Przygoda · 6 min czytania
Krwawa Lisica -Królowa Mórz.Rozdz 1 cz 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cz2. Jack w sumie był trochę zły, że mu Anula nie powiedziała, o swojej"straży tylnej"ale za chwilę mu przeszło.W kóńcu nie widział swojej siostrzenicy przez 2 lata.Zamknął oczy.Przestał zwracać uwagę na Peta.I byliby tak pewnie jeszcze długo się ściskali gdyby nie przerwał im męski głos : -No, no,no, kogo my tu mamy? Sama Krwawa Lisica.A to mi się trafiło.Nagroda murowana. An otworzyła oczy.Zerwała się natychmiast.Poznała ten głos od razu.Spojrzała.Zobaczyła około czterdziestoletniego mężczyznę, ubranego po żółniersku, który uśmiechał się z drwiną..Obok niego stali żołnierze.Rzut okiem i okazało że jest ich około dwudziestu, a każdy miał broń gotową do strzału.Ani siarczyście zaklęła. -Porucznik Hill, co za spotkanie.Ile żeśmy się nie widzieli ? Dwa tygodnie ? -Anna uśmiechnęła się szyderczo. -Poddaj się, moja mała, a zostaniesz powieszona natychmiast.-Hill był bardzo pewny siebie. -Lubisz to, co Filip?Wieszać ludzi bez sądu.Ale jeszcze mnie nie masz.Najpierw musisz mnie pokonać. Maleństwo uśmiechnęło się szyderczo.To był blef.Gdyby ich było 6...Niech to szlag! -No chodź..Chodź zdrajco.-warknęła-Chciałeś mnie juz powiesić jak miałam 7 lat.Teraz masz szansę. Ani wyskoczyła na stół z pistoletami gotowymi do strzału.Korzystając z tego, że żołnierze byli zajęci rozmową, Pete z Jackiem zaczęli się wycofywać do najbliższego okna.Kiedy tam dotarli, Pete rozbił pięścią okno i przez nie wyskoczył.To samo zrobił Jack.Hill kiwnął głową za nim.Ruszyło za nim czterech żółnierzy.Po paru minutach przyszli i zdali raport że piratowi oraz starcowi udało się wymknąć.Hill się usmiechnął szyderczo. -Zostałaś sama.To już koniec. Lisica zaklęła siarczyście.Teraz naprawdę obleciał ją strach.Bała sie jak cholera.Nie miała szans, chyba że....Musiała grać na czas. Potrzebowała pomocy.Rozejrzała się za Petem.To dziwne , ale ....zniknął.Nie było go, kiedy był najbardziej potrzebny. -Oddaj mi te zabaweczki, bo sobie zrobisz nimi krzywdę.Dziecka w twoim wieku bawią sie lalkami a nie bronią.Zostaw te zabawy dorosłym -syknął Hill.-To już koniec.Nie wyjdziesz stąd żywa-dokończył, usmiechając się pod wąsem. -Lalki zakopałam jako skarb-warknęła.A broń odbierzesz mi z moich marwych rąk -syknęła Lisica.Zamyśliła się, patrząc w prawa stronę,wracając po chwili do rzeczywistosći. -Właściwie do walki z twoimi chucherkami nie potrzebuję tego.-odrzuciła pistolety i szpadę-Pamiętaj tylko ,że zabiję cię na końcu, Judaszu-wycedziła uśmiechając się z tryumfem.Żołnierze cofnęli sie o krok.Przy stole pozostało 6. Anula???!!!Co ty robisz?!!-usłyszała wewnętrzny głos Lisica.I tak musisz go zabić, żebyś mogła w końcu normalnie żyć.Żebys przestała czuc się jaka