Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 8 min czytania

Krótki spacer po Ritvie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Helmi szła wzdłuż Itlii. Był piękny słoneczny dzień. Ptaki śpiewały, wiał ciepły wiatr, było pięknie. Woda w Itlii była przejrzysta i czysta. Helmi stanęła przy samym brzegu rzeki i wpatrywał się w jej nurt. Po chwili podniosła głowę i dostrzegła wilka, który się jej przyglądał z drugiego końca rzeki. Spojrzała mu w oczy... były dziwnie znajome... Wilk zaczął się przeobrażać, przybierał ludzie kształty... ... Z bezsensownego snu wyrwało ją wyjątkowo nachalne pukanie do drzwi. Po chwili usłyszała delikatny dziewczęcy głosik: -Panienko! Pora na śniadanie! -Nie chcę śniadania...- odpowiedziała umęczonym głosem. -Ale pan Tero mówił, żeby panienkę obudzić... -Proszę mu powiedzieć, że zejdę za pół godziny, a za śniadanie dziękuje... - wtuliła twarz w poduszkę i starała się ponownie zasnąć. Po dwóch minutach doszła do wniosku, że to nie ma sensu, więc usiadła na łózko. Oczywiście zbyt szybko niż powinna... Zakręciło jej się w głowie. Poczekała aż jej przejdzie, a następnie zeskoczyła z łózka. Poczuła bosymi stopami, że stoi na dywanie, bardzo miękkim i delikatnym dywanie. Wczoraj wieczorem go nie zauważyła... Była najwidoczniej zbyt przejęta przeprowadzką. Podeszła do lustra i zobaczyła w nim swoje odbicie. Wielu ludzi stwierdziłoby, że powinna schudnąć kilka kilogramów, a wtedy byłaby jeszcze piękniejsza, ale jej to nie obchodziło. Jej się podobało to jak wygląda. W swojej opinii była piękna i tylko to się liczyło. Podobały jej się te wszystkie krągłości, niecierpiana widoku wychudzonych dziewczyn, które wyglądały jakby pozbawione życia... w przeciwieństwie do niej. Chwilę jeszcze zachwycała się swoimi oczami, w których podobno jest ogień i wola życia. Lubiła w nie patrzeć. Miały taki niespotykany wyraz. Sama nie wiedziała z czego on wynikał... może to przez jej umiejętności? Z resztą... nieważne. Odeszła od lustra i zaczęła grzebać w swoich bagażach w poszukiwaniu jakiejś najprostszej sukni. Po krótkiej chwili znalazła zieloną sukienkę z satyny i stwierdziła, że ta będzie odpowiednia. Ubrała się w nią i ponownie stanęła przed lustrem. Mocny, głęboki kolor sukni pięknie komponował się z jej włosami. Uczesała starannie swoje włosy i postanowiła zejść do Tero. Zastała kuzyna siedzącego w salonie na fotelu. -Jak ci się spało kuzynko? -Bardzo dobrze Tero... Chciałam jeszcze raz podziękować za ten pokój, jest naprawdę piękny... -Już ci mówiłem, nie ma za co.... Dlaczego nie przyszłaś na śniadanie? -Bo nie byłam głodna... Tero... -Hm...? -Mogłabym iść na spacer po Ritvie? -Oczywiście... Przecież nie jestem twoim ojcem, nie musisz mnie prosi o pozwolenie. -Tak ale... -Z resztą, nieważne...- przerwał jej kuzyn- Oprowadzić cię po Ritvie? -Nie, nie... Nie ma takiej potrzeby. Ja sama... -Co 'ty sama'?! Przecież się zgubisz! Ritva to nie jest wioska jak Haimi... tutaj nie ma tylko jednej prostej drogi Helmi... -Wiem przecież! Ale ja chcę sama poznać miasto... -Niech ci będzie...- odpowiedział jej po chwili- Tylko się nie zgub, bo nie mam zamiaru wysyłać po ciebie ludzi... -O to możesz być spokojny kuzynie – odparła z promiennym uśmiechem na twarzy. -Oczywiście... Obiad jest o trzeciej, pamiętaj... -Ależ nie czekajcie na mnie! Nie będę jadła... -Czyżbyś się żywiła tylko powietrzem moja droga? -Nie Tero... Zjem na mieście i tyle. -Jak chcesz... - nie doczekał się odpowiedzi na te słowa, bo Helmi już wyszła z domu. Ritva była piękna, zachwycająca... zupełnie inna niż Haimi. Główna ulica miasta była szeroka i brukowana, jeździły nią piękne powozy. Idąc drogą zaledwie kilka minut Helmi zobaczyła więcej kramów i gospód niż w całym swoim życiu. Zachwycała

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%