Przyjaźń · 8 min czytania
Krótka historia przyjaźni, która uratowała mi życi
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
S- samotna, opuszczona i bliska depresji. Jej jedyną radością były rozmowy na popularnym komunikatorze z M, rozmowy na czatach i prowadzenie Bloga. Tam mogła być sobą i nie bać się, że znów zostanie wyśmiana i opluta-, co w jej świecie było codziennością. Pewnego dnia, gdy rozmawiała z M i na jej twarzy pojawił się tak dawno niewidziany uśmiech, to dziewczyna po drugiej stronie komputera zaproponowała jej zapoznanie się z jej ówczesną przyjaciółką- J. S wystraszona, że owa dziewczyna podzieli zdanie większości i uzna ją za śmiecia, lecz zarazem pełna nadziei na ‘lepsze jutro; zgodziła się. M zaprosiła J do wspólnej rozmowy i tak się zaczęło. Nowa znajoma S zdawała się być identyczna z charakteru jak osamotniona dziewczyna. Podobne abstrakcyjne poczucie humoru, podobne zainteresowania… Z tą jednak różnicą, że J była lubiana przez wszystkich.Była dziewczyną niemal, ze idealną; miłą, sympatyczną, osiągając sukcesy,.. i jak się okazało po przesłanej fotografii śliczną. Po pierwszej rozmowie S odeszła od komputera z uśmiechem na twarzy. Lecz leżąca łóżku zszedł jej on z twarzy. Dlaczego? Pomimo, że J i S były do siebie podobne, to dzieliła je przepaść. Było to niemal jak w bajce „Książe i Żebrak”. Następnego dnia dziewczęta znów ze sobą rozmawiały. I ponownie sprawiło im to ogromną przyjemność. Przez kilkanaście dni z rzędu między J i S powstawała nić koleżeństwa. Po jakimś czasie dziewczyny umówiły się na spotkanie. Chciały spędzić ze sobą trochę czasu- sprawdzić, czy w realnym świecie będzie tak miło jak w wirtualnym. Umówiły się w jednym z centrów handlowych. Obawy S okazały się bezpodstawne. Z J dogadywały się tak dobrze jak podczas codziennych rozmów przed komputerem. Tyle, że w realnym świecie dochodziły do tego prawdziwe- widziane gołym okiem pozytywne uczucia, oraz śmiech; jak najbardziej szczery. P spotkaniu wesołym sms’om, oraz wspomnień na GG nie było końca. S za sprawą kontaktu z M i J stawała się coraz weselsza. Coraz mniej płakała, coraz częściej sprzeciwiała się swoim prześladowcom, zaczynała szukać swojej prawdziwej pasji. Pewnego dnia, gdy była możliwość wirtualnej rozmowy jedynie z J S postawiła wszystko na jedną kartę. Postanowiła totalnie otworzyć się przed nową znajomą; wyznać jej wszystkie swoje troski, zmartwienia, obawy, sytuację życiową- stwierdziła, że jest w dostatecznie złym położeniu, że nawet, gdy J zbagatelizuje jej wypowiedź, to nic złego się nie stanie. Pomyślała, że może zyskać przyjaciela- takiego, o którym marzy od dzieciństwa. Tak naprawdę, to zaczęła myśleć w tych kategoriach o J już wcześniej, ale bała się do tego przyznać, gdyż bała się porażki. Kiedy jednak wysłała jej wiadomość pełną szczerych słów, to poczuła ulgę. Jeszcze bardziej ucieszyła ja odpowiedź J. J, która nie zbagatelizowała jej życia, która nie odpowiedziała jej jednym słowem, a kilkoma zdaniami. S doszła do wniosku, że nareszcie znalazła kogoś, kto zechciał ją taką, jaka była. Bez fałszu i sztuczności. Jednak po tej eksplozji radości przyszedł czas na refleksje. W końcu musiało do niej dojść, że dla takiej dziewczyny jak J ona nigdy nie będzie kimś wyjątkowym. Lecz stwierdziła, że lepiej być dla kogoś ‘kimkolwiek’ dla jednej osoby, niż nikim dla wszystkich. Poza tym ‘zwyczajna’ przyjaźń jej wystarczy. Przez kolejne dni, tygodnie, miesiące dziewczęta coraz bardziej zbliżały się do siebie. Spotykały się, wymieniały wiadomości, rozmawiały przez telefon, a nawet znalazły sobie wspólne zainteresowania. A w zasadzie jedno. Zarówno S jak i J nie darzyły sympatią jednej ze swoich znajomych- K. K była osobą, która wręcz uwielbiała się wyróżniać. Robiła to przez