Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 7 min czytania

Krótka historia z kotką Felicją

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Już prawie trzecia po południu, a On nadal się nie odzywa. Sukinsyn. - Przyjdę - mówił. - A jeśli nie, to na pewno zadzwonię. Obiecanki - macanki... Cholera, zawsze miałem pecha do facetów. Myślałem, że tym razem będzie inaczej. Poznałem Go na jakiejś imprezie. Znajomy mojej przyjaciółki ze szkoły. Długo ze sobą rozmawialiśmy, ale ani razu nie poruszyliśmy tematu homoseksualizmu. Miałem ochotę Go schrupać, był taki słodki, ale nie byłem pewien, czy jest gejem. Kilka dni później spotkaliśmy się na dyskotece w „Scenie”. Moje zdziwienie było równie olbrzymie, co jego. Resztę nocy spędziliśmy razem. Nad ranem poszliśmy na spacer, a konkretnie pojechaliśmy tramwajem do Parku Szczytnickiego. Pomimo całonocnej zabawy obydwaj mieliśmy jeszcze dość energii, by przez dwie godziny łazić po Parku. Potem usiedliśmy na ławeczce i wtuleni w siebie długo rozmawialiśmy. On jest w moim wieku, tylko miesiąc młodszy. Wynajmuje dwupokojowe mieszkanie ze znajomymi, ale chce się wyprowadzić. Nie powiedział mi, dlaczego. Tak się składa, że ja też chcę się wyprowadzić z mieszkania, które wynajmuję również ze znajomymi. Tak więc postanowiliśmy znaleźć jakieś mieszkanie, które moglibyśmy razem wynająć. Spoglądam na telefon.. - Zadzwoń, do diabła. Odezwij się. Felicja, moja kotka, zerka na mnie z dezaprobatą. - No i co się tak gapisz? - mówię do niej. - Znam twoją opinię o moich facetach i to wystarczy. - Podnoszę się z fotela. - Nie musisz za każdym razem, gdy facet nie dzwoni, patrzeć na mnie w ten sposób. Felicja leniwie się przeciąga i zeskakuje z sąsiedniego fotela. Podąża za mną do kuchni. Staje przy lodówce i zerka na mnie wzrokiem wyrażającym pewność siebie. - Felicja, znowu jesteś głodna? - Otwieram lodówkę. - Mój Boże, aby byś jadła... Wyciągam puszkę pokarmu dla kotów i karton mleka. Zamykam lodówkę. Felicja, mrucząc, ociera się o moje nogi. W tym momencie dzwoni telefon. To może być On. Jak oparzony pędzę do pokoju. Podnoszę słuchawkę. - Słucham. - O, już jesteś. - To niestety moja współlokatorka. - Słuchaj, będziemy trochę później, koło szóstej. Mamy jeszcze dużo pracy. Nie czekaj na nas z obiadem, zjemy coś na mieście. - To w ogóle nie będę gotować. - Dlaczego? - Skoro zjecie na mieście, to nie ma sensu, bym coś robił tylko dla siebie. - Masz rację. - Jak zawsze - dodaję uśmiechając się sarkastycznie. - To cześć. - Cześć. Odkładam słuchawkę. Tuż obok mojej nogi siedzi Felicja i patrzy na mnie. Idę do kuchni. Biorę puszkę i... Znów dzwoni telefon i znów biegnę do pokoju. Podnoszę słuchawkę. - Tak... - Cześć, robaczku. To ON. - Cześć. - Staram się, by mój głos brzmiał obojętnie. - Nie gniewaj się na mnie. Przepraszam. - Mój drogi, umawialiśmy się na godzinę 13.00. Czekałem na Ciebie ponad 40 minut. Co, jak wiesz, jest wyjątkiem. Zazwyczaj czekam tylko 15 minut. - Robaczku, przepraszam. Wynagrodzę ci to jakoś. Koło mojej nogi pojawia się Felicja. Uśmiecham się do niej. - Czy wiesz, co oznacza, gdy ktoś spóźnia się na umówione spotkanie, lub w ogóle nie przychodzi? - Ja byłem w Rynku, tylko że o 14.00. - On próbuje się tłumaczyć. - Ale byłem. - Oznacza to, - kontynuuję - że

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Krótka historia z kotką Felicją — czytnik · opowiadania