Aktualności · 4 min czytania
Kryzysowe małżeństwo
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Staż małżeński mamy tyci - tyci, takie tam ot sobie... trzy miesiące. Nie jest to okres, który uprawniałby do stwierdzeń - rutyna, zmęczenie materiału, coś się wypaliło itp., a jednak muszę nasze małżeństwo nazwać kryzysowym. Skąd słowo „muszę” – o dziwo z przyzwoitości, albo przynajmniej, bo tak wypada.
Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że słowo kryzys jest słowem kluczowym, używanym przez wszystkich i wszędzie. Wielkimi smutno-szarymi literami bije do mnie np. z gazet. Nawet jeśli, tak się zdarzy, że akurat nie ma go, w którymś z gazecianych nagłówków, to już w poukładanych skrupulatnie redaktorskich kolumnach jest go co nie miara. Sączy się nawet z między wierszy. Złowieszczym okiem, a nawet ślipiem, łypie na czytającego i sukcesywnie, systematycznie, krok po kroku mości sobie miejsce w jego głowie. Może i wystarczy troszkę odporności i optymizmu, by ów proces zatrzymać, lecz z drugiej strony, czym jest opór skały, wobec siły delikatnego, lecz stałego w swym trwaniu, maleńkiego strumyczka wody? Każdy chyba tę zależności z lekcji geografii zna. Co gdy strumyczek się powiększa? Strumyk, strumień, potok, rwąca rzeka?
To ostanie określenie pasuje nawet do wczorajszego dodatku do Gazety Wyborczej – Europa. Przeczytałam – czy słusznie? Z tych powiedzmy piętnastu stron ciężko wybrać coś, co mówiłoby o czymś innym niż kryzys. W połowie wydania moja irytacja sięgała już niemalże zenitu, przeradzając się powoli w złość, ale chciałam być „dzielna”, nie ulegać emocjom, bo może gdzieś znajdę coś pozytywnego, coś w innym świetle niż ciągle drożejące światło kryzysowe. Niestety większość informacji to swoisty „kryzysowy witraż” – strużkę nawet czystej wiadomości przepuszcza się, lub ogląda przez pryzmat „kryzysowej szyby”. Nadzieja moja żywa była do ostatniej strony – może tu, może coś z innej beczki. Zamarłam – nagłówek – „Kryzysowe menu” – szefowie europejskich restauracji polecają dania za najwyżej pięć euro na osobę!! Jedynym pocieszeniem jest fakt,