Duchy · 4 min czytania
Książe
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Książe Mysz
Dawno temu gdy gościńcami wędrowali rycerze w zbrojach a ludzie podobni byli herosom polował w białowieskich kniejach na grubego zwierza pewien litewski książę. Młodzieniec odznaczał się ogromną siłą fizyczną i jeszcze większą odwagą. Dość rzec, iż na niedźwiedzie wyruszał samotrzeć uzbrojony jedynie w drewnianą pikę zakończoną żelaznym grotem. Pewnej czerwcowej nocy myśliwy odpoczywał po udanych łowach nad rzeką Łutownią, gdy w promieniach wschodzącego księżyca ujrzał dziewczę przecudnej urody, zażywające kąpieli w nurtach puszczańskiej krynicy. Młodzi przypadli sobie do gustu i wkrótce zakwitła między nimi wielka miłość. Oksana nie widziała świata poza ukochanym a książę z zapałem znosił do jej chaty ubite żubry, niedźwiedzie, tury co w dawnych czasach było równie wielkim dowodem miłości jak dziś kosze czerwonych róż w środku zimy. Rzecz cała toczyła by się najpewniej utartym torem i całą opowieść można by zakończyć sakramentalnym żyli długo i szczęśliwie gdyby do sprawy nie wmieszała się pewna wiedźma posiadająca nie tylko znajomość zastosowania w praktyce wszelakich ziół o czarodziejskim działaniu ale i przekazywaną z pokolenie na pokolenie tajemną wiedzę pozwalającą zaklinać rzecz jedną w druga zgodnie z jej widzimisie. Ksantypa zamieszkiwała od niepamiętnych czasów polanę nad Łutownią otoczoną kręgiem prastarych dębów. Sędziwa niewiasta trudniła się zbiorem ziół, rzucaniem uroków, sporządzaniem wszelakich lekarstw i trucizn oraz innymi zajęciami właściwymi jej profesji. Ksantypa na ogół chwaliła sobie pustelniczy żywot, spokój leśnego zakątka oraz towarzystwo dzikiego zwierza licznie wówczas zamieszkującego białowieską krainę. Spokój jej runął jednak w gruzy w chwilę po spotkaniu polującego w kniei księcia. Stara wiedźma zapałała do młodzieńca uczuciem świeżym jak majowy wietrzyk i…