opowiadania-pl · 13 min czytania
Kradzież
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kradzież
Obsadziłem ten rybacki statek , jeszcze na redzie portu Świnoujście. Była ciemna grudniowa noc . Za dwa dni Wigilia Bożego Narodzenia 1972 roku. Gdy doszedłem do mostka ,statek mijał główkę wschodniego falochronu. . Załoga cieszyła się perspektywą spędzenia Świąt w domu. Widać to było w atmosferze życzliwości i ciepła z jaką się spotkałem na mostku. - Panie pilocie- zwrócił się do mnie kapitan. - Trzymamy kurs 146 stopni ,a maszyna pracuje „wolno naprzód” . Mamy śrubę nastawną , lewoskrętną. - Czy napije się pan czegoś? A może pan coś zje?- zapytał . - Proszę dać „pół naprzód”. Nie będę nic jadł. Proszę tylko o kawę. Odpowiedziałem. Kapitan przesunął rączkę telegrafu w pozycję „pół naprzód” i polecił , oczekującemu już na polecenia stewardowi , przyniesienie kawy również dla niego. Gdy wyszliśmy z Kanału Piastowskiego na Zalew Szczeciński była już godzina 0230 23grudnia . Przez UKF-kę wezwano statek , który prowadziłem. Wywoływał mnie kolega pilot . Wiedząc ,że wprowadzam statek rybacki , przymawiał się o rybę. Kapitan statku, słysząc naszą rozmowę , skinął z uśmiechem głową. - Proszę powiedzieć ,że będzie ryba – powiedział. - Nie martw się będzie ryba – powiedziałem do słuchawki. Minęła może minuta, a już zgłaszał się następny statek. Okres przedświąteczny i nic dziwnego, że każdy marzył o rybie „prosto z morza”. Uspokoiłem kolegów „w eterze „ , że ryby starczy dla każdego z nich. Około godziny 0500 zacumowałem statek przy nabrzeżu „Oko” w Szczecinie. Nabrzeże należało do PPDiUR „Gryf” w Szczecinie. Ponieważ znajdowała się tam przetwórnia ryb, wyjazd z nabrzeża do miasta był pilnowany przez straż przemysłową przedsiębiorstwa. Po podpisaniu kwitu pilotowego kapitan , pamiętając o obietnicy, polecił I oficerowi by ten wydał mi „kostkę” ryby z chłodni . Poczekałem chwilę przy trapie zejściowym i otrzymałem symetryczną 10 kilogramową bryłę zamrożonej mureny . Ryba była profesjonalnie zapakowana papierem pakowym i zawiązana sznurkiem. Pierwotnie miałem zamiar zajść ze statku na pilotówkę. Potem plany się zmieniły i Stacja Pilotów przysłała po mnie samochód. Gdy schodziłem po trapie objuczony paczką, samochód już na mnie czekał. Wrzuciłem paczkę z rybą na tylne siedzenie samochodu i wsiadłem do samochodu z przodu . Ruszyliśmy. Za chwilę byliśmy przy bramie wyjazdowej. Bramy pilnowała pani strażnik przemysłowy w mundurze. Skontrolowała moją przepustkę portową i zaglądnęła przez szybę do wnętrza naszego pojazdu. - A co tam leży – zainteresował ją pakunek na tylnym siedzeniu. - Ryba- odpowiedziałem. - Jaka ryba?- zapytała wyraźnie ożywiona strażniczka. - Po prostu ryba, którą dostałem od kapitana na statku, który przed chwilą wprowadziłem – Wyjaśniłem. - Widzi pani jest godzina 0500 rano, zacumowałem tu statkiem, stąd ta ryba- uzupełniłem . - pani dowódco! Pani dowódco! – krzyknęła strażniczka w kierunku oświetlonego wejścia do stróżówki . Po kilkunastu sekundach ukazała się w wejściu „ pani dowódca „.Była również umundurowana. . Z bardzo poważną miną podeszła do samochodu. - Ten pan wywozi rybę pani dowódco!- zameldowała strażniczka. - Proszę wziąć tę rybę i wysiąść z samochodu - poleciła mi groźnie przełożona strażniczki. - Ależ proszę pani- zacząłem wyjaśniać – przecież tu ma pani moje dokumenty, jestem pilotem , wprowadziłem ten statek... - Proszę wysiąść bo wezwę milicję! – przerwała mi krzykiem dowódca. Wysiadłem. Wziąłem paczkę z rybą i udałem się za strażniczką do pomieszczenia straży. Tam nastąpiło bardzo denerwujące „przesłuchanie na okoliczność” . Daremnie wyjaśniałem, że jeżeli są jakieś problemy, to zostawię tę rybę. Na to przełożona zmiany: - Co już pan nie chce ryby? Przed chwilą pan chciał …- Widząc ,że nie mam szans na rozwiązanie sprawy zrezygnowałem z przekonywania strażniczki. Spisano moje personalia, zabrano rybę na którą liczyli moi koledzy i pozwolono mi odjechać. Przekonany o tym ,że jeszcze tego samego dnia protokół napisany przez strażniczkę trafi w ręce kogoś rozważnego i zostanie wyrzucony do kosza na śmieci, nie interesowałem się dalej tą sprawą. Minęły dwa miesiące. Któregoś dnia , po powrocie z pracy do domu, zastałem w skrzynce na listy, druk wypełniony przez Kolegium ds. Wykroczeń . Kolegium wzywa mnie w charakterze oskarżonego !!! „w sprawie i z paragrafu itd….. Byłem zaskoczony, poruszony do głębi i po prostu przerażony. Nie rozumiałem o co chodzi. Wsiadłem w moją „Syrenkę” i szybko pojechałem dowiedzieć się w Kolegium o co chodzi. Urzędniczka Kolegium wyciągnęła akta sprawy i poinformowała mnie , że jestem „oskarżony o kradzież ryby wartości złotych 100,00”. Oskarża mnie Przedsiębiorstwo Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf” w Szczecinie . Grozi mi do 5000 zł grzywny i do 3 miesięcy aresztu!! Jeszcze dzisiaj pamiętam uczucia przerażenia, gniewu i obawy jakie towarzyszyły mi gdy słuchałem słów urzędniczki. - Co robić ? – myślałem- zarzut jest absurdalny , ale jest. Muszę udowadniać, że nie ukradłem !! Muszę udowadniać że rybę dostałem, bo w portach na całym świecie jest zwyczaj dawania pilotom morskim drobnych upominków. Na statku rybackim dali mi rybę . Gdzie ja teraz znajdę ten statek? Kto potwierdzi, że rybę dostałem?- Wszystkie te pytania zadawałem sobie wstrząśnięty do głębi sytuacją w jakiej postawili mnie ludzie , których nie znałem, którym nic nie zawiniłem. W tym koszmarze miałem jednak szczęście. Przypadek trafił, że ten statek rybacki był jeszcze w Szczecinie!! Stał na stoczni remontowej. Zaraz po wyładunku ryby , z której część „ukradłem” statek stanął na stoczni. Kapitan był na urlopie. Podano mi adres i telefon. Zadzwoniłem. Umówiliśmy się u niego w domu. Wieczorem podczas spotkania z kapitanem, opowiedziałem mu co się stało. Był równie jak ja dotknięty absurdalnością sytuacji. Napisał mi oświadczenie, że dał mi rybę z rezerw ryby niepełnowartościowej czy coś w tym rodzaju. Po prostu dał mi niedobrą rybę . Jak miał wyrzucić za burtę to lepiej zrobić prezent (sic). Po wizycie u kapitana byłem już trochę spokojniejszy. Następnego dnia poszedłem złożyć wizytę Dyrektorowi Naczelnemu PPDiUR „Gryf” w Szczecinie . To on podpisał i…