Fantasy · 7 min czytania
Kronika Dziesięciu - Prolog
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ludzie Flaterii najbardziej się tego obawiali: Aulos i Kanrag spotkali się. Dwóch największych Tytanów obecnego świata miało właśnie się zmierzyć na Polu Ostatniego Wichru. Aulos nie zawsze dysponował swoimi legendarnymi umiejętnościami – gdy był mały słabo się uczył i mało kto pokładał w nim wielkie nadzieje. Dopiero w wieku dziewiętnastu lat na rok zamknął się w opuszczonej wieży niedaleko wioski Valamar w celu nauki. Uważnie studiował prastare księgi flateryckie opowiadające o elementach, z jakich powstał otaczający go świat. Lecz jego nauka nie kończyła się na książkach. Opanował on nieznanym sposobem, sztukę tworzenia Żywiołów. Pewien ukończenia swoich studiów postanowił wrócić do rodzinnych stron. Zamykając ostatnią książkę wydawało mu się, że obraz autora, starego czarodzieja znad Morza Zielonego, powiedział „Gratuluję. Nawet nie musiałem ci pomagać”, lecz uznał, że to przez długi czas w samotności. Nie miał do końca racji. Niestety, Aulos niedostatecznie panował nad swoimi umiejętnościami. Za każdym razem gdy zatrzymywał się w okolicznych wsiach, wybuchał tam pożar, domy się zapadały, rzeki wylewały… Nawet dochodziło do powstawania wichur i burz z ogromnymi piorunami. Po jakimś czasie rolnicy zauważyli, że to on przynosił pecha, więc wypędzili go. Unikając wiosek zmuszony był iść przez góry. Cud dał, że spotkał tam pustelnika, który zadeklarował się że pomoże mu panować nad swoimi umiejętnościami. Nakazał mu wykuć złoty amulet w kształcie okręgu w którym miał umieścić swoją moc. Formowanie złota nie było dla niego zbyt dużym problemem, ponieważ w młodości kręcił się w środowisku rzemieślniczym. Co innego było z tajemniczym „umieszczeniem mocy”. Nie miał pojęcia jak ma do tego przystąpić, gdy pewnego dnia olśniło go. Przypomniał sobie historie o pradawnych Żywiołach i ich mistrzach – Zaklinaczach. Zawsze, gdy potrzebowali pomocy, używali formuł słownych. Zazwyczaj były to nazwy elementów, rzadziej, w celu uzyskania konkretnego efektu – kilkuwyrazowe zaklęcia. Pewniej nocy wdrapał się na okoliczną górę, podniósł amulet ku niebu i wykrzykną wszystkie imiona Żywiołów, które poznał w przeczytanych księgach: „Ogień, Woda, Ziemia, Wiatr, Światło, Ciemność, Natura, Kamień, Piorun, Metal”. Wokół niego rozbłysły różnokolorowe światła i wirując zbliżały się do złotego okręgu, który trzymał w rękach. Gdy się spotkały, powietrze przeszył dźwięk przypominający grzmot. Wtedy wszystko zaczęło cichnąć i wracać do normy. Jedynie przerażony Aulos i amulet odczuli zmianę. Chłopak – wewnętrzny spokój i równowagę mieszaną ze strachem. Medalion – wypełnił się dziesięcioma różnokolorowymi szkiełkami. Po kilku dniach szoku doszedł do siebie. Nareszcie jego kłopoty się skończyły – magii Żywiołów mógł używać tylko dotykając złotego kręgu. Mógł nareszcie wrócić na Zachód, do swojej ojczyzny. Pożegnał się z pustelnikiem i wyruszył w podróż. W domu wszyscy byli zadziwieni jego umiejętnościami, a sam król odznaczył go orderem Mistrza Żywiołów. Po ceremonii zaczepił go jakiś starzec i szepną mu do ucha kilka zdań. Dopiero wtedy poznał swoje przeznaczenie…
Los Kanraga był o wiele łatwiejszy. Ponieważ jego ojciec (po dziś dzień nie wiadomo skąd) wiedział o tym, że synowi pisana jest chwała, od urodzenia traktował go jak bezcenny skarb i inwestycja we wpływach w Flaterii. Malec nie chodził do normalnej szkoły…