Fantastyka · 6 min czytania
Kronika światów: Powrót do ojca. rozdział 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czas w szkole dłużył mi się w nieskończoność. Kolejne lekcje wydawały mi się stratą czasu, bo wszystko o czym mówił nauczyciel znałam od dawna. Bardzo często wyłączałam się albo wymieniałam liściki z koleżankami. Byłam popularna. Wszyscy chcieli zadawać się z kimś takim jak ja. Uchodziłam za najpiękniejszą dziewczynę w szkole, a poza tym najmądrzejszą i najciekawszą. -To jak? Wybieramy się gdzieś dzisiaj?- zapytała Bella, moja przyjaciółka. -Dzisiaj pracuje. W weekend możemy odwiedzić ten najnowszy klub. -Pewnie. Słyszałaś już najnowszą plotkę?- jej oczy rozbłysły, jak zawsze, kiedy miała mi do powiedzenia coś ciekawego. -Nie. -Znałaś chłopaka Zoey? Wiesz, ten wysoki basista. -Co z nim nie tak? -Podobno zdradził naszą małą dziewczynkę dla tej rudej z pierwszej klasy. Jest z nim w ciąży- brunetka uśmiechnęła się szyderczo. -Co ty mówisz. Ona i on... Nie. To nie możliwe. Przecież ta młoda jest okropna. Ma figurę jak dwunastoletni chłopiec, pryszcze na całej twarzy i jeszcze wielkie bryle na nosie. -No wiesz, to zdarzyło się na imprezie, więc... Chociaż chodzą plotki, że są teraz razem i udają dobrych rodziców. -A co z Zoey? -Jak to co?- oburzyła się Bella.- Załamała się. Płacze całymi dniami i nie chce nigdzie wychodzić. Była z nim dwa lata, a on... Zdradził ją z pierwszą lepszą. -No i co teraz? -Jak to co? Powinnyśmy ukarać brzydulą, dopóki chodzi jeszcze do szkoły- uśmiechnęła się złowrogo i schyliła się po torebkę. Bella właśnie z tego słynęła. Mimo że wyglądała na uroczą dziewczynkę, to ona najbardziej zachodziła wszystkim za skórę. Zawsze doprowadzała sprawy do końca. Wyznawała zasadę "oko za oko" i pilnowała, by nikomu z jej bliskich nigdy nie wydarzyła się krzywda. To jej obawiały się uczennice z liceum. Wiedziały, że za każde złe słowo, czy krzywe spojrzenie prędzej czy później zostaną ukarane. -Masz już plan, tak? -Zawsze mam plan- pokazała mi czarny marker i zacisnęła go w pięści.- Ozdobimy jej brzydką buźkę. -Bella, wiem, że nie odpuścisz, ale wolałabym, abyś zastanowiła się nad tym jeszcze raz. Nic w ten sposób nie zmienisz. Stało się. Pozostaje nam tylko pocieszyć Zoey. I... może to jej chłopak zasłużył na kare. Chętnie ci w tym pomogę- puściłam jej oczko i wyszłam z sali, kiedy dzwonek zasygnalizował przerwę. Przy drzwiach czekał na mnie chłopak. Uważałam go za najprzystojniejszego mężczyznę na świecie, a on mnie za swoją boginię. Nigdy nie narzekał na mój ciężki charakter, czy dziwne zachcianki, a także to, że w przypływie pychy flirtowałam z innymi. Znosił to wszystko, bo doskonale wiedział, że na drugą tak piękną dziewczynę nie trafi. Byłam jak światło, do którego lgną ćmi. Nigdy nie musiałam zabiegać o chłopaka, to oni skakali wokół mnie jak posłuszne szczeniaki. Z