fantastyka · 3 min czytania
Krótka opowiastka o lwach, witaminach i koszeniu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
0. -Gdzie kosiarka? -Po co ci teraz kosiarka? -Potrzebna.
1. Smagnięcie ciszy odbiło się echem pośród błędnego zgiełku godziny czternastej. Było to jak huk gromu i choć następowało zawsze, nieodmiennie wprawiało w zdumienie. Jedna krótka chwila czystej nieskrępowanej bezdźwięczności. A potem dżungla znów wracała do życia.
2. Pustelnik dokarmiał lwy i to bynajmniej nie sobą, jak mogłoby się wydawać. Próbował im narzucić zdrowe nawyki żywienia, co wcale nie było łatwe, gdyż lwy nie rozumiały koncepcji witamin. Jednak nie przeszkadzały im one wcale jeśli starannie opakowano je w martwą antylopę.
3. „Nie powinien pan mieszkać na pustyni?”, pomyślał ktoś. Pustelnik odwrócił się i ze zdumieniem ujrzał przed sobą dziwnego mężczyznę. Nie słyszał jak nadchodził. -Dlaczego miałbym mieszkać na pustyni? „Nie od tego pochodzi słowo pustelnik?”, spod ciemnych okularów przybysza napłynęło kolejne pytanie.
Część 22 / 2
4. -Do czego? -Do koszenia. -Koszenia czego?
5. Należy w tym punkcie wskazać pewną nieścisłość. Otóż lwy nie żyją w dżunglach. Są genetycznie uwarunkowane do życia na sawannach. Podobnie antylopy. Jednak pustelnicy są genetycznie ukształtowani do życia na pustyniach lub w górskich ostępach. A mimo to jeden przydarzył się w dżungli.
6. -To byłby raczej pustynnik -zauważył pustelnik. „A może pustylnik?”, pomyślał mężczyzna w białych futrach. -A co pan tu w ogóle robi? To terytorium