wojna · 44 min czytania
Książęca Rozgrywka Rozdział 1: Plan, Który Ocali K
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
K S I Ą Ż Ę C A R O Z G R Y W K A R O Z D Z I A Ł 1: P L A N, K T Ó R Y O C A L I K S I Ę S T W O G R A B I S Z Y Ń S K I E J Właśnie odbywała się tajna narada w księstwie Grabiszyńskiej, w której uczestniczyła tylko trójka generałów pułków i książę . Spotkanie miało miejsce w Pałacu Karola - budynku, w którym zbierała się arystokracja i dowódcy wojskowi aby omawiać ważne sprawy. Lecz to tajne spotkanie nie odbywało się w głównej sali, tylko w najniżej położonym pokoju przypominającym piwnicę. Gdzieniegdzie pałętały się pajęczyny, a na starym, podniszczonym stoliku, przy którym wszyscy siedzieli wpatrzeni w mapę Wrocławia, zebrało się mnóstwo kurzu. Krzesła były stare, ledwo trzymające się na nogach. Ironiczne było to, że siedziała na nich czwórka osób, od których zależały losy Grabiszyńskiej. -Sytuacja jest krytyczna! – powiedział podniesionym głosem Krzysztofus Czyściciel. Był starszawym mężczyzną, niemal całkiem łysym, jedynie po bokach głowy pozostało mu trochę czarnych włosów, gęsto poprzetykanych pasmami siwizny. -Krzysztofus Krzyżowiec uderzył w nasz najsłabszy punkt od Prostej i przedarł się przez naszą obronę! Jego pięćdziesięciotysięczna armia zmierza teraz na zachód. Na dodatek dwadzieścia tysięcy żołnierzy księstwa Zdrowej kieruje się w naszą stronę prze Zdrową. Jeśli ich nie powstrzymamy, zostaniemy wzięci w kleszcze! Ze wschodu księstwo Biskupina, z zachodu księstwo Zdrowej! Było wyraźnie widać, że ojciec Kamilusa poświęca większość swojej energii na ukrywanie podenerwowania. Dwójka generałów pułków także nie wyglądała najlepiej. Spoglądała rozpaczliwie na mapę, jakby oczekując, że do nich przemówi i powie, jak mają zwyciężyć. Jedynie Kamilus nie okazywał zdenerwowania i z podbródkiem opartym na prawej ręce, patrzył znudzonym wzrokiem na mapę. -Generale pułków Tadeuszusie, generale pułków Bernardusie, ustawicie się na naszych pozycjach obronnych przy Kolejowej i tam zatrzymacie Krzysztofusa - Następnie Czyściciel odwrócił głowę i spojrzał na swojego syna - Ty, generale pułków Kamilusie, będziesz próbował zatrzymać Adamusa przy wejściu na Zdrową. Jesteś jedynym, który może go pokonać. – przygnębiona mina Krzysztofusa sugerowała, że z wielkim trudem wyznacza synowi tak trudne zadanie. Kamilus zdjął podbródek z ręki, oparł się na krześle i powiedział: -Z całym szacunkiem, Wasza książęca mość(w księstwie Grabiszyńskiej, tak jak w większości innych księstw wrocławskich, ważne osobistości zwracały się oficjalnie do członków rodziny w oficjalnych sytuacjach)takie działania defensywne mogą tylko chwilowo powstrzymać wrogów, lecz nie zapewnią nam zwycięstwa. Tym bardziej, że walczylibyśmy na dwa fronty. Armia Zdrowej posuwa się w naszym kierunku przez Zdrową, a nie Szpitalną, to zaś oznacza, że ich celem nie jest angażowanie się w walkę z naszą armią, tylko zajęcie zachodniej, niebronionej części Grabiszyńskiej. Pozwólmy im na to, niech rozciągają swoje siły i linie zaopatrzeniowe. Dzięki temu później będzie nam ich łatwiej zniszczyć.-Kamilus mówił spokojnym, opanowanym głosem, z którego emanowała olbrzymia pewność siebie i przekonanie własnych racji. Pozostała dwójka generałów pułków wpatrywała się w niego ze zdumieniem i podziwem, a także z zazdrością, co nie było czymś nowym. Od dawna wiele osób było zazdrosnych o to, że w tak młodym wieku Kamilus został mianowany generałem pułków. Ci ,,życzliwi'' szeptali za jego plecami, że uzyskał to tylko dzięki byciu synem księcia Grabiszyńskiej, ślepi z zazdrości na jego sukcesy i dokonania. Ojciec zaś obserwował go z podziwem zmieszanym z dumą. -W międzyczasie-mówiąc to, Kamilus uśmiechnął się leciutko pod nosem - skierujemy wszystkie siły do walki z Krzysztofusem. -I kiedy nasze trzy zgrupowania armii zajmą pozycję przy Kolejowej, Krzysztofus nie będzie miał szans się przebić! -wykrzyknął Tadeuszus, a na jego twarzy pojawił się mściwy uśmiech, że udało mu się dopowiedzieć resztę planu za Kamilusa. Zaś na obliczu Bernardusa i Krzysztofusa wyraz ulgi, ale słowa Kamilusa zaraz ostudziły ich entuzjazm. -Nieeee -powiedział Kamilus, ledwo skrywając pogardę w głosie - Krzysztofus ma niemal o połowę więcej artylerii od nas. Gdybyśmy bronili się przy Kolejowej, spokojnie ostrzeliwałby naszą pozycję, a kiedy nasze oddziały byłyby przerzedzone i zdemoralizowane po dużych stratach, uderzyłby na nas sporymi siłami. I w tym właśnie tkwi sęk-kontynuował Kamilus, patrząc po kolei na twarze wszystkich obecnych - Krzysztofus myśli, że tak zrobimy-następnie uśmiechnął się podstępnie, podniósł się z krzesła i zaczął wskazywać palcem po mapie, w miarę objaśniania swojego planu - Ponieważ jest przekonany, że nie stawimy mu żadnego poważniejszego oporu przed zajęciem pozycji obronnych przy Kolejowej, jego armia będzie maszerować bez żadnego odpoczynku aż do Grabiszyńskiej 39. Dopiero wtedy rozłoży obóz. Kiedy tam dotrze, uderzę swoimi siłami na jego wyczerpaną armię. Wtedy wycofa się na pozycje przy Prostej, by jego armia mogła odpocząć i przeprowadzić kontratak- kończąc to zdanie, Nieustępliwy uśmiechnął się, tym razem złowrogo-Oczywiście, tak będzie tylko w jego planach -spojrzał na Tadeuszusa -Generale pułków Tadeuszusie, ty powinieneś wyruszyć prze Tęczową i Kolejową na Prostą, by móc zaatakować prawą flankę Krzysztofusa, kiedy już się wycofa. Koniecznie powinieneś także wysłać niewielki oddział lekkiej piechoty dalej przez Tęczową i Iwana Pawłowa, by zajęła pozycję na Placu Legionów, odcinając Krzysztofusowi drogę odwrotu.-odwrócił się w stronę drugiego dowódcy-Generale pułków Bernardusie, ty zaś powinieneś wyruszyć południową Kolejową, także wyjść na Prostą, by zagrozić z kolei jego lewej flance. Następnie, na mój sygnał uderzymy na niego z trzech stron, a gdy resztki jego armii spróbują się wycofać, oddział lekkiej piechoty zatrzyma go na tyle, byśmy go dogonili i całkowicie zniszczyli! A kiedy to się stanie, ruszymy na armię Zdrowej, której siły-jak już wcześniej mówiłem- i linie zaopatrzeniowe będą rozciągnięte. Dzięki temu pokonamy ich bez trudu-kończąc to zdanie, Kamilus podniósł w górę tryumfująco pięść. Gdy skończył, jego ojciec powstał i spoglądając na dwójkę pozostałych generałów pułków spytał: -Ktoś ma jakieś obiekcje, dotyczące planu generała pułków Kamilusa? -Tadeuszus i Bernardus tylko spojrzeli na siebie bezradnie i nie mając żadnego sensownego powodu przeciw, pokręcili głowami. Książę Grabiszyńskiej kontynuował: -Dobrze, ja też nie widzę żadnych przeciwwskazań dla tego planu. Generał pułków Kamilus wyłożył nam wszystko wyraźnie i dokładnie, podając argumenty, które przemawiały na słuszność tego planu. Na korzyść opowiadają się także jego wcześniejsze powodzenia. Niewiarygodne! -myślał Kamilus z niesmakiem-mój ojciec i ci idioci kompletnie nie znają się na strategii! Powiedziałbym im, że jeśli dmuchniemy na tyły armii Krzysztofusa to wygramy, i tak by mi pewnie uwierzyli. Ciekawe czy słyszeli chociaż o takich dowódcach jak Napoleon, Hannibal, Cezar, Alexander albo Rommel ? Wystarczył jeden teatralny gest, mówienie o planie z przekonaniem w głosie i uśmiechy ukazujące pewność siebie, a już są przekonani, że ten plan nas wszystkich ocali. Ślepota mojego ojca, tych dwóch durni i zachłanność patrycjuszy, którzy troszczą się tylko o swoje wpływy, doprowadziłyby do upadku wspaniałego księstwa Grabiszyńskiej. Ale ja na to nigdy nie pozwolę! Prawda jest taka, że nie mamy najmniejszej szansy na zwycięstwo. Jeszcze nie. Mimo, że moglibyśmy zadać ciężkie straty wyczerpanej armii Krzysztofusa, to nie na tyle, by zmusić ją do odwrotu. Nasza ilość ciężkiej piechoty jest zbyt mała w porównaniu do ich. Zresztą, gdyby nawet jakimś cudem udało się pokonać Krzysztofusa, to wtedy od razu Adamus ruszyłby na nasze zmęczone i osłabione jednostki. Ma w naszej armii wielu szpiegów, którzy dokładnie informują go o jej poczynaniach. Kamilus wiedział o tym, bo sam miał w armii Adamusa swoich szpiegów, którzy mu o tym donieśli. Niestety, nie poznali ich tożsamości. Informacja ta jest zbyt pilnie strzeżona. Cóż za ironia - pomyślał Kamilus uśmiechając się pod nosem - mam szpiegów w armii Adamusa, a on w mojej i obaj nie potrafimy ich wykryć. Typowy pat, zresztą jak wszystkie nasze konfrontacje. Adamus jest naprawdę genialnym strategiem i godnym mnie rywalem, wiele przyjemności sprawiały mi starcia z nim. Aż prawie żałuję, że niedługo dam mu mata. Ale prawie robi wielką różnicę! -Z zamyślenia wyrwały go słowa ojca. -Więc to wszystko, jeżeli chodzi o naradę. Zacznijcie wykonywać powierzone wam zadania i niech książę Karol i księżniczka Karolina będą z wami. Trójka generałów pułków wstała z miejsc i ruszyła do wyjścia ale powstrzymał ich głos Krzysztofusa Czyściciela. -Ty nie, Kamilusie, zostań jeszcze. Książę Grabiszyńskiej zwrócił się nieoficjalnie do syna, co sugerowało, że rozmowa ma mieć charakter prywatny. Dwójka generałów pułków wyszła, zaś Kamilus odwrócił się zdziwiony i ruszył w stronę ojca.
Kiedy Kamilus zbliżył się do ojca, tamten otworzył niepewnie usta, jakby się wahał odezwać, aż w końcu przemówił. - Bardzo martwię się o powodzenie tej misji. Mimo, że już nieraz udowodniłeś swoje wyjątkowe umiejętności, to zadanie jest inne od pozostałych. Zmierzysz się z wrogiem, który jest znakomitym dowódcą i ma o wiele liczniejszą i lepiej wyposażoną armię od naszej. Naprawdę uważasz synu, że ten plan się powiedzie? -spytał jego ojciec z obawą w głosie. -Opracowałem plan, który ocali księstwo Grabiszyńskiej. Tego możesz być całkowicie pewien, tato-powiedział Kamilus z autentyczną pewnością. Po wyrazie twarzy widać było, że te słowa nie uspokoiły Krzysztofusa. Pokiwał tylko powoli głową, ponownie otworzył usta, żeby coś powiedzieć i znowu miał moment zawahania, odzywając się ponownie dopiero po chwili . -Nie będę ukrywał, że bardziej niż o powodzenie tego planu martwię się o ciebie, mój synu-po wypowiedzeniu tych słów odczuł wyraźną ulgę. -Niepotrzebnie, tato-powiedział Kamilus z uspokajającym uśmiechem-Najbardziej narażeni są żołnierze, nad moim bezpieczeństwem czuwa Straż Honorowa. -Powinieneś być bardziej ostrożny, synu. Jest wiele niebezpieczeństw, które mogą ci się przytrafić, nawet przypadkowo.-ostrzegał Krzysztofus Czyściciel. -Tato-zaczął spokojnym tonem Kamilus-na pewno nic mi się nie stanie, tego także możesz być pewien -powiedział po raz kolejny z prawdziwym przekonaniem . -Mam nadzieję, że masz rację. Niespodziewanie objął syna: -Jesteś moim jedynym synem, nie ma nic innego na świecie, co byłoby dla mnie równie cenne i drogie jak ty. Niech książę Karol i księżniczka Karolina czuwają nad tobą w szczególności. Kocham cię, synu. Kamilus był zaskoczony, ponieważ nigdy jego ojciec nie okazywał w tak otwarty sposób czułości. Po chwili z wahaniem także objął swego ojca. -Ja ciebie też, tato.
Kamilus jechał na koniu czarnym jak noc przez Grabiszyńską kilkanaście metrów przed swoją armią. Jeździł na tym rumaku od dawna i nigdy się nie zawiódł. W tej części Grabiszyńskiej od dawna nie stały żadne budynki. Usunięto je, by ułatwić armii poruszanie. Teraz była tu tylko zwykła, rozległa polana, bez żadnych drzew czy wzniesień, z krótko przyciętą, zieloną trawą. Patrząc w różne strony, można było jednak ujrzeć majaczące kształty budynków w oddali. Ze wszystkich stron otaczali Kamilusa ludzie z jego Straży Honorowej. Byli to najlepiej wyszkoleni żołnierze w całym księstwie Grabiszyńskiej. Do ich zadań należało strzeżenie życia generałów pułków. Każdy z nich posiadał pięćdziesiąt takich elitarnych żołnierzy. Obok Kamilusa jechał na brązowym wierzchowcu Patrykus Obieżyświat, najlepszy (a właściwie jedyny) przyjaciel Nieustępliwego. Był masywnej budowy, z wyrobionymi od ćwiczeń mięśniami, szczeciną blond włosów i błękitnymi oczami. Znali się od najmłodszych lat , w dzieciństwie spędzali czas niemal wyłącznie ze sobą. Często chodzili na niebezpieczne wyprawy na krańce Grabiszyńskiej, pewnego razu dochodząc aż do Muchoboru Małego, który należy do terenów Bandytów. O mało co na nich nie wpadli, jednak udało im się jakoś tego uniknąć. Kiedy byli starsi, studiowali razem w akademii wojskowej. Mimo, że Patrykus jest starszy od Kamilusa o trzy lata,(teraz ma 18, a Kamilus 15) Nieustępliwy dzięki umiejętnościom i uporowi zdobył uznanie instruktorów, którzy dostrzegając jego talent, przenieśli go do wyższego roku studiów. Często Patrykus bronił Kamilusa przed innymi studentami, którzy byli zazdrośni o jego osiągnięcia i fascynację instruktorów. Nieustępliwy z kolei pomagał przyjacielowi w nauce, tłumacząc mu skomplikowane zagadnienia militarne i przygotowując do egzaminów. Obieżyświat jako jedyny ze znajomych traktował Nieustępliwego normalnie. Niektórzy odnosili się do Kamilusa z nienawiścią( tak jak za czasów nauki studenci, a teraz, w czasach kariery wojskowej - pozostali generałowie pułków) zazdrośni o jego sukcesy, inni z kolei uznawali to, że jest od nich lepszy i odnosili się do niego z fascynacją, podziwem, wielkim szacunkiem a nawet uwielbieniem. A Kamilusowi nie o to chodziło. Patrykus, mimo że zdawał sobie sprawę z wyjątkowości przyjaciela, nie okazywał tego i odnosił się do niego zwyczajnie. I to właśnie było Kamilusowi potrzebne. Patrykus okazywał się lojalnym przyjacielem. Pewnego razu, jego dziewczyna(siostra studenta, który na studiach był najlepszy zaraz po Kamilusie)za namową brata powiedziała mu, że nie chce, aby przyjaźnił się z Kamilusem. Rodzeństwo liczyło, że bez przyjaciela Nieustępliwy się załamie i opuści w nauce. Postawiła sprawę jasno: ona, albo Kamilus. Patrykus rozstał się wtedy z nią bez chwili wahania. Kamilus oczywiście, okazywał się równie dobrym przyjacielem. Kiedy paru Patrycjuszy wysnuło wniosek-chcąc powiększyć swoje bogactwa- by zmniejszyć majątki i znaczenie wszystkich, którzy nie pochodzą z Grabiszyńskiej, Nieustępliwy poprosił ojca, by namówił senat do nie przepuszczenia tego wniosku, ponieważ Patrykus nie pochodzi z Grabiszyńskiej. Warto teraz dokładnie wyjaśnić, że przodkami Patrykusa byli Bandyci, zamieszkujący Wysoką, którzy zostali podbici dawno temu przez Karola i przyłączeni do jego księstwa a z czasem zasymilowali się z podbitą ludnością. Gdy Kamilus został generałem pułków, ceniąc jego lojalność i przyjaźń od razu mianował Patrykusa swoim zastępcą i dowódcą Straży Honorowej, czyniąc z niego jedyną osobę o tak wysokiej randze, która nie pochodziła z Grabiszyńskiej. Kamilus wiedział, że teraz będzie musiał poddać lojalność Patrykusa najcięższej próbie. Jego przyjaciel zrównał się z nim i zameldował: -Za parę minut powinniśmy dotrzeć do Kolejowej, generale pułków. -Świetnie, generale. Jakie informacje o armii Krzysztofusa? -Według raportów zwiadowców, powinna dotrzeć do Grabiszyńskiej 39 o świcie. -To dobrze, mamy więc czas na odpoczynek. Każ rozłożyć obóz. -Tak jest, generale pułków-Patrykus chciał już się udać by wydać odpowiednie rozkazy, ale coś go powstrzymało. -Generale pułków... -Darujmy sobie ten oficjalny ton, przyjacielu-powiedział niespodziewanie Kamilus. Jego zastępca kiwnął głową na znak zgody i kontynuował. -No więc, gen...znaczy Kamilusie, co się stanie, jeśli Krzysztofus przejrzał twoje zamiary? W końcu też jest bardzo dobrym strategiem. Czy wtedy twój plan będzie miał jakieś szanse powodzenia? -Szczerze mówiąc, Patrykusie, mój plan-nawet pozostając do samego końca w tajemnicy - nie ma najmniejszych szans powodzenia-stwierdził ze spokojem Kamilus, nie patrząc na Patrykusa. Obieżyświata całkowicie zamurowało. Był przyzwyczajony do arogancji swojego przyjaciela i jego pogardliwego stosunku dla wrogów, a teraz, po prostu ów stwierdził, że jego plan nie ma szans powodzenia, ze spokojem, jakby zamawiał obiad! Po jakimś czasie, kiedy zastępca doszedł do siebie(przynajmniej częściowo) wbił wzrok w Kamilusa i spytał: -O czym ty mówisz? Przecież sam opracowałeś ten plan! -Owszem-Patrykus czekał, aż Kamilus powie coś więcej, lecz ten wciąż jechał w milczeniu. -Skoro więc twierdzisz, że ten plan nie może się powieść, to po co w ogóle wyruszamy? -spytał Patrykus z wyrzutem. Kamilus rozejrzał się dookoła, czy nikt ze Straży Honorowej nie jest w zasięgu słuchu i nagle spojrzał na przyjaciela z poważnym wyrazem twarzy i zapytał: -Patrykusie, czy zaufasz mi i będziesz ze mną niezależnie od wszystkiego? -Oczywiście-odpowiedział coraz bardziej zaintrygowany Obieżyświat. Kamilus skwitował jego oświadczenie kiwnięciem głowy i zaczął mówić, a kiedy skończył, Patrykus był 10-krotnie bardziej zszokowany niż po usłyszeniu, że plan nie ma szans powodzenia. Nieustępliwy uśmiechnął się szeroko do Patrykusa. -Widzę, że musi minąć trochę czasu, zanim się z tym oswoisz, więc ja zajmę się wydaniem odpowiednich rozkazów-kiedy skończył mówić, pociągnął konia za wodze i zawrócił w stronę swojej armii a za nim podążyli jego osobiści strażnicy. Odjeżdżając, pozostawił Patrykusa oniemiałego, z wyrazem kompletnego zaskoczenia i przerażenia na twarzy.
Obóz został rozłożony szybko i sprawnie, jak zwykle zresztą. Kamilus często organizował różne ćwiczenia chcąc, by jego żołnierze osiągali jak najlepsze rezultaty. Trzymał także dyscyplinę, surowo karząc żołnierzy nie wykonujących rozkazu lub zaniedbujących obowiązki, z kolei sowicie nagradzając tych, którzy okazywali inicjatywę lub czymś się wykazywali . Obóz mieścił się wśród zbiorowiska paru drzew - co było rzadkością w tej części Grabiszyńskiej - żeby był łatwy dostęp do drewna na ognisko. Zwykle fortyfikowano takie obozy. Budowano naokoło nich drewniany płot, bramę z każdej strony i wieże strażnicze w równych odstępach od siebie, z których można obserwować okolicę, a w razie ataku wroga prowadzić skuteczny ostrzał łuczniczy. Zwykle tak się robiło, ale nie tym razem, ponieważ armia Krzysztofusa była dość daleko i plan zakładał niespodziewane uderzenie na nią, a nie obronę. Po wschodniej stronie obozu zazwyczaj mieściły się namioty dla żołnierzy, po zachodniej zaś dla oficerów a pośrodku obozu mieścił się duży namiot dla generała pułków, jednak w przypadku armii Kamilusa była to prawdziwa rzadkość. Nieustępliwy najczęściej mieszkał w zwykłym namiocie wśród żołnierzy, by dzielić z nimi trudy i niewygody. To jeden z powodów, za które go kochali. Robiło się już jasno, zbliżał się świt, a Kamilus leżał z dala od zbiorowisk z rękami pod głową, oparty nią o drzewo i z jedną nogą wygiętą w kolanie, drugą wysuniętą prosto. Wyglądał na odprężonego. Mieli na niego czujne oko ludzie z jego Straży Honorowej, a przed nim stał Patrykus. Naokoło dało się słyszeć głosy żołnierzy i oficerów, którzy wspólnie rozmawiali, śmiali się, grali w karty, pili, jedli i wspominali dawne kampanie, pewni, że ukochany wódz prowadzi ich do kolejnego, chwalebnego zwycięstwa. Stojący nad Kamilusem Patrykus był jego całkowitym przeciwieństwem. Widać było, że jest bardzo wściekły i ze wszystkich sił stara się nie wybuchnąć. -To, co chcesz zrobić, to zdrada i zbrodnia! -niemal krzyknął Patrykus, nie na tyle jednak, by żołnierze ze Straży Honorowej mogli go usłyszeć. -Nie, zdradą i zbrodnią byłoby pozwolić upaść księstwu Grabiszyńskiej- odparł ze spokojem Kamilus. Obieżyświat zdawał się nie słuchać jego odpowiedzi. -Przysięgałeś wierność swoim przełożonym! To nic dla ciebie nie znaczy? -Ich zadaniem jest zapewnianie bezpieczeństwa i dobrobytu Grabiszyńskiej. Skoro dłużej nie potrafią się z tego wywiązywać, nie czuję się odpowiedzialny przed nimi-odparował kolejny zarzut Kamilus. Patrykus jakby się trochę opanował, lecz kontynuował dalej: -Nasza armia jest prawie nietknięta, powinieneś czekać na odpowiedni moment i wtedy przeprowadzić atak! -A przez ten czas księstwo Grabiszyńskiej by się wykrwawiało, aż koniec końców, stałoby się jedynie cieniem swojej dawnej potęgi. -Ale i tak nikt ci nie dał prawa podejmować samemu takiej decyzji! Twoim obowiązkiem jest... -Więc nie jesteś ze mną? -przerwał nagle Kamilus. Te słowa zaskoczyły Patrykusa. Spojrzał w piwne oczy swojego dowódcy. Znali się od dziecka, potrafili poznać swoje uczucia. W oczach swego przyjaciela Patrykus widział troskę o ukochane księstwo, przekonanie, że musi zrobić wszystko dla jego ochrony oraz pewność, że jego zamierzenia są konieczne. Obieżyświat westchnął i powiedział -Wiesz, że tak. Kamilus kiwnął głową na znak, że zrozumiał, ale nic nie powiedział. -Jesteś pewny, że naprawdę nie ma innego sposobu ocalenia naszego księstwa? -spytał Patrykus, chwytając się ostatniej możliwej szansy. -Gdyby był, przyjacielu, na pewno bym z niego skorzystał. Chyba że nie przynosiłby takich korzyści jak ten-pomyślał Kamilus, nie mówiąc jednak tego na głos. Patrykus, mimo, że nie zgadzał się z decyzją Nieustępliwego, w końcu się z nią pogodził. Musiał jednak zadać mu jeszcze jedno pytanie. -Mogę cię o coś spytać, Kamilusie? -Pytaj, o co chcesz, przyjacielu-odpowiedział zaintrygowany Kamilus. Obieżyświat zebrał się na odwagę i zaczął: -Kamilusie, jak możesz być... Nie dane mu było dokończyć pytania, bo nagle podszedł do nich oficer. Wyprostował się sztywno przed dwójką dowódców i służbowo zasalutował. Patrykus także się wyprostował i odpowiedział równie oficjalnym salutem. Kamilus , nie podnosząc się nawet ze swojego oparcia pod drzewem, zasalutował oficerowi od niechcenia. -Zwiadowcy donoszą, że armia Krzysztofusa jest coraz bliżej Grabiszyńskiej 39 i będzie tam najprawdopodobniej za około 20 minut-zameldował równie sztywno. Kamilus nagle wstał ożywiony i uśmiechnięty. -Świetnie! -spojrzał na Patrykusa - Najwyższy czas, bym spełnił swój obowiązek. Po tych słowach ruszył w głąb obozu.
Kamilus siedząc na koniu obserwował ze wzgórza zbliżającą się armię Krzysztofusa. Wiatr powiewał jego długimi do karku włosami. Więc zaczęło się, pomyślał. Był spokojny i opanowany, natomiast po Patrykusie, który siedział na swoim rumaku obok Nieustępliwego, wyraźnie było widać, że się czymś bardzo przejmuje. Niedawno przyszła odpowiedź od posłańca, który został wysłany do armii Krzysztofusa. Miał za zadanie go poinformować, że Kamilus chce się z nim spotkać na rozmowę. Wielki chrześcijanin wyraził zgodę i zbliżał się umówiony czas, w…