Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 15 min czytania

KRUSZYNKA.Księzniczka w niewoli.Rozdział 40

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 40.Zbyt późna pomoc Wzgórze było otoczone, ale 30 - letnia królowa Katarzyna wiedziała, że ona i jej wojska nie mogą się ruszyć. Bo każdy krok w przód groził przebiciem strzałą. Jeszcze raz spojrzała na Cygankę stojącą na wzgórzu. Ta uśmiechała się szyderczo. Ubrana była w błękitną sukienkę, jej czarne włosy i smagła cera lśniły teraz w słońcu, a w brązowych oczach pojawiły się złowrogie błyski . Przed sobą trzymała długi, refleksyjny łuk gotowy do strzału, na plecach miała kołczan, w którym widać było kilkanaście strzał. Była drobniutka i szczuplutka, a na pierwszy rzut oka wydawało się, że drobny podmuch wiatru może ją zdmuchnąć. Nie wyglądała na księżniczkę, a tym bardziej na kogoś, kto jest bardzo dobrem strzelcem. Niestety, ta zmyłka, kosztowała Katarzynę dużo własnych nerwów oraz większość żołnierzy z jej kiedyś ogromnej armii, a teraz składającej się z kilkudziesięciu niedobitków. Po tylu miesiącach wojny w końcu wygrała. Pozostało tylko dotrzeć na wzgórze. "To nie będzie łatwe" - pomyślała i westchnęła ciężko. - Biaaaannnnkaaaa! - krzyknęła - poddaj się! To już koniec!!! Pozostałaś tylko ty!!! - Tak ci się tylko wydaje! - odkrzyknęło jej dziewczątko, uśmiechając się i pokazując przy tym białe zęby - Ja się jeszcze mogę długo bronić!! - głos miała mocny, wręcz królewski.To jeszcze jeden dowód na to, że była tym, za kogo się podaje.Cygańską księżniczką, walczącą o kraj w którym się schroniła, a który pokochała jak własny. Katarzyna zaklęła siarczyście. - Zejdź stamtąd kochanie! Obiecuję ci że, zginiesz jak królowa! Dziewczyna tylko się zaśmiała. - Dzięki, ale jeszcze mi życie miłe!!! Katarzyna znowu zaklęła. Wiedziała że zadanie będzie trudne, ale nie podejrzewała że aż tak trudne. Teraz potrzebny był jej każdy żołnierz, a tych miała niewielu...Musiała jeszcze bić sie z Tauwalańczykami. To dlatego próbowała negocjacji. Już prawie ochrypła. - Zejdź to pogadamy!! Mam twoją lalkę, a ty masz mój naszyjnik!! Zejdź to się wymienimy!! - Sama tu chodź i weź sobie ten cholerny naszyjnik!! - Twoi ludzie nie żyją!! Poddaj się!! - Jestem wolną królową i zrobię to co mi się spodoba!! - i dodała - W przeciwieństwie do twoich lenników!! Cios był bolesny, ale celny. Katarzyna wyobraziła sobie ironiczny uśmiech małej. -To by było na tyle... - mruknęła Katarzyna. Negocjacje nie powiodły się. Wcześniej chciała do Złotowłosej posłać gońca, ale i tak by nie dotarł. Księżniczka ufała tylko 3 osobom, w tym sobie. -Do ataku!! -syknęła Katarzyna - Niech trzech żołnierzy stojących mnie najbliżej atakuje wzgórze! - krzyknęła Katarzyna. I trzech żołnierzy wyciągnęło miecze i z okrzykiem na ustach zaczęło atakować wzgórze. Padli trupem. Potem następni i następni... Zmierzchało. Bianka spojrzała. Słońce trochę ją raziło w oczy i najchętniej położyła by się smacznie spać. Była zmęczona, dodatkowo bolały ją dłonie i stawy u rąk. Strzelała już od świtu a strzał powoli zaczynało jej brakować... księżyc wyszedł zza chmur. Ot i kolejni ochotnicy - pomyślała z gniewem. Złotowłosa nie śpiesząc się, dwie strzały wsadziła w zęby, a trzecią na cięciwę. Uśmiechnęła się. Wystrzeliła, a w parę sekund później napięła dwie pozostałe strzały i posłała za tamtą. W takim tempie ataku, odpocznie sobie bardzo szybko. Na zawsze...Trzech żołnierzy zacharczało i padło martwych. Przez jeszcze około kilkanaście minut młodziutka królowa broniła się jak lew. W końcu zostały jej dwie strzały. Wystrzeliła jeden raz w najbliższego żołnierza, który padł trupem. Dwóch pozostałych zatrzymało się zdezorientowanych. Pozostał ostatni strzał. Bianka napięła łuk. - Niech żyje Złotowłosa!! Niech żyje wolna Tauwalia!! Umieram wolna !! - krzyknęła zachrypniętym głosem a jej oczach pojawiły się łzy. Wystrzelona strzała przebiłaby serce Katarzynie, gdyby w ostatniej chwili się nie zasłoniła tarczą, spychając strzałę w bok. A i tak dostała w ramię, bo tarczę trzymała zbyt blisko siebie. Syknęła z bólu, klnąc przy tym siarczyście.... Żołnierze otoczyli wzgórze. Złotowłosa złamała łuk na kolanie i wyciągnęła sztylet. Otarła łzy rękawem i ugodziła sztyletem w serce kilku najbliższych żołnierzy, uchylając się się przed ciosani mieczy. Gdzie do cholery podziewa się Korin?!.. W końcu któryś żołnierz złapał dziewczynę za rękę, próbując ją wykręcić , ale księżniczka wyrwała się się i szybkim ruchem wbiła mu sztylet prosto w serce. Udało się jej zabić kilku wrogów, ale żołnierzy było za dużo. W końcu wszyscy sie na nią rzucili . Jeszcze kilku zginęło, aż w końcu któryś rąbnął Cygankę w zęby, tak że wyleciały jej ze trzy a z buzi poleciała krew. I tak ją wszyscy bili i popychali aż w końcu któryś przebił ją od tyłu mieczem... Złotowłosa wrzasnęła, chwyciła się za brzuch i upadła zapłakana..Sukienka natychmiast zajęła sie krwią...Biance było już wszytko jedno.Skuliła się w kłębek i szlochała sobie cichutko. To był koniec sławnej Złotowłosej. Zostało jej w najlepszym wypadku kilka godzin. Kiedy tak leżała skulona podeszło kilku żołnierzy i zaczęło ją z całej siły kopać. W dodatku jeden jeszcze przebił jej płuco..Złotowłosa zawyła. Krzyk słychać było na kilkadziesiąt metrów. - Wystarczy! - krzyknęła Katarzyna - dość tych zabaw na dzisiaj...- uśmiechnęła się miło a żołnierze zarechotali. ...I tak oto ostatni padł ostatni wolny kraj, któremu udało sie wyrwać z okupacji Eratii na jeden dzień. Najdłuższy dzień wolności...Dokonała tego drobna dziewczyna. Obca w obcym kraju, pokochała go, potraktowała jak własny i postanowiła oddać za niego życie. Nie wiadomo czy sprawiła to jej siła przekonywania, czy jej zamiłowanie do wolności , czy twórcza , krótka mowa. Tego sie nie dowiemy...Ale dokonała czegoś, czego przez 700 lat nie udało się dokonać każdemu z tych, co uważali się za przywódców narodu. Przez jeden długi dzień, mieszkańcy małego biednego militarnie kraju, mogli cieszyć się wolnością. Mogli poczuć smak zwycięstwa. Upokorzyli tą, która przedwcześnie obwieściła się królową całego kontynentu. - Dobij - szepnęła Bianka kuląc się w kłębek i trzymając się za brzuch . Leżała w kałuży krwi.Już nie płakała.Była gotowa na śmierć. - O nie! Będziesz umierała powoli. Bardzo powoli i w męczarniach....a twoi rodacy spłoną. Nie pozostanie kamień na kamieniu z tego kraju, a ty umrzesz jak pies - wycedziła wolno Katarzyna. Zresztą...postąpię jak władca całego kontynentu. Masz. Nie będziesz sama - i rzuciła jej lalkę. Ruszamy!! - krzyknęła i obróciła się na pięcie Armia ruszyła w stronę Wertyni, stolicy państwa. Gdy odeszli, Bianka zacisnęła zęby, starając sie nie płakać, tylko umrzeć w milczeniu. Nagle Cygance wydawało się, że chmury utworzyły postać kobiety, a księżyc się do niej uśmiechnął. -Mamo -szepnęła Bianka spoglądając w niebo-odkupiłam twoją zbrodnię. Złotowłosa jeszcze przez chwilę czuła coraz wolniejsze bicie swego serca i kłucie w płucach. Potem straciła przytomność. Tymczasem z lasu wybiegło kilkudziesięciu rebeliantów uzbrojonych w łuki, oszczepy i miecze. Biegli z okrzykiem bojowym na ustach, a na przedzie biegła dziewczyna około 17lat, która miała na sobie lekką zbroję, w ręku topór a na głowie lekki hełm. Biegli w stronę wzgórza gdzie powitała ich grobowa cisza.... Zatrzymali sie zdezorientowani, rozglądając sie na wszystkie strony. -Co do cholery? - zaklęła dziewczyna - Gdzie Katarzyna ze swoimi chłopaczkami? I gdzie do diaska podziała się Bianka? - krzyknęła…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
KRUSZYNKA.Księzniczka w niewoli.Rozdział 40 — czytnik · opowiadania