Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 13 min czytania

Krzyk Umarłych

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

WSTĘP

Jest chłodna jesień. W jednym z budynków mieszka stara, bardzo przesądna kobieta z rodziną. Wyznaje wiarę w szatana i dzięki codziennym modlitwom, dostaje od niego rozkazy. Pewnej nocy szatan przesyła do niej dwa demony, które przekazują jej, że ma zabić swoją rodzinę. Czy wykona ten rozkaz i jak potoczą się jej losy, dowiecie się czytając tę książkę. Dedykowana jest ona czytelnikom o mocnych nerwach, ponieważ cały czas trzyma w napięciu.

I Satanistka

Był Październik 1992 roku. W Warszawie było zimno. Wiatr wiał mocno, a z drzew spadały różno-kolorowe liście. Robiło się ciemno i zaczynał padać deszcz. Rozpętała się ogromna burza. W mieszkaniach pogasły światła, tylko w oknie na czwartym piętrze dał się zauważyć blask palącej się świecy. Mieszkała tam Dagmara Kotumska z mężem, córką i zięciem. Była to bardzo stara i przesądna kobieta, o długich, siwych włosach i brązowych oczach. Miała zadziwiająco małe usta i zadarty nos, na którym utrzymywały się ogromne okulary. Twarz jej pokryta była tysiącem zmarszczek. Była niskiego wzrostu. Staruszka wierzyła w wampiry i sama uważała się za jednego z nich. Codziennie nocą przy blasku świec odmawiała modlitwy do szatana. Pokój, w którym odmawiała modły był przerażający. Były w nim pozawieszane różnego rodzaju czarne krzyże i figurki kościotrupów. Na podłodze leżały zakrwawione sztylety, a na oknie stały malutkie, żelazne grobowce. Nikt oprócz Dagmary nie wchodził do tego pokoju. Rodzina się jej bała i nie odzywała się do niej. Ona zaś traktowała ich jak wrogów, gdyż nikt z jej bliskich nie wyznawał wiary w szatana. Ludzie uważali ją za psychicznie chorą, jednak nikt nie podejrzewał, że mogł by zabić człowieka. Dagmara właśnie przygotowywała się do modlitwy. Założyła długą, czarną suknię i zaczęła zapalać świece. Kiedy cały pokój wypełnił się blaskiem, uklęknęła i zaczęła wymawiać słowa: - Szatanie czekam na twe rozkazy - Jeżeli mnie słyszysz, ześlij demony i wampiry aby to udowodnić ...nagle otworzyło się okno i zaczął wiać silny wiatr. Na niebie ukazały się latające postacie. Zmierzały w kierunku mieszkania satanistki. Były ogromne, miały wyłupiaste oczy i bardzo zgarbiony nos, z pod którego wystawały ostre kły. Ich ciało było pokryte śluzem i miało kolor zielono-czarny. Wleciały do pokoju i powiedziały zachrypniętym głosem: - Jesteśmy demonami i przesyła nas szatan abyśmy przekazali ci jego rozkazy - A teraz słuchaj uważnie - Zabijesz swoją rodzinę którymś z zakrwawionych sztyletów, a potem wyniesiesz ich na cmentarz i zakopiesz własnymi rękami. - Jeżeli tego nie wykonasz, szatan cie zabije !!! - Masz trzy dni na wykonanie tej misji - Szatanie z przyjemnością wypełnię twój rozkaz - powiedziała kobieta kłaniając się przed odlatującymi demonami. Po chwili wszystko powróciło do normy. Znów dał się odczuć delikatny powiew wiatru, dochodzącego z podwórza. Kobieta zamknęła okno i wymawiając słowa: - Jestem wysłanniczką szatana - zakończyła codzienną modlitwę.

II Zadziwiająca kolacja

Następnego dnia rano kobieta poszła do pokoju, w którym była jej córka z mężem i oznajmiła z zadowoleniem: - Zapraszam was i ojca na kolację dziś wieczorem - Dobbbrze przyjdziemy - odpowiedziała bardzo zdziwiona dziewczyna Kiedy tylko zaczęło się ściemniać, Dagmara przygotowała potrawy. Nim się obejrzała przyszli goście. Zaczęli jeść przyrządzone dania, jednak nikt nie odważył sie odezwać ani jednym słowem. W bezruchu przesiedzieli dwie godziny, aż w końcu staruszka powiedziała: - Przepraszam wszystkich, ale muszę iść do łazienki. Gdy tylko znalazła się za progiem pokoju, uśmiech zniknął z jej twarzy. Z kieszeni w długiej, czarnej sukni wyjęła sztylet po czym zawołała córkę. Ona niczego się nie spodziewając weszła do toalety. Nim zdążyła się zorientować o co chodzi, starucha dźgnęła ją w brzuch. Rozleg się przeraźliwy krzyk... Po chwili w pomieszczeniu znaleźli się dwaj mężczyźni. Kiedy zobaczyli dziewczynę leżącą w kałuży krwi, zrozumieli, że są w niebezpieczeństwie. Nagle ojciec krzyknął: - Uważaj, za tobą !!! Lecz było juz za późno. Następna ofiara leżała na połodze z podciętym gardłem. Starszy człowiek był tak oszołomiony obydwoma zabójstwami, że nie miał siły podjąć walki z Dagmarą, więc i on został zabity z zimną krwią. Po krótkim odpoczynku Kotumska zapakowała swe ofiary do worków i wyniosła na pobliski cmentarz, aby je zakopać. Było zupełnie ciemno, widziała tylko lekkie zarysy krzyży. W powietrzu unosił się zapach spróchniałych kości. Szła długo, przez wąskie alejki, aż w końcu doszła do dużego pola otulonego mgłą. Uklęknęła na zielonym trawniku i zaczęła kopać rękami ogromny dół. Po paru godzinach wstała i wrzuciła tam ofiary. Potem je zakopała, a na małym grobie postawiła drewniany krzyż, na którym było napisane: " ONI NIE WIERZYLI W SZATANA" Całe to zdarzenie widziała przez okno sąsiadka Kotumskiej, Jolanta Rossa. Była to bardzo stanowcza kobieta wysokiego wzrostu. Miała długie, rude wosy i zielone oczy. Sylwetką przypominała szczupłą postać człowieka. Mieszkała z pięcioletnią córeczką Klaudią w kawalerce, obok Dagmary. Kiedy jej córka spała, ona uważnie obserwowała jak kobieta zakopuje zmarłych. Dlatego też postanowiła złożyć jej wizytę.

III Podejrzenie

Kiedy tylko usłyszała kroki na schodach, wyszła na korytarz: - Dzień dobry, pani - powiedziała do Kotumskiej, która nic sobie z tego nie robiąc weszła do mieszkania. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi. Otworzyła je i widząc Jolantę zapytała: - Czego pani tu szuka ? - Chciałam tylko porozmawiać - odpowiedziała spokojnie młoda kobieta. - Widziałam przez okno jak pani zakopywała trzy pełne worki na cmentarzu - ciągnęła Słysząc te słowa starucha otworzyła szeroko drzwi i zaprosiła ją do środka. Kiedy młoda kobieta zobaczyła plamę krwi w toalecie ogarnął ją strach. Udając, że nic nie widziała, spytała Dagmary: - Co pani zakopywała w tych workach ? - A co cię to obchodzi?! Nie twoja sprawa - odpowiedziała jej wulgarnie starucha, chcąc ukryć morderstwo. - Worki wyglądały jakby były w nich ludzie i jeżeli trzeba, zawiadomię policję, aby to sprawdzić - zasugerowała niepewnie Jolanta, po czym wyszła na korytarz. Na klatce usłyszała jeszcze jak Dagmara do niej krzyczy: - Jeżeli piśniesz choć słowo policji lub komukolwiek innemu, demony bedą cię nawiedzać do końca życia. Jolanta nie wierzyła w ani jedno słowo i pomimo widoku krwi w łazience postanowiła następnego dnia pójść na komisariat policji, gdzie rozmawiała z dzielnicowym. Opowiedziała mu wszystko co podejrzanej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%