Akcja · 9 min czytania
KRUSZYNKA.Księzniczka w niewoli.Rozdział 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział pierwszy.Wojna dopiero sie zaczyna.
mniej więcej 10-12 lat wcześniej przed wydarzeniami przedstawionymi w ostatnim rozdziale.
Tysiące lat temu kiedy o Cesarstwie rzymskim się nikomu nie śniło, faraonowie i starożytna Grecja jeszcze nie istniały, gdzieś pomiędzy współczesna Anglią i Ameryką znajdował się kontynent Peraton. Na tym kontynencie istniało jedyne państwo Eratia, a panował sprawiedliwy i kochany przez wszystkich władca o imieniu Conn. Król kiedyś się ożenił ale jego żona zmarła przy porodzie . Conn nigdy nie ożenił się po raz drugi...Ludzie się kochali, nikt nikogo nie zabijał a kradzieże praktycznie się nie zdarzały. Ludzie płacili podatki, a za przewinienia król pouczał i nakazywał np pracę w swoim ogromniastym ogrodzie. Bogaci dzielili się z biednymi, a biedni dziękowali bogatym i pomagali im ze śpiewem na ustach. Żyć nie umierać. Do czasu. Któregoś słonecznego poranka król jak zwykle wybrał się na targ, by odwiedzić kupców, pohandlować z nimi i pogadać z nimi o polityce, co było jego ulubionym zajęciem. Zazwyczaj gdy był przy którymś stoisku, to targował się o towary jak każdy normalny klient, a u jednego z kupców udało mu się nawet kupić coś na ozdobę do swojego łoża. Po pewnym czasie targując się z innymi kupcami i mile spędzając czas, wydawało mu się że coś czuje. Jakby ktoś wkładał rękę do jego sakiewki. Wydaje mi się-pomyślał. Dopiero po chwili usłyszał krzyk kobiety: - Rabuś! Obrabował naszego władcę !! Łapać go!! I tłum rzucił się w pościg. Król stał i nie wiedział czy też biec czy nie. W końcu jakiś kupiec zwracając się do niego rzekł: - Panie tam!! Skradł sakiewkę!! Król rzucił się w pościg. Biegł za tłumem. W końcu wszyscy wbiegli w zaułek, z którego było tylko jedno wyjście, to mianowicie z którego przybiegli. Król zdziwił się, bo tłum nagle przystanął a z pierwszych rzędów słychać było jęki zawodu i niezadowolenia. Conn zaczął się przedzierać przez tłum, a poddani nie ułatwiali mu tego. W końcu kradzieże nie zdarzały się często, więc każda taka w jego kraju stawała sie sensacją. W końcu król przedarł się przez pierwsze rzędy. - Ukradłeś królewską sa...-spojrzał i go zatkało. Poddani zamarli. Oto bowiem połykając chleb ogromnymi kęsami skulona i przerażona siedziała w kącie dziewczynka. Ubrana była w łachmany,które były na nią o wiele za duże i się rozpadały .Dziecko było brudne i zziębnięte, miało także mnóstwo blizn i siniaków, również na dłoniach. Dziewczynka trzęsła się ze strachu, jedną ręka wsadzając sobie do ust większe od jej buzi kawałki pożywienia, jakby bojąc się że ktoś jej może odebrać ten skarb, a drugą ręka zasłaniając się przed ciosami . Sakiewka leżała obok z nietkniętym złotem. "Cholera - pomyślał Conn - ona była po prostu głodna."...Król był wściekły. Oto jego raj, jego wspaniałe marzenie przez tyle lat z trudnością realizowane, zostało zepsute przez coś takiego jak głód. Conn przypatrzył się dobrze dziecku. Było wycieńczone, ale nie pochodziło stąd. Miało inną karnację skóry( nie taką jak jego poddani ) ,brązowe zapłakane oczy i piękne włosy. To była cyganka. W tym momencie król zasłonił oczy ręką...poraziło go słońce odbijające się we włosach małej. Władca postanowił tymczasowo zaadoptować to dziecko. - Chodź do mnie kochanie - król zrobił krok i wystawił rękę , ale dziewczynka nagle przestała jeść i patrzyła na niego, swoimi dużymi oczami. "Takie oczy muszą mieć tylko księżniczki" - pomyślał Conn. Ale dziecko nie ruszyło się z miejsca. - No , podaj rączkę maleńka. Zrobił kolejny krok do przodu wtedy dziecko uskoczyło o jeden do tyłu rozglądając się na boki. Niestety, tam gdzie chciała aktualnie uciec stali ludzie, a gdy zrobiła krok maleńką stopą w tył wyczuła mury miasta. Obróciła lekko głowę. Wtedy maksymalnie przylgnęła do muru, szepcząc coś do siebie, szukając prawdopodobnie jakiejś dziury, w której mogłaby się schować. Conn spojrzał w oczy małej. Zobaczył strach, ale...coś tu się nie zgadzało. Dziecko ze wsi już dawno by uciekło, albo padło na kolana . "Co do cholery?! Wygląda na to, że jest jej już wszystko jedno…