Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 3 min czytania

Krew potępionych

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Pamiętasz jak byłeś dzieckiem? Pamiętasz jaki byłeś nieszczęśliwy?

Bree z przeciągłym jękiem przetoczyła się po podłodze. Następnie zwinnie jak kot podpełzła do skulonego pod ścianą młodego mężczyzny. Dziwnie gadzim ruchem przekrzywiła głowę i ostrożnie dotknęła dawno nie strzyżonych, ciemnobrązowych włosów. Chłopak, którego głowa spoczywała dotąd na podwiniętych kolanach, spojrzał na nią jasnoniebieskimi oczami. W jego spojrzeniu czaiło się zaskoczenie, a w pewnym bardzo niewielkim stopniu nawet lęk.

Złapał wędrującą po jego twarzy rękę.

- Co ty kombinujesz Bree?- spytał. Mocno ścisnął jej palce.

- Nic, zupełnie nic- odparła szybko. Zbyt szybko. Bezskutecznie próbowała wyrwać dłoń.

Ścisnął ją jeszcze mocniej. Bree wrzasnęła przeraźliwie i szarpnęła się do tyłu. Znalazłszy się pod przeciwną ścianą w pozie ściganego kota, z lekkim skomleniem zaczęła oblizywać szaro-fioletowe palce. Z oburzeniem spoglądała na chłopaka, ponuro wyglądającego przez zakratowane okno.

- Wiesz, gdyby nie ta krata to pewnie bym dawno skoczył z tej przeklętej wieży- mruknął opierając czoło o pręty i nie patrząc na Bree.

Dziewczyna na moment przerwała oblizywanie ran, spoglądając na niego z uwagą.

- Zostawiłbyś mnie tu… samą?- spytała z wyraźną urazą.

Chłopak oderwał głowę od krat i roześmiał się. Bree uśmiechnęła się niepewnie widząc zmianę nastroju i ostrożnie, na czworakach ruszyła w jego stronę. Długie,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%