Fantasy · 4 min czytania
Kroniki Czerwonego Czarnoksiężnika- Prolog
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog:
Na początku byli trzej bracia: Innos, Adanos i Beliar. Zostali stworzeni z materii. Żyli w bezkresnej galaktyce setki tysięcy lat, kiedy Innos wpadł na pewien pomysł. Chciał coś stworzyć. Jednak, nie potrafił. Po kilku tysiącach lat, do trzech braci przybyło niskie bóstwo z długą brodą i wielkim młotem w ręku- Moradin. Innos podsunął pomysł Moradinowi, a ten zaczął planować. Plany i narady pomiędzy czterema bóstwami przerwało przybycie czterech bogiń z innej galaktyki - Paladin'ey, Gileany, Takhisis, oraz Reorxi. Paladine'a była boginią doba, Gileana neutralności, Takhisis zła, a Reorxia była twórcza i praworządna. Narady trwały długo, kiedy w końcu Moradin z Reorxią zaczęli wykuwać z otaczającej ich materii wielką kulę. Kula ta miała średnicę kilku tysięcy milionów kilometrów. lecz dla bóstw była rozmiaru kamienia. Na początku był tam sam ląd poprzetykany rzekami i jeziorami, kiedy każde z bóstw postanowiło coś tam stworzyć. Coś na swoje podobieństwo. Innos był pierwszy, stworzył ludzi - identycznych jak on, dobrych, jednak nieco chaotycznych, przez co były dalekie do Innosa. Beliar wraz z Takhisis stworzyli smoki- najpotężniejsze i wielkie, Adanos stworzył elfy, które miały utrzymywać równowagę i tak jak jego małżonka Gileana spisywać historię tej ziemi. Jednak Innos i Adanos zauważyli, że smoki są potężniejsze i stworzyli dobre smoki. Elfy od razu były bardzo rozwinięte, mądre i dostojne. Ludzie rozwijali się powoli, a smoki wydawały się wiekowe od razu. Jednak Reorxia i Moradin również chcieli stworzyć coś swojego. Stworzyli Krasnoludów - ludy ziemi. Wkrótce na świat przyszły trzy bóstewka - Solinari, syn Innosa i Palad'iny, Lunitari - syn Adanosa i Gileany, oraz Nuitari - syn Takhisis i Beliara. CI również chcieli stworzyć coś swojego. Stworzyli trzy księżyce - Ashan, największy, Saaletinuus, mniejszy, oraz trzeci - nienazwany. Pozostałe bóstwa wściekłe na nich zmieniły również tych trzech w księżyce.…