Historia · 4 min czytania
Królewna (śpiąca) po ziarnku grochu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pewnego razu królewna Jagódka w czasie spaceru po dziedzińcu dotarła aż w okolice zamkowej kuchni. Nieopatrznie stanęła na zgubionym przez dostawców ziarnku grochu. Pośliznęła się na nim, wykonała efektowne salto i potylicą uderzyła o bruk. Przed jej oczami pojawiły się tysiące gwiazd, zaczęła je więc liczyć. Nim jednak doszła do trzydziestu, zapadła w sen głęboki, z którego nie mogła się obudzić. Wzywał król medyków sławnych, ale żaden z nich nie potrafił wybudzić królewny ze snu. Zrozpaczony władca przywołał któregoś dnia marszałka dworu i rzecze doń w te słowa: - Powiedz mi, mój marszałku, cóż mi teraz czynić wypada. - Jest tylko jeden sposób, Najjaśniejszy Panie. - Jakiż to sposób. Powiadaj szybko! - Poprosić trzeba o pomoc sławnego maga i alchemika Jana Marylin - Twardowskiego. - Tego szalbierza, com go na banicję skazał za to, że pełną sakiewkę złota w ołów przemienił? Nigdy! - Jak sobie chcesz, wasza Królewska Mość. Ale powiadam ci - jeśli nie on, to nikt inny uczynić tego nie zdoła. Dumał król, dumał, po głowie się drapał, aż w końcu gońca słać kazał, z surowym przykazaniem, by bez maga do pałacu nie wracał. Przybył w końcu na zamek imć Marylin - Twardowski. Do komnaty królewny pośpieszył, a tam przy pomocy młoteczka srebrnego młotkoencefalografię sporządził i tak powiada: - Jeno pocałunek na ustach królewny złożon przez młodzieńca szlachetnego, królewnę z okowów snu przeklętego uwolnić zdoła. Ogłosił więc król wszem i wobec, że temu młodzieńcowi, który królewnę zdoła obudzić rękę jej odda razem z królestwem swoim. Niestety żaden dzielny rycerz na wezwanie królewskie nie odpowiedział, bo królewna wyjątkowo szpetną była, a i królestwo niezbyt wielkim się jawiło. Aż tu, dnia któregoś wieść dotarła do sieroty pewnego, przez ludzi głupim Władziem zwanego. A co mi tam! - Pomyślał Władzio. Wszyscy mają mnie za głupka, trudno powiedzieć bym grzeszył urodą,…