Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

filozofia · 6 min czytania

Król E.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Byli kochającą się parą, niecierpliwe czekali na rozwiązanie. Jolanta dzielnie znosiła trudy czasu brzemienności. Nic jednak nie powiedziała Leszkowi, szczęśliwemu ojcu dziecka, o swoich obawach; o strasznej wizji zamieszkałej w jej snach. Aż nadszedł czas porodu. - Nie chcę tego dziecka – Jolanta zdecydowanym głosem poinformowała lekarza w szpitalu położniczym, ojciec dziecka zapadał się w sobie i nie potrafiąc zrozumieć co się właśnie stało, wybiegł ze szpitala.

Malec był pięknym dzieckiem, bez większego trudu znaleziono mu rodziców zastępczych, by w krótkim czasie ludzie ci stali się dla chłopca jedynymi, kochającymi – prawdziwymi rodzicami. Gdy wiek jego dojrzał, okazało się, że miał pasję – jego gra na gitarze wprawia w hipnozę każdego słuchacza, jego tajemnicza barwa głosu i wielka, rozlewająca się charyzma, dość szybko przysporzyła mu wielu fanów.

Był w nim jakiś ból życia. Bo to, o czym nie wiedział, istniało dla niego przede wszystkim .

Nadszedł jednak ten dzień, wielki koncert, premierowy, z tłumem fanów pod sceną. Przyjechał do hali koncertowej pełen obaw. Swoje myśli skrywał głęboko, może ze strachu, że usłyszy je ktoś z zespołu? Nie wiedział dokładanie co dzieje się z nim tego dnia. Zrozumiał, że został sam, i to był wieli strach; ale też i wielkie źródło energii, teraz nie mógł oglądać się na nikogo. To był jego dzień. I był. Sala gorąca, pieśni Edwarda mocno zakłócały porządek istnienia tłumu. Fani czuli dokładnie, że zakleja on dziury w swoim istnieniu. Edward tego nie odbierał, po prostu śpiewał wprost z duszy.

Po koncercie, w konferencyjnym szale usłyszał pytanie… - Co dla Ciebie jest najważniejsze? – pytanie to zadała piękna dziennikarka z muzycznego pisma „Nuta” - Dla mnie najtrudniejsze na świecie jest przytulanie ukochanej mamy, bo widzę w jej oczach pustkę, której nie pojmuję. -No tak, bywa odbierany taki smutek, którego nie sposób zrozumieć. Nikt nie potrafi nam tego wytłumaczyć. Jak sobie z tym radzisz? - Muzyką.

Była późna noc, plac przed halą pustoszał, Edward wychodził szczęśliwy po udanym koncercie. Doświadczył błogostanu, co dla ateisty było wyraźnie zdumiewające. Na ławce siedziała dziennikarka, którą uważał za kogoś nietuzinkowego, podszedł do niej i, z zadziwiającą nawet jego pewnością, zaprosił na drinka. - Witaj ponownie, na imię mam Jolanta, lampka wina dziś jest nawet koniecznością, piękny dałeś występ – Odpowiedziała z lekkością. Zamówili taksówkę i udali się najlepszego hotelu w mieście. Niewiele rozmawiali, kilka zdawkowych pytań i równie wymijających odpowiedzi. Edward jednak dziś wygrał, i pewien był, że nikt nie będzie sądził go z nieprawdomówność. Nagle okazało się, że może on być śmiały, błyskotliwy, utalentowany i piękny. To go przeraża i

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Król E. — czytnik · opowiadania