Zbrodnia · 4 min czytania
Kroniki W. - Kronika trzecia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kronika Trzecia
Veronica widziała więcej, niżby się zdawało. Spostrzegała rzeczy inaczej, niż inni ludzie i może nawet trafniej. Nie mógł jednak nikt tego ocenić. Bowiem nikt nie widział tak, jak ona. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę Felix, jej opiekun. Znali się od dawna i świetnie razem się dogadywali, choć tak naprawdę Veronica mało kiedy się odzywała. Jej wszystkie słowa były idealnie dobrane, a wymowa doskonale poprawna. Był to kolejny poranek, kiedy Veronica zażądała gry w szachy i Felix nie miał wyboru, choć nie spodobało mu się ślęczenie o poranku nad szachownicą. - Jesteś niewyobrażalna. - powiedział, przesuwają gońca po polu. - Jeszcze ci się to nie znudziło? I tak znasz każde moje posunięcie. Znowu wygrasz. Jej krótkie włosy do ramion zalśniły w porannym słońcu. Felix wstał ociężale z fotela i zasunął delikatnie żaluzje. - Mówiłam ci, że mam z tobą ostatnio problemy. Twój potencjał rośnie, Felix. - wyszeptała dziewczęcym głosikiem - Mat. - Nie będę potrafił czytać w myślach, jak ty. - Więc, co może mnie blokować? Ostatnim razem, jak nie mogłam dostać się do umysłu Erica, dowiedziałam się, że ma taką samą przypadłość. Wypchnął mnie, więc i ty możesz robić to samo, tyle, że podświadomie. Felix westchnął ciężko i skupił się nad grą. Zdawać się mogło, że Veronica jest starsza i dlatego ma tak dużą siłę, jednak rzeczywistość była inna. Felix nie potrafił zapanować nad sobą. Za życia miał dużo problemów i przez poszarpaną psychikę nie potrafił przyswoić do siebie żadnej siły. Był ekstrawertykiem i wielką trudność przysparzało mu skupienie się nad czymkolwiek, co znajdywało się wewnątrz jego ciała. Veronica…