Fantasy · 6 min czytania
Kroniki Harfiarza: Rozdział 4
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział IV Magia
Pierwszy do pokoju wszedł wysoki, szczupły młodzieniec na oko niewiele starszy od Deckarda. Miał krótko przystrzyżoną bródkę i był ubrany w zielonkawą szatę. Gdy wszedł wyglądał na trochę wystraszonego. - Witaj Melicampie! – Rzekł Thalantyr zwracając się do nowoprzybyłego gościa. - Witaj… e… mistrzu Thalantyrze. – Odpowiedział jąkającym się głosem. - Usiądź z nami. To jest Deckard, syn Borlana. – Powiedział stary mag wstając i pokazując na drugiego gościa. - Deckard, to jest Melicamp, syn Vontera. – Rzekł patrząc raz na jednego młodzieńca, raz na drugiego. Chwilkę tak siedzieli wymieniając uprzejmości. Przy okazji Deckard dowiedział się, że Melicamp jest siostrzeńcem samego Keldatha Olmlyra, burmistrza Beregostu i arcykapłana świątyni Lathandera. Po kilku minutach rozmowy ponownie usłyszeli zatrzaskujące się wrota i po chwili do pokoju wszedł mężczyzna w wieku około trzydziestu lat, pod wąsem, w szlacheckim ubraniu, w kapeluszu i z rapierem u pasa. Ten wszedł pewnie i ukłoniwszy się rzekł: - Witaj mistrzu Thalantyrze! Witajcie przyjaciele, jestem Gorax, syn Krentara pochodzę z Berdusk, choć chwilowo mieszkam z wujem w Beregoście. – Mówił to takim tonem, jakby był u siebie w domu. Poza tym Deckard nie mógł sobie przypomnieć, kiedy to zostali przyjaciółmi. - Witaj i ty! Usiądź z nami. – Odparł Thalantyr. – Skoro jesteśmy tu już wszyscy, chciałbym omówić parę kwestii. – Rzekł i podchodząc do stolika wyjął spod niego fajkę i magicznym ogniem zapalił ją, po czym usiadł z powrotem, raz po raz popykając i puszczając kółeczka dymu. – Po pierwsze, na pewno przynajmniej raz każdy z was spotkał się z magią i mniej więcej wie, co to znaczy. Ale zapewne nie znacie szczegółów! I właśnie skoro tu przybyliście, to przyjęliście moją propozycję, a skorą ją przyjęliście, to chcecie być magami, a skoro chcecie być magami, to muszę wam wytłumaczyć, na czym polega rzucanie czarów. Świat Kronusa to – ujmując rzecz dosłownie – kraina magiczna. Całość istnienia przesycona jest magiczną mocą, a potencjalna energia, jakby czekająca na wykorzystanie spoczywa w każdym kamieniu, każdym strumieniu, każdym żywym stworzeniu, a nawet unosi się w powietrzu. – Uczniowie zasłuchali się w słowa starego maga, a ten widząc ich zainteresowanie począł dalej tłumaczyć. – Surowa magia to niejako zamrożone tworzywo gotowe do kreacji, niema i bezmyślna wola istnienia, przenikająca każdy skrawek materii i obecna w każdej manifestacji energii na całym świecie. Magia przenika nie tylko ziemię, ale również…