nauka · 4 min czytania
kret
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na trawniku było czternaście kretowisk. Przed południem rozgrabiłem je wszystkie, teraz są dwa nowe. Wszystko na nic. Kret! Taki mały, wredny i ślepy! Potrafi w ciągu paru godzin zepsuć efekty wielomiesięcznej pracy. Po prostu głupi bydlak! Jakoś trudno mi zrozumieć, że pielęgnując trawnik, nawożąc go i podlewając stwarzam optymalne środowisko do życia kreta: miękką, żyzną glebę, w której aż roi się od dżdżownic, pędraków i innych służących mu za pokarm zwierząt; sadzę rośliny, których korzenie są jego pokarmem. Kret jeść musi. Wygląd mojego trawnika ma kosztować go życie? Naprawdę trudno mi to zrozumieć, zresztą: po co? A może, zapytam, lepiej dla mnie, żebym nie rozumiał? Z obiektywnego punktu widzenia zachodzi między nami konflikt interesów. Taki sam jak w kłótni sąsiadów o sporną granicę, między partiami politycznymi o dostęp do władzy czy na przykład małżonkami o, dajmy na to, wybór kanału w telewizji. W takim przypadku też jakoś trudno zrozumieć nam racje drugiej strony, za to z niebywałą łatwością przychodzi nam posądzanie o złą wolę, obrzucanie inwektywami i przypisywanie złych cech charakteru, szczególnie braku rozumu. Przecież statystycznie nasi wrogowie nie są od nas mniej inteligentni. Dlaczego tak postępujemy? Rzec by można, że tak łatwiej i na tym sprawę zamknąć, ale to jest wyjaśnianie nieznanego nieznanym. Jako alternatywa jest pewna ciekawa hipoteza. Wyobraźmy sobie zatem, że postępujemy w takiej sytuacji w sposób racjonalny i obiektywny, tak jak decydowałby bezstronny sędzia. Istnieje wówczas