Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 10 min czytania

Krwawa Lisica -Królowa mórz.Rozdz1.cz3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

cz3 Pete Anna zeskoczyła ze stołu.Pete walczył aby dopchac się do wyjścia.Miał 6 przeciwników i musiał walczyć ostrożnie.Na pierwszy ogień poszedł młody żołnierz zaledwie 20 paro letni młodzieniec.Zaczął z nim tę potyczkę.Postanowił go załatwic po swojemu, bo gośc był dobry.Co mu chciał zadać cios, to za każdym razem ich szpady spotykały się skrzyżowane.Zajął się po prostu innymi, ale kątem oka go obserwował. Żołnierz postanowił najwidoczniej przeciąć mu czoło bo zrobił szpadą zamach albo raczej łuk w powietrzu.Wydawało się, że to go zaskoczy, ale nie.Oto bowiem Pete uchylił sie od ciosu równoczesnie wbijając szpadę prosto w serce swemu przeciwnikowi.Zółnierz jęknął, chwycił się za brzuch, wypuścił broń z ręki i runął na ziemię.Dla niego walka była skończona.Pozostało jeszcze pięciu. "Jednego mniej" mruknął Pete.Potykając się z pozostałymi postanowił zastosowac to samo."Ale lekko zmodyfikowane"i usmiechnął się znacząco, oczywiscie dalej odpierając ataki przeciwników.Tamtych ten usmieszek lekko zaskoczył.I na chwilę się zawachali.To wystarczyło.Pete uchylił się przed ciosem,wbił szpadę jednemu z nich prosto w serce drugą ręką jednoczesnie zadając drugiemu krzyżowy cios nożem w twarz między oczy. Oba ciosy były smiertelne.Zostało trzech.Z tymi poszło gładko.Z tym po prawej zrobił to samo co z pierwszym a potem padł na plecy i błyskawicznie wyciagając pistolety strzelił.Przeciwnicy uklękli, wydali jęk i i przewrócili się na twarz .Nie żyli. "Wreszczie koniec" -pomyślał i odetchnął z ulgą.Włożył rękę pod koszulę .Był spocony, ale cały.Nawet niedrasnięty.Nie patrząc co się dzieje, podszedł do jednego z piratów . -W porządku? -Myslę, że tak.Paru zastrzelilismy.A gdzie reszta tych sukinkotów? -Leżą sobie na podłodze.Ale spójrz na kapitana. Pete otarł pot z czoła.Spojrzał.Otworzył buzię ze zdziwienia.Podczas gdy on się męczył, jego podobieczna juz dawno pokonała swoich przeciwników i potykała się sam na sam z Hillem... ANNA Anna miała trudniej bo miała o 2 przeciwników więcej.Właściwie to 7, bo Hill czały czas stał z boku i patrzył z drwiną na twarzy. "Ja ci się usmiechnę"-Była wściekła. Najpierw próbowała odpierac ciosy szpadą ale była na to za słaba.Choroba ją trochę osłabiła. -Pomóc ci, kochanie ? -krzyknął Pete .Jemu pozostało tylko pięciu. -Nie trzeba -odkrzyknęła Anna. "Załatwię was tak,jak mnie uczył ojciec.Zapamiętacie na zawsze Annę Balfour."pomyślała i zrobiła zaciętą minę. Szybko wyciągnęła 2 noże i każdego nich rzuciła w stronę dwóch najbliższych przeciwników.Nie zdążyli się uchylić.Następnie były pistolety.To kolejni dwaj.Ci też nie zdążyli sięgnać po broń.Po prostu była za szybka.Została połowa.Z jednym zrobiła to co Pete.Była bez broni. Tamci uśmięchnęli się pewni zwycięstwa, podobnie zreszta jak Filip Hill.Ale na znali Anny.Oj nie znali.A w Annę jakby wstąpił jakiś nieznany duch.Szybko zrobiła odskok wrzasnęla bojowo, pchęła na tamtych czterech stół, pozbawiając ich równowagi. Przeturlała się po podłodze do leżących trupów.Z dwóch leżących trupów wyciagnęła noże i przeturłała się do dwóch żółnierzy i wbiła im noże głęboko w krocze.Tamci upadli i zwijali sie z bólu.Usłyszała kroki następnego. "A teraz będzie rzut który wielokrotnie uratował mi życie.Niech żyje Krwawa lisica.Wiwat dla Anny Balfour"pomyslała i usmiechnęła się zwycięsko.Zrobiła półobrot, i bokiem przez ramię rzuciła nóż.Trafiła faceta prosto w serce. Spojrzała kątem oka na Peta.Zostało jej trzech.Spojrzała na Hilla.Nie było mu juz do śmiechu.Ale tam stał i czekał na nią.A Anna spokojnie podeszła do dwóch leżących żólnierzy i po kolei na kazdym usiadła okrakiem i poderżnęła im gardło.Potem wytarła nóz w jedwabną chustkę, którą wyciągła z kieszeni...To samo zrobiła ze szpadą i stanęła naprzeciwko Hilla.Ten milczał -W końcu role się odwróciły.Teraz ja jestem katem i oprawcą a ty ofiarą Hill-syknęła.-Ciesz się, że twoja żonka odpłynęła cało.Gdyby nie Pete i moi ludzie ,powiesiłabym ją na maszcie, a ciało rzuciła na pozarcie lub po prostu poderżnęła jej gardło -powiedziała drwiąco Hill zmrużył oczy.Nie zrozumial aluzji. -Nie rozumiem. Anna usmiechnęła się drwiąco. -To przeaanalizuj to sobie w tej swojej małej główce to co powiedziałam,ja poczekam. Hill pomyślał. -Nadal nie rozumiem. - A teraz? Anna przełozyła przepaskę na drugie oko i ściągnęla chustkę.Miała piękne długie włosy, za łopatki, które zalśniły w słońcu, ale widać było, że niektóre dopiero co odrosły. Następnie włożyła noże z przodu do spodni.Potem podwinęła spodnie do kolan a rękawy do ramion.Na lewym przedramieniu wytatuowana była osmiornica pożerająca jakąś rybkę. Hill pomyślał.Przypatrzył się jej dokładnie i ...zbladł.Był blady jak trup.Spojrzał w oczy swojemu przeciwnikowi.Przez chwilę wydawało mu się że Anna nie ma źrenic.To go wystraszyło.Przypomniał sobie wydarzenia sprzed 8 lat.A więc to była ta mała dziewczynka, którą..A teraz okazało się, że zastawiła na niego

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Krwawa Lisica -Królowa mórz.Rozdz1.cz3 — czytnik · opowiadania