Przyjaźń · 4 min czytania
Krótkie opowiadanie o szczęściu...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedziałam razem z Łukaszem na łóżku, nie wiedząc o czym z nim rozmawiać. Ten jego wzrok mnie po prostu tak onieśmielał. On też teraz nic nie mówił patrząc raz na mnie, raz na podłogę, jak by się nad czymś zastanawiał. Za chwilę miałam się przekonać o czym. -Chciałbym o czymś z Tobą porozmawiać-powiedział nagle. -A o czym? -zapytałam podenerwowana. Ręce schowałam między kolana żeby nie widział jak się trzęsą. -Tylko nie wiem czy to odpowiedni moment… Hmm, tęsknisz nadal za swoim byłym? –zapytał przestając już uciekać wzrokiem. Teraz spoglądał tylko w moje oczy a ja nie mogłam odwrócić wzroku. I nie chciałam. -Nie, już przestałam. Nie mam za kim tęsknić ,on dla mnie już nie istnieje. Ale nie gadajmy teraz o nim proszę, powiedz mi lepiej o czym chciałeś ze mną porozmawiać?- ,,No wykrztuś to z siebie palancie bo zaraz z nerwów zacznę obgryzać paznokcie” ,pomyślałam. -Dobrze, tylko nic nie mów błagam bo drugi raz się nie odważę..-Kiwnęłam głową na znak że się zgadzam. -Nie wiem od czego zacząć..-powiedział przysuwając się nieznacznie do mnie . -Czy mogła byś mi podać swoją dłoń?- zapytał. Posłusznie podałam mu swoją dłoń zastanawiając się co zrobi. Miałam tylko nadzieję że nie włoży ja do spodni bo bym chyba zwymiotowała. Sama nie wiem skąd taka myśl mi przyszła do głowy. Dobrze wiedziałam że on taki nie jest. -A teraz poczuj jak mi szybko bije serce. Przyłożył moją dłoń do swojego serca. Gdy poczułam jak szybko bije drgnęłam zaskoczona. Chciałam coś powiedzieć bo się przestraszyłam że może ma zawał czy coś w tym stylu ale on