Filozofia · 2 min czytania
Kreatura
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Małe stworzonko. Pokryte śniadym futerkiem. Patrzy na mnie w wyrzutem. Wyciąga rączki i szepce. Weź je. Są twoje. I uśmiech tańczy na pyszczku.
Rękę wyciągam, palcami przebiegam po darach. Ach, czuję, jak pachną, jak chcą abym je zabrał. Cofnąć dłoni nie zdołam. Zabiorę je wszystkie i schowam. W ciemnej stronie wyciągnę i oczy blaskiem nacieszę. Rozsypię je sobie na stole, niech tutaj toczą swe boje.
I prezent wędruje co wieczór. Z kieszeni na światło wychyla. I coraz trudniej go schować. I czekasz kiedy go nie ma. A małe stworzonko zniknęło. Dawno go nie widziałem. Chodź zdaje się stąpać tu blisko i patrzeć niby ukradkiem.
Zęby. Uśmiech złowieszczy roztacza swe mroki. A gdzie to miłe futerko, gdzie łapki lśniące darami. Stoisz tu w kącie i nóżką srogo…