresję. Sławek nie poszedł na studniówkę, bo nie miał dziewczyny do pary. Zresztą po odmowie Magdy nawet jej nie szukał. Upił się w swoim pokoju winem i nie przespał całej nocy, rozpaczając, że Magda wolała iść na imprezę z jakiś studenciakiem. Gdyby ona wiedziała jak bardzo ją kochał! Nikt nigdy nie pokocha jej tak mocno jak on. Zrobiłby dla niej dosłownie wszystko i z pewnością byłaby z nim dużo szczęśliwsza niż z tym swoim niedoszłym prawnikiem. Kiepską kondycję psychiczną Sławka jeszcze bardziej pogłębiał fakt, iż od dwóch tygodni nie udało mu się uzyskać stanu świadomego snu, chociaż usilnie się o to starał. Zdesperowany zaczął ustawiać sobie budzik na dwa budzenia – o drugiej i szóstej rano – by spłycić sen. Nawet to nie dało efektu. W końcu, gdy już prawie pogodził się z tym, że nie śniło mu się nic, nad czym mógłby panować, udało mu się zrealizować cel. Nie dość, że przyśniła mu się Magda, to jeszcze był panem własnego snu. Przemierzał ciemne, ponure korytarze olbrzymiego hotelu, aż w końcu trafił na właściwe piętro. Mijająca go kobieta w zielonej sukni uśmiechnęła się dwuznacznie. Sławek zwrócił uwagę na ametyst, kołyszący się na końcu złotego łańcuszka i połyskujący pomiędzy jej dużymi piersiami. Otworzył drzwi po lewej stronie na końcu korytarza, bezbłędnie trafiając do pokoju Magdaleny. Dziewczyna spała na boku przy zapalonej nocnej lampce, przykryta kocem niemal po czubek głowy. Sławek odkrył ją delikatnie, tak żeby jej nie zbudzić. Była ubrana w grubą, ciepłą piżamę. Położył się obok Magdy za jej plecami. Zaczął ją głaskać po nogach, przesuwając dłoń powoli w górę. W końcu

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
KOSZMAR NOCY CIEMNEJ - cz.I — czytnik · opowiadania