Rodzina · 5 min czytania
Kot w worku
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Witaj siostra - usłyszałam głos Tomka - zobacz, kogo przyprowadziłem Zaciekawiona wystawiłam głowę zza drzwi mojego pokoju - O, co za niespodzianka, cześć Jarek, dużo lat - powiedziałam do mojego dawnego chłopaka - Kurcze - zaklęłam w myśli, bo nogi zaczęły odmawiać mi posłuszeństwa. Nieco przestraszona przytrzymałam się futryny. Myśli urządziły mi prawdziwą gonitwę, przed oczami przesuwały się piękne obrazki z tamtych czasów, kiedy Jarek trzymał mnie za rękę. Przypomniał mi się pierwszy pocałunek na dobranoc, przed drzwiami do domu, pierwsza pieszczota i niestety pierwsze rozstanie. Do dziś, nie mam pojęcia, kto odszedł, kto zawinił, ale przestaliśmy się spotykać. - Coś tak zbladła Kaśka, ducha zobaczyłaś, czy jak - usłyszałam pytania Jarka - Oj tam, zaraz ducha, dopadły mnie koszmary z przeszłości - odpowiedziałam ze zjadliwym uśmieszkiem. - Zmyślasz, przecież widzę, że zrobiłem na tobie ogromne wrażenie, mało nie zemdlałaś na mój widok - kpił Jarek - Nie pochlebiaj sobie - odpaliłam rezolutnie, zdając sobie sprawę z tego jak blisko był prawdy. Wyglądał wiele lepiej, niż dwa lata temu, zmężniał, wydoroślał, wyprzystojniał i nadal miał w oczach to coś, co mnie zawsze powalało. Mój braciszek przyglądał się ubawiony, przebiegiem rozmowy. - Ale jesteście cięci na siebie - powiedział - ale nic tam, kto się lubi ……., chcecie coli - zmienił temat - bo ja bym się napił i coś zjadł, kiedy rodzinka zwali się do domku ? - - Za godzinę mama przyjdzie z pracy - - O nie , umrę z głodu, siostra zrób nam coś do przegryzienia, zanim będzie obiad - poprosił Tomek. Jak na skrzydłach pognałam do kuchni, potrzebowałam czasu, aby ochłonąć, zrozumiałam, że tak naprawdę nigdy nie zapomniałam o Jarku. - Spokojnie Kaśka - strofowałam się w myśli - przecież, nie wiesz, po co przyszedł. Kiedy chłopcy lekko podjedli, Tomek zniknął w swoim pokoju, zostaliśmy sami. Zawsze lubił Jarka i nie raz go wspominał, pewnie przyprowadził go specjalnie. - Kasiu - Jarek zaczął się jąkać -pójdziesz ze mną do kina ? - Do kina, czy na film ? - zapytałam przekornie - No, a jak wolisz ? - Oczy Jarka, wyraźnie mówiły, że nie o film chodzi. - Nie zapomniał - pomyślałam uradowana, umówiliśmy się na następny dzień i wszystko zaczęło się od nowa. Gdzieś tam w głowie, huczało…