Fantasy · 6 min czytania
Krista, czyli gdzie poleciał sfinks?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Witajcie dzisiaj w świecie baśni, Gdzie nie braknie teraz waśni. Któż rozwiąże tę zagadkę? Kto pokoju niesie gadkę?
Witajcie w magii krainie, Płynącej w mleku i winie. Zajrzeć tu jednak się bój, Bo napadnie na ciebie dziwów rój!
Wierzycie w bajki? Ja też im wiary nie dawałem, lecz raz jeden barda napotkałem i ciekawej historii wysłuchałem: oto ona, po mojemu przedstawiona, lecz nic nie zmieniona. Pewnego razu w świecie baśni, zwanym Krista, toczyły się spory. Która z ras jest najważniejsza? Czy stare, mądre elfy? Na to jednak wróżki odkrzykiwały iż spiczastousi samolubni, one za to piękne i magiczne... Jednak skrzaty na to, że piękność nie znaczy, za to spryt... Gnomy w tyle nie zostawały i swoje opinie wygłaszały, odpowiadały im na to gobliny z trollami w spółce. Krasnale i chochliki o czerwone czapki się wadziły, a magiczne stworzenia o swoim opowiadały. W tym całym bałaganie głosu nie zabrał jeden stwór. Sam ze swojego rodu został, ale mądry był i rad innym udzielał. Sfinks siedział i uszy zatykał. – Cisza! – powiedział – Osądzać będzie nas ktoś, kogo serce od zguby czyste i nie na słowa będzie ważył, lecz na prawdę. – Któż to taki? – zakrzyknął skrzat – Gdzie my kogo takiego znajdziemy? – Tam – spokojnie odparł sfinks na nieboskłon wskazując. – W ludzi, groźnych stworzeń, świecie?– zapytał elf – Przecie to ludzi myśmy wytworem, życie nasze od nich uzależnione. Oni pamiętać muszą. Sprowadzę człeka dobrego i mądrego, on nasze zwady rozsądzi. Czas długi sfinksa nie było, bardzo to Kristy mieszkańców zmartwiło. Już mieli na poszukiwania wyruszać, gdy wtem pojawił się stwór na nieboskłonie. Na jego grzbiecie, siedziało ludzkie dziecię. Wszyscy na ziemi już wyczekiwali, aż człowiek przyjdzie i najważniejszych na tronie posadzi. Stwór ludzki zsiadł i na nogach stanął. Wtem sfinks zaczął: – Oto człowiek o sercu bez skazy, jego osądowi zaufamy. Wybranego będziemy sławić i okrzykiwać. Nie będziemy mu się sprzeciwiać. – tu przerwał i chłopca spojrzał. – Czyż wiesz już, która z ras jest większa od innych. – Jeszcze nie – rzekł chłopiec, a głos melodyjny miał – muszę poznać was, wtedy decyzję podejmę. Nie będzie ona pochopna, ani odwrotna. Powiem tak jak mi Pan powie i serce, ponoć czyste, wskaże. W ten oto sposób człowiek wędrował po Kristy świecie. Każdą z ras osobno poznawał, pytań wiele zadawał i z historią się zapoznawał. Wpierw do elfów zajrzał. Ci nauczyli go magii i piękno poznawać. Opowiedzieli iż rasą najstarszą i kierowali, że im się tytuł należał. Jednak ze wzgardą odnieśli się do innych i ludzki chłopak nie dał im wiary. Potem poszedł do skrzatów, te sprytu nie szczędziły i z prawdy szydziły. Człowiek śmiechu nie szczędził, jednak król powagą odznaczać się powinien, a nie wypitym winem. Następne wróżki go szczyciły, magicznym pyłem obsypywały i na harfach grały. Pokazały lasu ciekawe zakamarki i o swoim pięknie rozmawiały. Chłopcu się to nie podobało, nie dał im berła. Krasnale…