Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 11 min czytania

Kryminał

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Osoby:

PODEJRZANY 1 - pierwszy podejrzany PODEJRZANY 2 - drugi podejrzany ŚWIADEK - świadek OFIARA - na początku żywa DETEKTYW - inspektor SŁUP - kolumna NIESZCZĘSNY - to się okaże

OFIARA stoi po prawej stronie słupa, zwrócona do niego plecami. SŁUP stoi pośrodku. PODEJRZANY 1 i 2 stoją za SŁUPEM, niewidoczni dla ŚWIADKA, który stoi po lewej, ani dla widowni.

KTOŚ zastrzeliwuje OFIARĘ. (słychać strzał)

OFIARA Aj! (pada trupem)

ŚWIADEK Co ja słyszałem? Czyżby kogoś zabito? (przechodzi za słup, patrzy to na OFIARĘ, to na PODEJRZANYCH) Cóż za tragedia! Jeden z was jest mordercą!

Wchodzi DETEKTYW.

DETEKTYW Detektyw Inspektor. Dostaliśmy zgłoszenie o zabójstwie. (patrzy na OFIARĘ, to na ŚWIADKA oraz PODEJRZANYCH) Jeden z was jest zabójcą!

ŚWIADEK Tak!

DETEKTYW A-ha! Przynaje się pan!

ŚWIADEK Nie, nie, Boże broń!

DETEKTYW Wobec tego proszę wszystkich obecnych w chwili popełnienia zbrodni o podejście do mnie.

PODEJRZANI oraz ŚWIADEK stają tuż obok DETEKTYWA.

DETEKTYW (do ŚWIADKA) Co pan widział?

ŚWIADEK Nic nie widziałem.

DETEKTYW A-ha! Odmawia pan zeznań!

ŚWIADEK Nie, nie, skądże, ja naprawdę nic nie widziałem! Ale słyszałem.

DETEKTYW Co pan słyszał?

ŚWIADEK Strzał.

DETEKTYW Doprawdy...? Jaki to był strzał?

ŚWIADEK Brzmiał jak strzał z pistoletu, raczej niewielkiego, bo to takie małe, niepozorne "bach" było. Choć może raczej "bum". Nie, nie, jednak "bach".

DETEKTYW A-ha! Zna się pan na rodzajach strzałów! Ma pan broń? Lubi pan broń? Gdzie pan trzyma zwłoki?!

ŚWIADEK Ależ co pan wygaduje, ja się na niczym nie znam i niczego nie trzymam! Ja tu tylko jestem świadkiem, to znaczy mogę poręczyć, że tutaj zabrzmiał strzał brzmiący jak "bach", kiedy ci oto dwaj stali za słupem. (wskazuje PODEJRZANYCH)

DETEKTYW (do PODEJRZANEGO 1) Co pan robił za tym słupem?

PODEJRZANY 1 milczy.

DETEKTYW Proszę natychmiast odpowiedzieć! Co pan robił za tym słupem?

PODEJRZANY 1 wciąż milczy.

DETEKTYW (do ŚWIADKA) No pięknie. Nie sądzi pan, że manekin NIE mógł zabić człowieka?

ŚWIADEK Ale to nie manekin!

DETEKTYW To manekin. Nie mówi, nie rusza się, nie żyje.

ŚWIADEK Żyje, przecież przed chwilą tu podszedł. Niech go pan dotknie, to prawdziwy człowiek.

DETEKTYW puka PODEJRZANEGO 1 palcem w środek czoła.

PODEJRZANY 1 Hej, niech pan sobie nie pozwala!

DETEKTYW Rzeczywiście, człowiek. To zmienia postać rzeczy. (głośno, wyraźnie, do PODEJRZANEGO 1) Pytałem, co pan robił za tym słupem.

PODEJRZANY 1 (wyjmuje zatyczki z uszów) Przepraszam, pan coś do mnie...? Miałem zatkane uszy...

DETEKTYW (poirytowany) Pytałem, co pan robił za tym słupem!

PODEJRZANY 1 A bo to już za słupami stać nie wolno?

DETEKTYW Za słupami stać wolno, ale za słupami mordować - to już nie bardzo.

PODEJRZANY 1 Mordować? Co też pan... Kto tu kogo morduje?

DETEKTYW (podchodzi razem z PODEJRZANYM 1 do OFIARY) On.

PODEJRZANY 1 On morduje? No to macie problem z głowy, bo nie wygląda na takiego, co jeszcze mógłby kogoś zabić.

DETEKTYW Nie on morduje, ale on został zamordowany. Przez kogoś z waszej trójki.

PODEJRZANY 1 Zamordowany? Kiedy? Ja nie widziałem aby tu ktokolwiek mordował.

DETEKTYW A nie słyszał pan strzału?

PODEJRZANY 1 Nic nie słyszałem, cały czas miałem zatkane uszy, sam pan widział zresztą.

DETEKTYW Po co panu w biały dzień, w takim miejscu zatyczki do uszów?!

PODEJRZANY 1 A bo to nie wolno zatykać sobie uszów w miejscach publicznych?

DETEKTYW Wolno, wolno... Ale już mordować z zatkanymi uszami w miejscach publicznych - to nie bardzo.

PODEJRZANY 1 (przyglądając się OFIERZE) A skąd pan wie, że zamordowany?

DETEKTYW No, leży... Nie rusza się... Nie oddycha...

PODEJRZANY 1 Może to manekin?

DETEKTYW Hmm... Co racja, to racja, nie można i tego wykluczyć, a nawet większość poszlak na to wskazuje...

ŚWIADEK (poirytowany, podchodzi do dyskutujących) Ale jaki manekin?! Po co ktoś miałby porzucać manekina w takim miejscu!?

DETEKTYW Spokojnie, tylko spokojnie. Dlaczego się pan tak denerwuje? Rzuca pan na siebie podejrzenia. A ten tutaj rzeczywiście może być manekinem. Spełnia wszystkie warunki, aby być manekinem.

ŚWIADEK Przecież to śmieszne! No ale, skoro pan nie wierzy, to niech pan go dotknie.

DETEKTYW (puka OFIARĘ palcem w środek czoła; krew wypływa jej z ust) Zimny.

PODEJRZANY 1 Jak manekin.

DETEKTYW Fakt.

ŚWIADEK Ale nie jest z drewna!

DETEKTYW Jest co najmniej ze skóry.

PODEJRZANY 1 Fakt. Ale żona ma futro z plastiku, to manekin nie może być ze skóry...? To, z czego jest, o niczym nie świadczy.

DETEKTYW Fakt.

ŚWIADEK Ale przecież krew mu z ust pociekła!

PODEJRZANY 1 A bo to tylko człowiek ma krew? A zwierzęta to co?

DETEKTYW Właśnie. Ja pamiętam jak ratlerek mój, Pimpuś, się skaleczył łapką o szklaną rozbitą butelkę, nad jeziorkiem, jak byliśmy w Bułgarii z żona, w wakacje...

PODEJRZANY 1 I co?

DETEKTYW I też mu krew pociekła.

PODEJRZANY 1 Naprawdę? Hmm... To może jakieś zwierzę tu padło, tak nieszczęśliwie, że w miejscu publicznym? Czy w takich przypadkach prowadzi się dochodzenia?

DETEKTYW Z tego, co wiem, to nie.

ŚWIADEK To jest jakiś obłęd! Przecież to człowiek leży! Martwy, martwy człowiek!

DETEKTYW Nie mamy podstaw aby…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kryminał — czytnik · opowiadania