Filozofia · 3 min czytania
Krótki wykład z filozofii przyrody.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pewnego razu... Oj nie, nie, nie, takie rozpoczęcie opowiadania jest zbyt pospolite. Może zacznijmy inaczej... Razu pewnego sobie był chłopiec pewien... No! Teraz już ciekawiej i z pewnością nikt wcześniej nie rozpoczął opowiadania w taki sposób. No to tak jak już napisałem, jest sobie pewien chłopczyk, taki nieduży, taki maluch sepleniący jesce tlochę. Czuprynę ma rudą jakby farbowaną, buźka jasna jak droga mleczna, a na niej mgławice piegów. No a oczka naturalnie zielone, zielone jak pokrzywa. Ogólnie mówiąc taki po prostu mały brzdąc, ciekawski i od czasu do czasu psocący, jak na prawdziwego brzdąca przystało. No tak! Jeszcze tylko imię... Hmm... No to może Henryk? Tak po królewsku! Oj, chyba nie. - Chłopczyk fikuśnie zagrymasił i wyraźnie zaprzeczył... Nie pasuje... Lepsze będzie Piotruś. Tak, Piotruś będzie idealne – rozpromieniona buźka Piotrusia wyraziła zgodę. Teraz jak już go prawie całkiem wymyśliłem, muszę teraz szybko go czymś zająć, bo jak to bywa z małymi chłopcami, długo w jednym miejscu nie usiedzą... A może mały Piotruś czegoś by nas nauczył! Tylko…