Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 12 min czytania

Kronika światów. Powrót do ojca. Rozdzial 20

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Minuty mijały, a ona dalej milczała. Zastygła w jednej pozie jak posąg. Wydawała się całkowicie zatopiona w rozmyślaniach, jej dusza uciekła gdzieś, pozostawiając bezwolne ciało na ziemi. -Rozumiem... nic nie mów- zrezygnowałam z natarczywości i odwróciłam wzrok w drugą stronę. -Nie...Dotarło do mnie, że muszę w końcu komuś powiedzieć. Perseusz długo nie o to prosił, abym wreszcie zrzuciła balast z serca. Tylko, że nie jest mi łatwo. Chociaż lata mijały ja nadal nie umiem zapomnieć. -Zaczniesz mówić, kiedy będziesz mogła... -Spróbuję teraz... chociaż połowę. Łuna odgarnęła włosy, zasłaniające jej piękne oblicze i westchnęła cicho, jakby wydychając szczęście. Wyglądała jak osoba znacznie starsza, przeciążona mijającymi latami i doświadczeniem, krzywdą, jaka ją w życiu spotkała. Ciepły niczym słońce uśmiech znikł, w oczach czaił się ogromny ból, strach przed tym co minęło, a co mogło powrócić. -Byłam młodsza, chociaż pewnie patrząc na mnie dziś i wtedy nie stwierdziłabyś tego. Na zewnątrz nie zmieniłam się, może jedynie rysy mojej twarzy nabrały szlachetności... Byłam tylko głupsza... Nawina... Wierzyłam w każde piękne słowo, tym bardziej, że rodziło się w ustach tak pięknej osoby jak twoja siostra. Serabel i ja byłyśmy przyjaciółkami, najlepszymi w całej historii. Wielbiłam ją, kochałam jak siostrę, jak cząstkę mnie. Lud mówił, że Czarna Gwiazda obdarzyła nas wyjątkowym darem, że zaklęła w nas cząstkę siebie. Radowało mnie wtedy. Moim bliscy byli dumni, że przyjaźnię się z księżniczką. Z księżniczką. Dzieliłyśmy wspólnie każdą daną nam godzinę. Biegałyśmy po tych samych drogach, lasach, wypoczywałyśmy przy tym samym stawie, patrzyłam z nią na to samo niebo, zachwycało nas jedyne, wielkie słońce. Rozumiałam ją, to jak się czuje, a ona mnie... Wydawało mi się, że wie... Śmiałyśmy się razem i płakałyśmy, chociaż dni szczęśliwych było znacznie więcej, smutek stanowił dla nas rzadkość niczym burze. Tak rzadkie, ze warto je opisać... Coś jednak z czasem zaczęło się psuć... Nawet nie zauważyłam kiedy, ale Serabel, moja siostra, zaczęła się ode mnie odsuwać. Nie dzieliłyśmy już razem każdej minuty, nie biegałyśmy po lesie, nie śpiewałyśmy. Nasze spotkania stawały się bardzo sporadyczne. Dopiero dziś, po upływie tych wszystkich lat, wiem, co mogło stanowić problem. -Co takiego? -Ah...- westchnęła cicho, z rezygnacją w głosie, jakby chciała się poddać i zdawkowo zakończyć swoją opowieść.- Inni. To przez nich. -Co masz na myśli?- zaczynałam odczuwać zniecierpliwienie, czekając na koniec historii. -Nie mówiono tylko o niej. Nagle zaczęto dostrzegać i mnie. Mnie. Zwykłą dziewczynę, którą Bogini obdarzyła przyjaciółką równie piękno co ona sama. Jednak dla mnie nie było to błogosławieństwem, raczej przekleństwem, którego pragnęłam się wyrzec. Gdy ktoś wspominał o urodzie Serabel, od razu dodawał coś na mój temat, ze w niczym jej nie ustępuje, ze jestem równie urodziwa, a że z czasem mogę stać się jej solą w oku. Ona znienawidziła mnie. Teraz to wiem. Wiem. Serabel pragnęła chwały, komplementów, a musiała się nimi dzielić ze mną, z kimś gorszym od siebie. Pewnie nie przypuszczała nigdy, ze kiedykolwiek coś takiego się wydarzy, że doścignę ją, a nawet przegonię, że moja gwiazda jeszcze rozbłyśnie. Patrzyła na mnie z wyrzutami, ze złością. Nienawidziła mnie za to. Przestała być najpiękniejszą istotą stąpającą po tej ziemi. Najpierw odsunęła się ode mnie. Przestałyśmy być przyjaciółkami. Cierpiałam z tego powodu i nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Co jest ze mną złego, że Serabel opuściła mnie. Próbowałam z nią rozmawiać, ale nie chciała mnie widzieć. Nie opuszczała zamku, tkwiła dzień i noc w swojej komnacie, zadręczając się poczuciem klęski. Któregoś dnia jednak wyszła. Jak gdyby nigdy nic udała się do lasu, pod moje drzewo i zawołała mnie dźwięcznym głosem po imieniu. Zeszłam do niej, szczęśliwa, że złe dni mamy już za sobą. Pamiętam, ze wyglądała wtedy cudownie... Uśmiech lśnił na jej doskonałej twarzy, oczy błyszczały rozpromienione. Spoglądała na mnie z tęsknotą. Nowa, biała szata otulała jej porcelanowe ciało. Wyglądała jak nimfa, jak nasza Królowa, kiedy jeszcze stąpała po ziemi Negay. Przyszłyśmy właśnie tutaj, nad ten staw. Do dziś mam przed oczami widok słońca odbijające się w tafli wody. Usiadłyśmy na tej samej wydmie co zawsze. Rozmawiałyśmy. Niby tak samo jak każdego dnia, ale... Serabel wydała mi się spięta, dziwnie niespokojna. Ciągle odwracała głowę, spoglądała w stronę zamku. -Kochasz mnie?- zapytała nagle. -Tak, kocham- odparłam lekko zmieszana i zaskoczona tym pytaniem. -Zrobisz dla mnie wszystko? -Oczywiście, że tak. -Jesteś tego pewna? Uczynisz wszystko o co tylko cię poproszę? -Myślę...- zawahałam się na moment. Bałam się jej, w oczach twojej siostry czaił się zły duch. Wyglądała dziwnie, inaczej. Cień osłonił jej niebiańską twarz. Mimo wszystko potwierdziłam, chociaż wizja dalszej rozmowy z nią napalała mnie obcym lękiem. Pragnęłam wrócić do domu. Zostałam. -Ufasz mi, tak?- wydawała mi się coraz bardziej podekscytowana. -Ufam. Wstała z zaspy i przeszła się kawałek. Białą szata poruszała się z nią, płynęła w powietrzu. Wydawała się lekka i równie ulotna, jak dziecięce pragnienia. Uśmiechała się cały czas, ale w taki... straszny sposób. Chociaż tryskała radością, to jednak czułam płynące od niej napięci, panikę. -Czemu mnie o to pytasz? -Cii... Milcz!- zachichotała i usiadła z powrotem obok mnie.- Chcę, żebyś coś dla mnie zrobiła. Tak, zrób to. Dla mnie. Dla swojej przyjaciółki. -Dobrze. Zrobię wszystko, co tylko zechcesz. -Spal swoją szatę. Spal. W ofierze dla Czarnej Gwiazdy. Pokaż, jak bardzo jesteś jej wdzięczna za to, że dała ci mnie, że się przyjaźnimy. Świat nagle zatrzymał się. Nie wiedziałam co robić, słuchać jej, dotrzymać danego słowa, czy też przeciwstawić się jej. Nie...

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kronika światów. Powrót do ojca. Rozdzial 20 — czytnik · opowiadania