Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 5 min czytania

Kreacja I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

JestKtóryJest podszedł do DepartamentuDecyzjiPierwotnych. Przewrócił wirtualnymi oczami na widok złotych (#FCD667) liter zdobiących fasadę. Zmaterializował się w postaci kolumny ognia. Zawsze lubił tą formę, była taka energiczna. Różne składowe Jest’a osiągały wtedy quasi-stabilne trajektorie zwiększając wewnętrzną energie kinetyczną. To z kolei wprowadzało Go w dobry nastrój. Olbrzymie drzwi otwarły się przed nim. Wszedł do okrągłego(e=0,0013) atrium z owalnym(e=0,2501) dachem otwartym na galaktykę. Błyskawicznie zjawił się przed nim mały gnom z nieproporcjonalnie wielkimi motylimi skrzydłami i trzema parami rąk. -Szef che cię widzieć. – Powiedział gnom przewiercając JestKtóryJest’a parą złych oczek nie przerywając przy tym czytania jakiegoś raportu drugą para oczu, tą na szypułkach. JestKtóryJest wzruszył ramionami i nie odpowiadając podszedł do największych drzwi w całym holu. Zanim zastanowił się jak ma w tej postaci zapukać drzwi się otwarły. -Wejść! – Poza zakresem słyszalności zabrzmiał głos Wszystkiego. -Witam, Najwyższo. W czym mogę służyć? -Nie podlizuj się, Jest! – Obłok niczego, w którym manifestowało się Wszystko zabulgotał.- Mam pewną zmianę do twojego projektu. -Jaką? – wyjąkał JestKtóryJest wiedząc, że nie chce wiedzieć. -Ona uzyskała ciekawe rezultaty. Przypadkowo, co prawda, ale zawsze. Zastosujesz je u siebie. -Ale dlaczego? Jestem już na dobrej drodze… -Na nie dość dobrej. -Mój świat zamieszkują już zaawansowane twory. -Nie dość zaawansowane. -Niektóre są dość inteligentne. Przekazuje im swoją wolę. Słuchają mnie… -Słuchaj Jest, to trwa za długo. Ile tego będzie? Półtora miliarda? To za dużo. -To nie ja wymyśliłem ewolucję – wymsknęło się JestKtóryJest’owi. -Tak… - głos Wszystkiego był lodowaty. - No trudno. Obecnych mieszkańców… zrób z nimi coś. -Co?- spytał Jest. -Może meteor? Jakiś duży. Żeby wstecznie wyglądało autentycznie. Skontaktuj się z Armagedonem, on się na tym zna. Ale najpierw idź do Niej, przekaże ci o co chodzi.

Sanktuarium Jej przypominało dwa stożki połączone wierzchołkami w taki sposób by ich tworzące wykrawały w wszechświecie kąt pięćdziesięciu trzech stopni. Z zewnątrz oba były nieprzejrzyste i matowo szare. -Widowiskowe…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kreacja I — czytnik · opowiadania