Kryminał · 6 min czytania
KREW NA KURTCE CZ. I - IV
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Krew na kurtce cz. I
Im dłużej przyglądał się ciału tym więcej nabierał podejrzeń. A to przypominał sobie jednego kryminalistę, a to drugiego. Detektyw w każdym bądź razie był z niego dobry i nie zamierzał odpuścić sobie tej sprawy, szczególnie, że chodziło w niej o bezpieczeństwo jego kuzyna Billy’ego AreStone’a. On sam nazywał się Bob CleineStone. Już w dzieciństwie chciał zostać zawodowym detektywem. Naczytał się wtedy Sherlocka Holmesa i innych. Jego pierwsza sprawa miała miejsce, kiedy miał siedemnaście lat. Zamordowano wtedy jego sąsiada. Okazało się, że zabił go drugi sąsiad, który był w zmowie z jego wściekłą nań żoną. Dalej było tylko lepiej. Bob wdrapał się na szczyt i zasiadł nań jako Międzynarodowy Detektyw. Bob podrapał się po bródce i odsłonił chustkę z ust martwego. - Bingo! –powiedział uradowany. - Co? – powiedział inny detektyw pracujący za nim. - To nie jest Josh Iddy, tylko Brad Dear. – Odrzekł CleineStone. - Nieźle detektywie. – powiedział sierżant podchodząc doń. - Dziękuję sierżancie. – odpowiedział CleineStone. - Nie ma za co.. Chłopaki! Chodźcie tu! Szybko przybiegło dwóch policyjnych fotografów i dwóch normalnych policjantów. - O co chodzi szefie? – zapytał jeden z policjantów. - Mamy nowego trupa. – odpowiedział sierżant. - Co? Gdzie? – zapytał policjant. - O tu! To nie Josh Iddy, tylko Brad Dear. – powiedział sierżant i zaśmiał się. - Aha. - Panie sierżancie, proszę popatrzeć. – szturchnął sierżanta CleineStone. - Z tej dziury po kuli nie wypływa krew, to dziwne prawda. - Proszę pana, niech pan sprawdzi co ten człowiek ma we wewnętrznej kieszeni. Bob zajrzał tam i wyjął zwiniętą kartkę z jednej strony osłoniętą czterema metalowymi nakładkami, które odpadły jak Bob wyciągnął kartkę. Na kartce napisane było:
Kiedy przeczytacie tą wiadomość, ten człowiek już mnie pewnie dorwie. Chodzi o to, że kuzyn szanownego pana CleineStone’a wpadł w konflikt z mafią Nowego Orleanu a, że dowiedziała się o tym tutejsza mafia chcę wyeliminować i mnie i Billy’ego i oczywiście mafię Nowego Orleanu. Nie mam już czasu dalej opowiadać, muszę naładować moje Magnum. Serdecznie pozdrawiam Brad Dear.
- Kurde. Gdybyśmy wcześniej wyciągnęli tą karteczkę, nie musielibyśmy tu tyle siedzieć. – powiedział sierżant.- Chłopaki, do torby go i zwijamy się.
Krew na kurtce cz. II
- I jak idą badania? – zapytał sierżant. - Zwłoki są w dobrym stanie, chociaż widać, że ktoś zaszył mu cos w skórze. Może wydawać się to głupie, ale zaszył to nicią o barwie skóry i zamalował. Ten koleś to specjalista. Nie pozostawia żadnych śladów po swojej działalności. Jego motto to pewnie „działać szybko, ale precyzyjnie”. A co do trupa, dostał albo z magnum albo z Desert Eagle. W…