Fantasy · 5 min czytania
Krwawa Niewinność; rozdział II
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
ROZDZIAŁ II – U PROGU NOWEGO ŻYCIA
Schroniłam się w domostwie pełnym miłości i ciepła, zakopałam się w pościeli i zasnęłam. Koszmary ogarnęły mnie, znękaną przeżyciami minionej nocy. Śniłam o brudnych dłoniach i dzikich okrzykach wyuzdanej rozkoszy. Rzucałam się w pościeli, dysząc i budząc się z krzykiem przerażenia. Siedział tuż obok mnie, głaskał po głowie i szeptał uspokajająco. W tych krótkich chwilach znów czułam się bezpieczna, niczym za dawnych lat, gdy żyli jeszcze ojciec i mateczka. Ach, moja droga mateczka!… Umarła tak młodo, tak piękna była niczym róży kwiat, albo mały motyl… Tak krucha. Zmarła przy narodzinach mego malutkiego braciszka. Jakże ja wtedy płakałam! Kiedy zaś i jego znaleźli go w kołysce zimnego niczym lód… och… rozpacz rozdzierała me serce! A później, później… ojciec ożenił się ponownie. Ona była młoda; diabelsko piękna: o płonących oczach i rozedrganych wargach. I powiła me przyrodnie siostry. Piękne, lecz pięknem swym zabójcze. Sir Edrick wzgardził ich względami, jako iż czysty kwiat mego dziewictwa ujrzał – i pokochał zrazu. Wiedziałam o tym, lecz nie chciałam urazić sióstr mych i nigdy owej miłości nie odważyłam się odwzajemnić… To była dawne czasy. Teraz byłam tu. Samotna dziewczyna odarta z niewinności… - Dziewko nieszczęsna – szepnął mój wybawca. – o, królewno… jakież to ponure myśli gaszą blask w twych pięknych oczach? I czemuż to łzy widzę na twych licach alabastrowych?… Dni twego smutku zakończone! Znalazłaś się oto w miejscu poświęconym siłom niebios! Jesteś, o pani, w świątyni Życiodajnej Wody, która obmywa nasze umysły, wypłukując z nich obrazę i uczucia przez plugawy świat dostarczane obficie. Spojrzałam na niego załzawionymi oczyma. Pogładził mnie po głowie i uśmiechnęła się szczerze. - Jak ci na imię, o nadobna pani? - wyszeptał, pochylając się ku mnie. - Ja… ja… jestem… - Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Nie chciałam być tym, kim byłam do tej pory. Każda myśl o dawnym życiu, każde wspomnienie sprawiało ból! Co zaś imię, które nosiłam od zawsze! Zrozumiał. - Będziesz Jezabel, moją małą Jezabel. - Jezabel... - szepnęłam cichutko i lekko musnęłam palcami jego szorstki…