Inne · 5 min czytania
Krawat
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Krawat”
Stiepan, człowiek o prostej budowie ciała, nie wyróżniający się niczym z wyglądu. Jednakże jego inteligencja i przenikliwość umysłu były zdecydowanie ponad przeciętną. Razem z Saszą prowadzili badania, już od wielu miesięcy. Byli bliscy osiągnięcia celu, a on jak zawsze był pod butem Saszy. Nie wiadomo dlaczego, przecież to głównie jego projekt. Sasza miał być tylko kompanem i ewentualnie doradcą, miał mu pomagać. Tymczasem to Stiepan robił mu właśnie kawę, a cały projekt zaczął schodzić z pierwotnego toru. -Doskonale wiesz, że niemoralne jest to, co robimy i jeżeli wierzysz w coś poza nauką, to na pewno zostaniemy zesłani do piekła. Dlaczego więc nie pójść troszeczkę dalej, nie eksperymentować. Społeczeństwo poradzi sobie i z tym produktem. Tak jak radzi sobie z kawą czy alkoholem. Oczywiście, że zdarzają się przypadki nadużyć, ale bez innowacji nie ma postępu. -Zrozum, przekraczamy granice, której nie powinniśmy przekroczyć. Moralność tu nie ma nic do gadania, tu chodzi o życie ludzkie. -Ludzie zawsze umierali i będą umierać, my najwyżej im w tym pomożemy. Nienawidził tego podejścia i tej strasznej znieczulicy Saszy. Pracowali dla Armii, mieli już gotowy i bardzo dobrze spisujący się w warunkach bojowych krawat samozaciskający o nazwie „zły polityk”. Właśnie do takich celów miał być stworzony, do duszenia despotów, tyranów, ludzi, którzy więcej czynili złego niż dobrego. Tymczasem dwa tygodnie temu został wprowadzony na rynek i, co gorsza, stał się hitem. Zdradzone żony, porzucone kochanki, kupowały „krawat zła” za niewiarygodne pieniądze. A teraz, po sześciu miesiącach od wyprodukowania krawatu „zły polityk”, na ukończeniu był projekt, który mógł zagrozić istnieniu ludzkości, jeżeli trafi w niepowołane ręce. „Bazyliszek”, krawat o tak strasznym wzorku, że zabijał wszystkich, którzy go zobaczyli. Jeżeli ten produkt zacząłby być sprzedawany, czego obawiał się Stiepan, to na świecie zostaliby tylko niewidomi. -Stiepan, daj spokój, „Bazyliszka” nie wypuszczą na rynek. -„Złego polityka” też mieli nie sprzedawać, i co? Jakiś gówniany kryzys gospodarczy i wszytko już jest na sprzedaż. Sasza, mówię ci, zaprzestańmy tego projektu, proszę. -Nie. Coś, co się zaczyna, musi być skończone, zresztą, jesteśmy już na samym finiszu. To akurat święte słowa, projekt dobiegał końca i jeżeli nie oni…