Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Kronika światów. Powrót do ojca. Rozdzial 22

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czas mijał. Kolejne dni następowały po sobie, słońce wschodziło i zachodziło. Minął miesiąc, od kiedy ocknęłam się na ziemiach Negay. Miesiąc, od kiedy nie ma mnie w domu, nie widuję mamy, nie uczęszczam do szkoły i nie pojawiam się w pracy. Dzień, w którym na nowo poznałam tatę, kiedy po raz pierwszy od czterech lat stanęłam w progu diamentowego pałacu wydawał mi się dziwnie odległy, zagubiony w czasie, jakby dzieliło mnie od niego zbyt wiele szarych dni, przepaść czasu. Pamiętałam go jak przez mgłę. Było ulotnym marzeniem, snem, który kiedyś, bardzo dawno temu, objawił mi się w nocy. Od chwili, kiedy odrodziłam się jako Elf na nowo, wiele się w moim życiu zmieniło... Nie boję się już wyzwań, nauczyłam się nazywać uczucia i... nie uciekam przed tym, co nieuniknione. Pogodziłam się z przeznaczeniem, z przeszłością i przyszłością, które dziwnie łączą się ze sobą w jednym punkcie i stają jednością. Zaakceptowałam wcześniej nieznany szczegół z mego życia i polubiłam go... A może nawet pokochałam. Bycie królową nie przerażało mnie, a czasami nawet upajało, jak łyk dobrego, starego wina. Chciałam za jakiś czas zasiąść w pięknej mglistej sukni na czerwonym tronie w złotej sali, gdzie spoglądałoby na mnie mnóstwo bajkowych postaci. Chciałam widzieć dom mój każdego dnia, połacie zieleni rozciągające się daleko, czyste niebo nade mną i gładką taflę jezior, w których odbija się słońce... Chciałam czuć się zawsze tak jak w tych dniach... zarazem wyjątkowo, pięknie, ale i odpowiedzialnie, dumnie, nie za to co moje, ale za to co nasze, wspólne. Nagle znalazłam sens... Wiedziałam, że tutaj jest moje miejsce, że tutaj będę mogła być sobą w pełni, bez udawania, bez wymyślania szczegółów. Otoczona tymi, którzy mnie doceniają i kochają. Całymi dniami przesiadywałam w bibliotece, która bardzo szybko zmieniła się w centrum mojego wszechświata. Nie wychodziłam z niej od rana do późnej nocy, a czasami do poranka następnego dnia. Ślęczałam zachwycona nad grubymi kronikami, dawno zapomnianymi przez resztę. Zagłębiałam się w słowa władców, doszukiwałam się w nich wskazówek na to, jaka powinnam być, by moje państwo nie doświadczało złego, a jedynie rosło w potęgę. Chciałam, aby okres mojej władzy, był okresem świetności, pomyślności, by kiedyś śpiewano podniosłe pieśni o potomczyni Elfa i człowieka i o jej erze, równie pięknej, jak te za czasów Czarnej Gwiazdy. Widziałam jak moi poprzednicy, protoplaści poświęcają się za naród, jak wielbią swoją boginię, z jakim oddaniem, troską i miłością mówią o szumiących lasach, o białych obłokach, o ptakach, o wolnych kwiatach, o wietrze. Król, za ich czasów, nie stanowił władzy, a jedynie strażnika porządku i piękna. Poddani wielbili go za dobro, za mądrość, za otwarte serce i czysty umysł. Wtedy nie znano zła, chciwości. Liczyło się proste życie na łonie natury, w pobliżu cudów Czarnej Gwiazdy. Dużo rozmawiałam z Ithielem. Przez ostatni miesiąc stał mi się bliższy niż kiedykolwiek. Z czystym sercem mogłam teraz mówić o nim, że jest mym ojcem. Znowu czułam więź między nami, niegdyś utraconą, zmazaną przez czas. Poznawałam jego punkt widzenia, jego

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kronika światów. Powrót do ojca. Rozdzial 22 — czytnik · opowiadania