Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 6 min czytania

Krótka historia o Twojej śmierci.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Obudził się było jeszcze ciemno. Ktoś dzwonił do drzwi. - Ki chuj ? – zawołał. Jak to znowu ta sąsiadka, to rozwali jej łeb. Wziął pogrzebacz. Otworzył drzwi śmiało, nie na długość łańcuszka. Przed nim stała postać z kosą w czarnym płaszczu. Była zakłopotana, zauważył po gestach bo nie miała twarzy. - O kurwa ! – powiedział. Starał się sobie przypomnieć datę. Przecież dziś nie Halloween. - Cholera. – powiedział zmora przebrany za śmierć, pakując się do środka. Nie umiał mu przeszkodzić. - Co ty tu … ? – zdążył zapytać. Stali w przedpokoju. Blask księżyca oświetlał jego przerażoną i zdziwioną twarz. - Nie wiem jak to się stało. Powinienem otworzyć te drzwi. No dobra jesteś gotowy ? – zapytała postać. - Gotowy ? Do czego ? Kim ty do chuja jesteś ? – zawołał cofając się do szafki na bieliznę, gdzie miał ukryty pistolet. - Nie szukaj pistoletu ! Jak to kim ?! Śmiercią ! – wykrzyknął śmierć machając kosą obok jego dłoni spoczywającej już w szufladzie. Mężczyzna cofnął rękę odruchowo. - To jakiś popieprzony sen… - stwierdził. - Chodź. – odrzekł śmierć. Poszli z powrotem do sypialni. Dostrzegł tam siebie samego. Nie oddychał. Wszystko było jasne. Nie żył. - No dobra koniec już. Idziemy ! – zawołał i zaczął odchodzić. - Nie ! To na pewno jakiś sen. – powiedział szczypiąc się po rękach a na koniec w jądro. - Co chcesz jeszcze ? Pośpiesz się. Mam jeszcze dzisiaj kilku klientów. – - Przecież ja jestem młody ! Mam… czterdzieści lat… - odpowiedział. Był zdumiony. Przecież był młody. Naprawdę ! Niedawno skończył studia i znalazł prace… Nawet żony jeszcze nie ma… - No to co ? Umarłeś na zawał. – - Ale ja jeszcze… porozmawiajmy. – posadził śmierć na kanapie. Nalał whiskey. Śmierć wypił wszystko na raz. - Już ? – zapytał patrząc na zegarek. - Nie możesz przyjść jutro ? – - Nie. Jesteś wierzący ? Nie znasz dnia ani godziny ! Ha ! – powiedział nalewając w między czasie trzecią szklankę trunku. - Ja ? – czoło zmarszczyło mu się poszukując samousprawiedliwiającej odpowiedzi. – Jestem wierzący niepraktykujący ! - Ha ! Głupiec. – odpowiedział śmierć. – Zbieraj się katoliku… - No ale jak to ? Przecież bywam czasem w kościele. Pomodlę się. Nie jestem jakiś zły ! – - Słuchaj to nie ja o tym zdecyduje… - - To daj mi przynajmniej chwilkę. Pokłuciem się z nią wczoraj, nie zdążyłem przeprosić. Błagam tylko jeden telefon ! – padał do stóp śmierci. - Nie mogę ! Powinienem był cię zabrać bez pytania. Zawsze to się tak kończy. – - Błagam ! Daj mi zdzwonić do starych rodziców. Nie rozmawiałem z nimi od miesiąca. Nie wiem co u nich. – - No tak to ty nie wiesz ? Twój ojciec umarł dwa dni temu. Nikt ci nie powiedział ? – - Jak to ? Mama nie dzwoniła… - nie zdążył… Znowu. - Nie dałeś jej do siebie numeru głupcze… - padł znowu na ziemię. Nie umiał płakać. - Jezu ! – zakrzyknął pełen rozpaczy. - Niedługo przed nim staniesz. Płacz ci nic nie pomoże. Przegrałeś życie. – - Jakbym wiedział wcześniej… – wiedział. - Memento Mori ! Wiedziałeś tylko, że śmiałeś

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Krótka historia o Twojej śmierci. — czytnik · opowiadania