Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

dla-dzieci · 10 min czytania

Kraina Niekończącej się Bajki -cz.II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Chmura ślizgając się po niebie, odsłoniła słońce. Długie promienie wpadły przez okno do kuchni małego mieszkania na piętrze, jakby chciały ją przeszukać. Nakrycie stołu wyglądało normalnie, jak, co dzień. Starannie rozstawione porcelanowe talerzyki, koszyczek z pieczywem, ciasto, dzbanek wypełniony mlekiem i okazały słoiczek z miodem odbijały się w czystej tafli okiennej szyby. Nagle brzęk tłuczonego szkła przerwał panujące w kuchni milczenie. To z pluszowej łapki Misia wysunęła się filiżanka, roztrzaskując się z hukiem o kamienną posadzkę. Mleko rozlało się, tworząc wielką białą kałużę.

— Pinokio, spójrz na siebie, no spójrz na siebie: po naszym powrocie z Marsa, jesteś ponury, niedostępny. Snujesz z kąta kąt, jakbyś wyglądał chmur na niebie. Ze zdumienia, wszystko od rana leci mi z łapek. Za nami trudny, pełen przeciwności tydzień, ale chyba nie w tym leży przyczyna twojego smutku. Martwię się o ciebie.

— Ech, Misiu

Pinokio wzdychał i wzdychał. Pluszak zastygł z mokrą ścierką w łapce, sprawiając wrażenie naprawdę zatroskanego. Jego myśli wędrowały do bardzo dziwnych miejsc. Minęło sporo czasu zanim odezwał się:

— Pajacu, dopadła cię pani Nuda, tak?

Pinokio rzucił Misiowi żałosne spojrzenie.

— Nuda??? Błagam cię, Misiu, nie wypowiadaj tego słowa. Cierpię na szukanie spokoju, którego nikt nie może mi dać. Ale nie sądzę, żeby to miało znaczenie — dokończył zbolałym głosem.

Miś myślał i myślał.

— Już wiem! Chcesz ciszy, to wyprowadź się do akwarium.

— Ależ spadasz z wysoka! Czemuż nie na dno oceanu? Wolisz beznadziejnie tkwić na białej półce w sypialni Ewy?

Miś odczekał chwilę.

— Pinokio, ciągle mi to przypominasz, fe, nieładnie. W Krainie Niekończącej się Bajki byłem szczęśliwy. To ty, starałeś się mi ją obrzydzić! — odparł. — Jak można tego nie pamiętać — dorzucił.

Pajacyk pokręcił głową, dusząc się ze wzburzenia.

— Niepojęte! Są pluszaki, z którymi nie da się walczyć.

Miś odchrząknął, mierząc drewnianego przyjaciela zimnym wzrokiem.

— Chcę jeszcze dodać, że dzięki ostatniej wyprawie odmłodniałem, nie gubię już trocin, cera biała, jak śmietanka, dobra forma, przytyłem, odzyskałem styl i autorytet. Nawet Ewa cyknęła mi zdjęcie ...

— Misiu, ani słowa więcej!

Rysy Pinokia stwardniały, szybko wstał od stołu, krusząc biszkopt pod krzesłem, i z roziskrzonymi oczami wybiegł z kuchni. Trzasnęły drzwi. Miś został sam.

Wszystko się zmieniło, niestety. Pinokio zmienił się w chodzącą uszczypliwość.Co robić? — westchnął, przybierając strapioną minę.

Nie wiadomo jak długo tak stał pośrodku kuchni. W końcu misiową medytację przerwał gwizd gotującego się czajnika. Miś odwrócił w jego kierunku głowę.

— Może wiesz, po co tu tak sterczę? — rzucił.

Jednak czajnik milczał jak zaklęty.

No, cóż, mam kiepski dzień. Wszystko się wali, Pajac wścieka się o byle co. Zamiast mnie ukatrupić, odszedł ze łzami w oczach i na dodatek zabarykadował się w dużym pokoju. Jak mu pomóc? Już wiem, jestem pluszowym matołem. Chyba posunąłem się za daleko, a to gruby błąd. Stało się, ale misie nie załamują łapek. Dziś jeszcze z nim pogadam, przez komórkę, zawsze to bezpieczniej...

****

Pajacyk leżał w ciemnościach sypialni na wysłużonej kanapie, z głową zwróconą ku oknu, gdy odezwał się telefon.

— Hallo, Pinokio, tu Miś.

Słysząc spokojny głos pluszowego przyjaciela, Pajacyk uszczypnął się w policzek tak mocno, że nie mógł uwierzyć, że tak może boleć.

— Wszystko w porządku, Pinokio? Jestem przy tobie. To prawda, złościsz mnie, masz krzywe zęby, za krótkie spodnie, ale na pewno dobre serce, a to podstawa.

— Co ty tam wiesz?

Niewielka łza spłynęła po policzku Pinokia, ale słuchał dalej. Miś nie dawał za wygraną:

— Tak czy siak, zachowałem się jak głupek. Mam wyrzuty sumienia. Pinokio, zabłysnąłeś pomysłem, a ja nic jak kamień. Ocean to jest to, co nas może uzdrowić, przecież nie mamy nic ważniejszego do roboty. Na myśl o świeżych przygodach rosną mi skrzydła...

Czyżby to początek nowego rozdziału? Pajacyk nie wierząc własnym uszom, uśmiechnął się do sufitu.

— A co z Ewą? — spytał ostrożnie.

Zapadła chwila milczenia.

— Ewa poczeka, musi... Naturalnie, jeżeli chce dalej opisywać nasze wyczyny. Napiszemy do niej SMS-ka?

— Z dna oceanu? To raczej karkołomne!

— Pajacu, jak podejmiesz dobrą decyzję to zadzwoń, będę gotowy.

— Luzik, Misiu!

I mam za swoje, pomyślał Pinokio, odkładając komórkę. Za odkrywczy pomysł dostałem od niego zaledwie kilka komplementów, wobec tego powiedziałem Misiowi, że wybieramy się nad ocean.To nieprawda, i tak się nie zorientuje, gdyż nie odróżnia wielkiej kałuży od oceanu, ale nie będzie żałował. W Krainie Niekończącej się Bajki nawet najmniejszy staw jest piękny. W zamglonym brzasku można spotkać Złotą Rybkę. Mam…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%